Rozdział: 14
Szliśmy powoli w stronę mojego domu. Staliśmy juz na ganku. Odwróciłam się do chłopaka i uśmiechnęłam po chwili ucałowałam w policzek.
-Dziękuję ci za...miły wieczór.-powiedziałam do niego. Dlaczego kiedy chcę się z nim pożegnać i chce to zrobić w miarę poważnie zapada taka niezręczna cisza i dopadają mnie motylki w brzuchu?
-Nie ma sprawy,lubię sprawiać,że osoba takie jak ty poprawia się humor...na lepszy-uśmiechnął się uroczo co przyprawiło mnie o kolejne rumieńce. Co się ze mną dzieje? Laura, opamiętaj się w końcu kobieto! - zaczęłam się dręczyć w myślach-No to jak...-pokiwał się lekko z rękami wsadzonymi w kieszenie i spojrzał na mnie-...widzimy się na pokazie? Tak jak ustalaliśmy wcześniej?-zapytał mnie dokładnie
-Tak,jutro o 14. Nie zapomnij-pogroziłam mu tylko palcem na co obydwoje się uśmiechnęliśmy
-Tsaaa-to mówienie równocześnie też wychodzi nam całkiem nieźle. Zaśmialiśmy się.
-Ja już będę...-wskazałam na drzwi za siebie
-Jasne-podrapał sie tylko po głowie-Na razie-odpowiedział mi i wycofał się nie odrywając ode mnie wzroku. Był taki uroczy. Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam trafiać kluczem w zamek jednak marne szanse. Przeklęłam cicho pod nosem. Udało się w końcu mogłam wejść do środka. Popchnęłam drzwi, a potem je za sobą zatrzasnęłam opierając się o nie i ciężko wzdychając.
-Cholera-powiedziałam sama do siebie po cichu. W tym momencie mogłam usłyszeć charakterystyczną muzyczkę która zaczęła wydobywać się z mojej torebki. Zaczęłam szukać telefonu jednak to nic nie dało. Po prostu wysypałam jej całą zawartość na ziemię,uklękłam i zaczęłam we wszystkim grzebać. Jest! Odebrałam najszybciej jak tylko potrafiłam.
-Hallo-powiedziałam
-Otwórz mi drzwi proszę-usłyszałam melodyjny głos który w sumie zaśpiewał mi te słowa a nie wypowiedział jak normalny człowiek. Nie odrywając telefonu od ucha otworzyłam drzwi i zobaczyłam Gabriellę całą w skowronkach,która wpadła do mojego pokoju skacząc jak chora psychicznie osoba. Zaczęłam skakać z nią
-Jestem taka szczęśliwa-mówiła przez podskoki
-Cieszę się,ale dlaczego skaczemy?-zapytałam ją w końcu ta się zatrzymała objęłam mnie ramieniem i razem spojrzałyśmy gdzieś w stronę sufitu
-Ja...Malik...kawa...park...ławka...marzenia-powiedziała potem prawie umierając z wrażenia
-Ok...mam zrozumieć z tego to,że randka była udana?-zapytałam ją
-Widzimy się jeszcze raz za dwa dni-uśmiechnęła się szeroko co mnie rozbawiło
-Rozumiem,że się cieszysz-uśmiechnęłam się i kierowałam powoli w stronę kuchni.
-Ciesze to mało powiedziane. Widziałas przeciez moją reakcję-poszła za mną. Otworzyłam lodówkę z jeszcze większym bananem. Ta ją zamknęła i spojrzała na mnie analizując dokładnie mój całokształt.-Coś podejrzanie jesteś zbyt szczęśliwa-przymrużyła oczy.
-Ja? Cieszę się twoim szczęściem oby tak dalej. Do boju!-odpowiedziałam i zaśmiałam się sama z siebie. Tak jestem genialna,ale czasami moje żarty nikogo nie rozśmieszają i sama muszę się z nich śmiać,żeby poczuć się fajną. Tak to właśnie ja.
-Czekaj,czekaj...gdzie byłaś?-zapytała mnie po chwili zerkając na moje lekko ubrudzone buty
-Ja? Nigdzie-odpowiedziałam jej krótko kierując się z napojem w stronę salonu.
CZYTASZ
stole-me-heart-one-direction
Novela JuvenilLaura ma 19 lat co będzie jak w jej życiu pojawi sie niespodziewany gość. Jak zareaguje laura? Czy coś do niego poczuje? Czy będzie szczęśliwe zakończenie? Jak nazywa sie chłopak? Kim on jest? Dowiecie się czytajac to opowiadanie mam nadzieje że się...
