36

17 0 0
                                        

Torii

Kolejny dzień spędzam w bibliotece, gorączkowo przeszukując księgi w nadziei na znalezienie sposobu na uleczenie Tracy. Z ciężkim westchnieniem zamykam ostatni tom. Nic. Kompletnie nic. Została mi już tylko jedna możliwość – dział z księgami zakazanymi.

Z rezygnacją siadam na krześle przy niewielkim stoliczku i chowam twarz w dłoniach. Zawiodłam. Zawiodłam jako siostra. Przysięgałam, że ją ochronię, a mimo to... w pewnym momencie obróciłyśmy się przeciwko sobie.

– Torii? Wszystko w porządku? – słyszę głos, ale nie podnoszę głowy. 

– Zawiodłam – szepczę. – Przeczytałam wszystkie księgi, jakie mogły pomóc... ale nie znalazłam nic. – Zagryzam wnętrze policzka, starając się opanować emocje. Blondyn wzdycha cicho i siada obok.

– Został jeszcze dział z księgami zakazanymi – mówi spokojnie.

Podnoszę wzrok. – I pozwolisz mi tam zajrzeć?

Wzrusza ramionami. – Tracy to moja przyjaciółka. Też chcę jej pomóc.

Oblizuję usta i przyglądam mu się uważnie. – Ilu dzisiaj było?

Wzdycha i opiera głowę o tył krzesła. – Przy dziesiątym przestałem liczyć.

– Minęły dopiero 3 tygodnie. W końcu znajdzie się ktoś, kto naprawdę ją pokocha – klepię go delikatnie po ramieniu.

– Mam nadzieję – mruczy pod nosem.

Wstaję. Unosi wzrok. – Otwórz mi dział zakazany.

Wzdycha z rezygnacją, ale posłusznie wstaje i prowadzi mnie do krat oddzielających zakazany rejon biblioteki. To miejsce przechowuje księgi poświęcone czarnej magii, jej skutkom, klątwom i zaklęciom, o których uczono, by nigdy ich nie wypowiadać. Wchodzę do środka, czując, jak przeszywa mnie dreszcz niepokoju. Bez wahania kieruję się do regału z księgami o klątwach. Może to nie choroba, a przekleństwo. Może to ono odbiera jej życie.

Wyciągam pierwszą lepszą księgę i siadam na podłodze, ignorując obecność chłopaka stojącego przy wejściu. Z każdą stroną oczy zaczynają mnie piec, litery rozmazują się przed wzrokiem. Kiedy już mam odłożyć tom, jedno zdanie przykuwa moją uwagę.

Klątwy duszy. Bingo.

♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠

– Nie musisz tego robić. Ktoś inny może pojechać – od ponad dwudziestu minut stoimy na dziedzińcu, a Sam i Milan bezskutecznie próbują mnie przekonać do zmiany decyzji.

– Sam, to moja siostra. Muszę to zrobić. Dla niej – mówię twardo.

Chłopak wzdycha, wiedząc, że mnie nie przekona.

– Weź chociaż to – łapie mnie za rękę i zakłada pierścionek na mój palec. Zanim zdążę zaprotestować, ściska moją dłoń.

– Jeśli wrócisz i nadal nie będziesz go chciała, oddasz mi go. Ale wiedz, że on zawsze będzie należał do ciebie. Uważaj na siebie.

Poprawia mi włosy i odchodzi szybko, zanim zdołam coś odpowiedzieć. Patrzę za nim z lekką frustracją. Mila od jakiegoś czasu stał w ciszy. 

Zerka na mnie czując mój wzrok

– Po prostu na siebie uważaj, okej? Te góry nie są bezpieczne  – przytula mnie ostatni raz i odchodzi, ostatni raz oglądam się za nim po czym odwracam się w stronę konia. Muszę to zrobić. Dla Tracy.

HUNTEROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz