Torii
Patroluję okolicę, rozglądając się z góry. Wczoraj w nocy przyśnił mi się Granason — to nie mógł być przypadek. Mam nadzieję, że się pojawi. Fox wyparował i nikt z łowców nie jest w stanie go znaleźć. Bez pomocy nie damy rady.
Skaczę z drzewa w momencie, w którym dostrzegam siostrę. Odwraca się w moją stronę i podskakuje, łapiąc się za serce.
— Nie rób tak! — tupie nogą, a ja uśmiecham się półgębkiem.
— Szukałaś mnie? — pytam, opierając się o pień drzewa za mną.
— Tak — bierze głęboki oddech i poprawia sukienkę. — Chciałam z tobą porozmawiać... o powodach naszych zdrad i dlaczego cię... no wiesz, zdradziłam — macha ręką, a ja marszczę brwi.
— Sądziłam, że temat został zamieciony pod dywan — krzyżuję ręce i patrzę podejrzliwie na Tracy.
— Tak, ale... to nie daje mi spać po nocach, a kolejna okazja szybko się nie nadarzy. Dziś wyjeżdżam, a zobaczymy się dopiero na moim ślubie, wiesz? — Kiwam głową w zamyśleniu.
— W takim razie chodźmy — odbijam się od drzewa i chcę się odwrócić, kiedy łapie mnie za ramię, zatrzymując w miejscu.
— Wolałabym tutaj — puszcza mnie i siada na ziemi, znów poprawiając sukienkę.
— Okej — mówię, wzruszając ramionami. Wzdycham i wracam do poprzedniej pozycji. — Więc?
— Pamiętasz dzień, w którym tutaj wylądowałyśmy? — patrzy na mnie wyczekująco. Powoli kiwam głową. Nie ważne, ile bym się starała, to wspomnienie zawsze będzie we mnie.
— Tamtego dnia nasi rodzice zginęli. Byłaś dla mnie jedynym ratunkiem. Walczyłaś za nas obie w momencie, w którym ja już dawno się poddałam.
— Co to wszystko ma wspólnego z tym, że wrzuciłaś mnie do lochów? — patrzę na nią spod byka, na co się zamyka.
— To, że zawsze to ty byłaś tą lepszą. To ty odziedziczyłaś moce po rodzicach. Ty jesteś wojowniczką, nie tylko z tytułu, ale i z krwi. Nawet jeśli kopałaś, krzyczałaś i płakałaś — Micalrio zawsze był z ciebie dumny. Mam wrażenie, że jest nawet teraz — mówi ciszej, a ja marszczę brwi. — Chciałam być po prostu jak ty, Torii. Sądziłam, że dam sobie radę, ale się myliłam. Wtedy Micalrio wpadł na ten cały pomysł z obaleniem nietronowanego króla, więc się zgodziłam. Też chciałam być kimś. Chciałam, żeby był ze mnie dumny.
Przygryzam policzek od środka i kucam przed siostrą.
— Tracy, nie musisz być taka jak ja. Nie wystarczy ci, że z wyglądu jesteśmy identyczne? — pytam, unosząc brwi. Prycha. — Jesteś sobą. To wystarczy, byś mogła być z siebie dumna. Co ci da aprobata innych, jeśli sama nie będziesz z tego zadowolona?
Milczy przez chwilę.
— Przepraszam, Torii.
— Ja też. Nie sądziłam, że czujesz się gorsza — przytulam ją, a potem przez dłuższą chwilę siedzimy w ciszy. Zerkam na nią.
W końcu z lasu wygania nas nadchodzący wieczór.
— Chyba czas się zbierać. Muszę się jeszcze spakować — blondynka wstaje pierwsza i pomaga mi zrobić to samo.
— Naprawdę musisz? — jęczę jak małe dziecko, a siostra się uśmiecha.
— Muszę, Torii. Poradzisz sobie — nie dając mi dokończyć, rusza w stronę zamku. Szybko ją doganiam i bijąc się z myślami, pytam o coś, czego długo nie miałabym szansy się dowiedzieć.
CZYTASZ
HUNTER
FantastikDwie bliźniaczki. Jeden świat pełen zdrady i magii. Jedna z nich stanie się jego częścią. Druga - powodem wojny.
