Rozdział: 37
Wysiadłem z samochodu udając się ku willi gdzie czekali na mnie chłopcy. Pewnie w tej chwili dostane od nich niezły opieprz za to,że nie nocowałem w domu tylko u Lary,ale...w sumie powinni mnie rozumieć. Sami kazali mi rywalizować z Jacksonem,więc też to robię. Zatrzymałem się przy ciemnych dębowych drzwiach. Złapałem za klamke i delikatnie popchnąłem je,żeby móc wejśc do przedpokoju. Ściągnąłem płaszcz i odwiesiłem na haczyk potem kierując się ku salonowi jednak po drodze jeszcze udało mi się zwiedzić kuchnię
-Siema blondasku-poczochrałem Nialla po głowie. Od spędza tutaj najwięcej czasu,więc byłem pewien,że go tutaj zastanę
-Jak minęła noc?-zapytał z pełnymi ustami opierając się o blat kuchenny. Nic mu nie odpowiedziałem po prostu ruszyliśmy w stronę salonu gdzie czekała na nas reszta.
-No nareszcie coś ty całą noc robił?-zapytał mnie Louis siadając na kanapie tuż koło Liama. Ja nie mówiąc nic więcej pokazałem ruchami ciała co działo się przez większą część wieczora, a ci tylko głupio się zaśmiali.
-Nie musisz mówić nam już nic więcej-dokończył tylko Zayn siadając na kanapie nieopodal reszty swoich kumpli ja zaś zająłem fotel który był całkowicie pusty,więc usadziłem tam swoje cztery litery.
-A jak z Jacksonem?-usłyszałem kolejne pytanie padające od któregoś z moich przyjaciół. Spojrzałem na ich twarze,próbując rozpakować paczkę żelków jednak pod wpływem moich nerwów cała zawartość torebki wysypała się na podłogę. Westchnąłem tylko ciężko spoglądając na nie
-Nie wymieniajcie jego imienia w moim towarzystwie,dziękuję-odpowiedziałem wstając z miejsca i udając się na piętro. Trzasnąłem drzwiami swojego pokoju i usiadłem na łóżku.
Ja to też jestem idiotą. Zostawiłem Laurę samą z Jacksonem - gratulacje Harry jesteś świetnym chłopakiem. Nie ma to jak zostawić własną dziewczynę z jej byłym który wcale nie wygląda na miłego aniołka. No,ale co mam poradzić. Co się stanie to się już nie odstanie, a ja nie mam na to najmniejszego wpływu.
~~Laura~~
Usiadłam na blacie kuchennym w kuchni spoglądając tylko w kompletnej ciszy na bruneta który chadzał się z kąta w kąt w pomieszczeniu.
-Nie odezwiesz się nawet?-zapytał mnie stając na przeciwko i spoglądając tylko w moje oczy. Odwróciłam specjalnie wzrok,żeby nie patrzeć w te same oczy. Wiedziałam czym to może grozić, a ja nie chcę się znowu uzależnić od kogoś takiego jak Jackson. Chłopak oparł się o blat tak,że byłam pomiędzy jego prawą a lewą ręką-Nie powiesz nic?-zapytał znowu, a ja doskonale wiedziałam,że kiedy odwrócę swoją głowę trochę w lewo chłopak może to wykorzystać.
-A co mam ci powiedzieć? Mówiłeś,że nie będziesz wtrącał sie do mojego związku z Harrym. Puki co jakoś nie wydaje mi się,żebyś się 'nie wtrącał'-nie mogłam wytrzymać. Jeśli chce być moim wielkim,wiernym przyjacielem niech zrozumie jedno: jestem samodzielna i nie potrzebuje pomocy
-Spójrz na mnie-powiedział jeszcze raz,ja jednak w ogóle nie reagowałam. Chłopak delikatnie swoimi dwoma palcami u dłoni przesunął moją głowe tak,że mogłam spojrzeć w jego czekoladowe oczy. Znowu to samo dziwne uczucie. Jego wzrok przeszył mnie całą, a na ciele poczułam zimne dreszcze. Chłopak spojrzał na moje malinowe usta.
-Co ty robisz?-zapytałam go kiedy on nie potrafił oderwać od nich swojego wzorku. Uśmiechnął się tylko
-Oferuję ci przyjaźń?-powiedział potem
CZYTASZ
stole-me-heart-one-direction
Novela JuvenilLaura ma 19 lat co będzie jak w jej życiu pojawi sie niespodziewany gość. Jak zareaguje laura? Czy coś do niego poczuje? Czy będzie szczęśliwe zakończenie? Jak nazywa sie chłopak? Kim on jest? Dowiecie się czytajac to opowiadanie mam nadzieje że się...
