34.

42 1 0
                                        

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*

*DRAKE*

Poczułem cmoknięcie w prawy policzek i ciepłą dłoń na szyi. Odwróciłem głowę w stronę Bethany i czule spojrzałem w jej piękne oczy. Uśmiechnęła się i zaczęła kusić mnie swoimi minami. Gwałtowanie wpiłem się w jej usta i rzuciłem na nią. W oddali słyszałem trwający film, który oglądaliśmy od godziny. Był wieczór i zarazem romantyczna pora. Z pocałunków zacząłem robić dróżkę, która zeszła do szyi. Zaprzestałem czynności i spojrzałem na dziewczynę. Uśmiechnąłem się. Miała na sobie dresy oraz moją koszulkę, w której wyglądała zajebiście. 

- Co mi się tak przyglądasz? - spytała, śmiejąc się. Złapałem jej dłoń i złączyłem z moją.

- Podziwiam - rzekłem, na co uniosła brwi.

- Podziwiasz? Co takiego, Alfo? - spytała z naciskiem na ostatnie słowo. Przeszedł mnie ciepły dreszcz. Jakoś lubiłem jak mówiła do mnie alfa. 

- Podziwiam moje szczęście - szepnąłem do jej ucha, na co wtuliła się w moją szyje.

Objąłem ją i przyciągnąłem do siebie. Po chwili jej udo znalazło się na moich nogach. Uśmiechnąłem się do siebie cwaniacko i chwyciłem na jej nogę. Ścisnąłem lekko, a Bethany walnęła mnie w klatkę. Wybuchłem śmiechem. Zacząłem masować jej drobne plecy. Czułem się ciepło. Byłem szczęśliwy, najszczęśliwszy. Chwyciłem za jej podbródek i wbiłem się znowu w jej usta. Przyciągnęła mnie jeszcze bardziej do siebie, przez co w jednej chwili znalazłem się nad nią. Chwyciłem za jej biodra i podniosłem lekko, po czym się wypięła. Całowała namiętnie i raniła moje ramiona, gdyż co chwila czułem wbijanie paznokci i lekki ból. Niespodziewanie ktoś wparował do pokoju, lecz zignorowałem to i oddawałem się głębszym pocałunkom. 

- Drake mogę cię prosić? - usłyszałem zdenerwowany głoś Nick, lecz olałem to. Byłem zajęty.

- Nie teraz - rzekła cicho Bethany, na co usłyszałem lekkie warknięcie.

-  Właśnie, że teraz. To pilne do cholery - powtórzył męcząco. Oderwałem się od dziewczyny i poszedłem za wychodzącym Nickiem. Nie był zadowolony. Był zmęczony i zdenerwowany. I taki już jest od paru dni.

Nick poszedł do gabinetu alfy, czyli jego. Nick był prawowitym alfą watahy i to on zawsze przewodził. Ja oraz Tatia też jesteśmy alfami, lecz obowiązki spadły na brata, gdyż to on najlepiej radzi sobie w tych sprawach z watahami i wilkami. Ma wprawę i jak na alfę pasuje znakomicie. Nie widzę go w roli bety bądź jeszcze inaczej. Ja jestem zastępcą Nicka, Tatia w sumie też, lecz ona woli się nie mieszać. 

Wszedłem do pomieszczenia, w którym znajdowało się głownie spore biurko, a na przeciw fotel, na którym zasiadłem. Ściany koloru bieli i zieleni. Biurko czarne i prawie dookoła okna. Na biurku leżało dość sporo teczek i papierów. Było ich sporo. Laptop oraz długopis. Za biurkiem zasiadł Nick i spojrzał na mnie dziwnie. Coś się kroiło, już się bałem.

- O co chodzi? - przerwałem grobową ciszę. Spojrzałem na brata, który wzrokiem szukał czegoś. Był inny. Zmienił się, co mnie martwiło.

- Nie wiem jak zacząć...może tak... - rzekł i zacisnął pięści - wiesz, że ostatnie dni są ciężkie dla mnie. Jestem trochę zmęczony i bywam zdenerwowany. Nie myślę i wiem, że się zmieniłem. Przepraszam, że musisz no i musicie to oglądać... - powiedział i popatrzył na mnie. Otworzył usta chcąc coś powiedzieć, lecz szybko je zacisnął.

- Rozumiem - uśmiechnąłem się lekko. Nick oparł się o fotel.

- Mam do ciebie prośbę... - powiedział to tak poważnie, na co się spiąłem. Miał minę obojętną.

Dark side of wolfOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz