Torii
Siedząc przy stole dla służby, jednym uchem słucham opowieści młodych kucharek o wspaniałościach wczorajszego balu. Nudzi mnie to niemiłosiernie, ale nie mogę odejść, dopóki nie skończę śniadania. Wzdycham w duchu. Gdzie podziała się Tracy? Teraz byłaby dla mnie zbawieniem.
— Torii — odzywa się jedna z nich. Unoszę brwi w jej stronę. — Jak bawiłaś się na balu?
Zagryzam policzek od środka, zamyślona.
— Cóż... — zaczynam niepewnie, próbując dobrać najodpowiedniejsze słowa. — Nie najgorzej — kończę wreszcie, wzruszając ramionami.
Rudowłosa siada naprzeciwko mnie i chwyta moje dłonie w dość silnym uścisku.
— Och, nie bądź taka! Z pewnością poznałaś kogoś, tak jak twoja siostra — mówi z roziskrzonymi oczami.
Wywracam oczami, tym razem nie kryjąc już irytacji. Delikatnie wysuwam dłonie z jej uścisku i najspokojniej, jak potrafię, odpowiadam:
— Nikogo nie poznałam, Ochme.
Patrzy na mnie przez chwilę, jakby czekała, aż zaśmieję się i powiem, że żartowałam. W końcu daje za wygraną, wstaje i wraca do garnków.
— Jak tak dalej pójdzie, zostaniesz starą panną, Torii — rzuca przez ramię.
Znów wywracam oczami — na szczęście nie może tego zobaczyć.
— Mi to nie przeszkadza — odpowiadam obojętnym tonem.
Główna kucharka przerywa krojenie, odwraca się i uśmiecha w moją stronę. Zaczyna się ta sama śpiewka, co zawsze.
— Skarbeńku, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak niesamowite jest posiadanie kogoś, kto cię kocha. Kiedyś wspomnisz moje słowa. - kończy a ja postanawiam utrzeć im nosa
— Chcę zostać łowcą.
W kuchni zapada cisza. Słychać tylko bulgot gotujących się warzyw i nasze oddechy. Zakładam ręce na piersi i opieram się wygodniej o oparcie, czekając na ich reakcję.
— Zdajesz sobie sprawę, jak to niebezpieczne? — przerywa ciszę Necassia, pomoc kuchenna.
Kiwam głową.
— Nie chcesz przeżyć miłosnej historii?
Nie wytrzymuję. Wstaję gwałtownie i uderzam dłońmi o blat stołu. Patrzę na nie wszystkie spod zmrużonych powiek, z zaciśniętymi wargami.
— Nie powinno was obchodzić moje życie miłosne. Powinnyście pogodzić się z faktem, że nie każdy chce się zakochać!
Nie daję im dojść do słowa — wychodzę z kuchni. Czas wziąć się do pracy. Tylko od czego zacząć?
Wchodzę do swojego pokoju i siadam przy biurku. Uspokój się, Torii. Łapię za ołówek i obracam go między palcami. Kręcę głową, próbując się skoncentrować.
Pierwsza zasada łowców? Mieć plan.
Ale najpierw trzeba znać jego cel.
Opieram brodę na dłoni. To będzie trudniejsze, niż mi się wydawało.
— Torii!
Do pokoju wpada Tracy. Odwracam się, unosząc brwi.
— Nie uwierzysz! — siada na łóżku i patrzy mi prosto w oczy. — Po zamku krążą plotki, że król ma jeszcze jedno dziecko. Ukrywa je gdzieś. Dajesz wiarę?
CZYTASZ
HUNTER
FantasyDwie bliźniaczki. Jeden świat pełen zdrady i magii. Jedna z nich stanie się jego częścią. Druga - powodem wojny.
