28

1.3K 67 160
                                        

UWAGA!
Ten rozdział jest zjebany

*Stark pov*

-Nadajnik się przemieszcza! - krzyknąłem gdy zobaczyłem powiadomienie - I to bardzo szybko. Wyjeżdża z miasta!

-Lecimy! Mogą go właśnie gdzieś wywozić! - krzyknęła Wdowa po czym się zerwała-  Udostępnij nam namiary!

Po chwili wszyscy już lecieli za nadajnikiem.

-Niedaleko mieszka mija siostra, pomoże nam! - powiedziała Nat - Już ją poinformowałam, stoi przy drodze. Złapie ich!

-To doskonale! - odpowiedziałem - Widzę pojazd. Jarvis, do kogo należy samochód?

-Nie ma tablic rejestracyjnych Sir, trudno zidentyfikować.

-Skanuj samochód!

-Nie mam takiej możliwości Sir. Pojazd posiada jakaś nieznaną mi technologię zabraniającej skanowaniu i identyfikowaniu.

-Widzę ich. Kobieta i Mężczyzna z przodu, nie widzę chłopaka. Zaraz wkraczam. - usłyszałem obcy głos w słuchawce

-Doskonale siostro! - pochwaliła ją Nat - Zaraz do ciebie dołączymy

-Atak za 3... 2... 1... Teraz! - kobieta skoczyła z drzewa i wylądowała na dachu. Zanim się obejrzałem auto wylądowało w rowie.

Wszyscy dolecieliśmy i zaczęliśmy przeszukiwać samochód.

-Co z tą dwójką? - zapytał Clint wchodząc do rowu

-To Caitlin! - krzyknął Steve pod biegając do samochodu - I... O kurwa!

Rogers przeklnął. To się nigdy nie dzieje. Od razu pod biegłem do samochodu.

-O japierdole!

-Jakim cudem już zwiał!? - krzyczał Rogers

-Chwila! - rzuciłem ok czym szybko sprawdziłem tętno siostry Petera - Martwa...

-Co się dzieje!? - przerwała Nat - Kto uciekł?! Wiecie kto to!?

-Kingpin.... - powiedział Steve - Uciekł. Jest pewnie zamieszany w sprawę Petera... Parker jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Zgodnie z prośbą srark_is_maj_monsz rozdział poświęconych poszukiwaniom Petera w kosmosie przez Strażników galaktyki.

Czemu robię to w takim momencie?

Bo lubię jak błagacie mnie o litość i kolejny rozdział.

*dla niekumatych: rozdział dzieje się w czasie poszukiwań Parkera*

Quill pov*

-Załoga, mamy spotkanie! - ogłosiłem ceremonialne - Otrzymaliśmy misję od Tonego Starka. Jak dobrze wiemy stark jest firsiasty, więc za wykonanie zadania możemy sporo zyskać.

-Co musimy zrobić? - zapytała od razu Gamora

-Musimy znaleźć jego dziecko.

-I am Groot.

-Nie wiadomo. Nawet nie wiedzą czy opóścił miasto, więc poszukamy go w okolicach ziemi i damy sobie spokój. Po kilku miesiącach powiemy że przesyłaliśmy całą galaktykę.

-Myślę że to zły pomysł. - powiedział Thor podchodząc do Star Lorda - Dobrze znam tego dzieciaka. Jest najbardziej niesamowitym Midgardczykiem. Wiem jak bardzo Tonemu na nim zależy. Mi zresztą też.

-Zgadzam się z Thorem - powiedziała Nebula

-Peter to dobry chłopak. Gdyby któreś z nas zaginęło i mógłby coś zrobić, na pewno zrobił by wszystko. - dodała Gamora

-Głosujmy. Kto jest za szukaniem dziecka ręka do góry. - polecił Rocket.

Wszyscy podnieśli ręce oprócz Quilla który odrobinę zmieszany przyglądał się załodze.

-No dobrze. - powiedział po czym również podniósł rękę - Czyli postanowione, szukamy Petera Parkera.

-Tak. - odpowiedziała Mantis

Strażnicy zaczęli przeszukiwać wszystkie satelity, statki kosmiczne i planety dookoła ziemi.

Nie wiedzieli już gdzie go szukać. Peter (w sensie Peter Quill) codziennie meldował Starkowi gdzie szukali.

Wszyscy stracili nadzieję.

★★★

Krótki bo krótki ale jest

Dear diary - IronDadOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz