Torii
Patrzę na nich w milczeniu, nie do końca wiedząc, co zrobić. Otwieram usta, by przerwać tę niezręczną ciszę, ale ratuje mnie ponowne pukanie do drzwi. Bez czekania na pozwolenie do środka wchodzi skrzatka. Na widok króla peszy się, jednak szybko przybiera neutralny wyraz twarzy. Zamykam usta, uświadamiając sobie, że miałam je otwarte, i poprawiam koszulkę, żeby zająć czymś ręce.
— Wszyscy króla szukają. Mam przekazać gościom, żeby poczekali jeszcze chwilę? — pyta, zerkając na Sama. W jego spojrzeniu widzę zrezygnowanie. — Wiadomo, że ich ród do cierpliwych nie należy, ale króla poganiać nie wypada.
— Nie trzeba, za chwilę przyjdę — mówi Sam. Służka kiwa głową i znika szybciej, niż się pojawiła.
— Do zobaczenia — rzuca jeszcze na odchodne i wychodzi szybko, choć niechętnie, co widać po jej ruchach.
Gdy drzwi zamykają się za nim, wzdycham głośno i opadam na ziemię, siadając przed łóżkiem. Kładę głowę na rękach i zamykam oczy. Oboje milczymy, tak długo, że niemal zapominam, że nie jestem sama. Z tego letargu wybudza mnie pytanie.
— O co chodzi?
Chłopak, który został ze mną w pomieszczeniu, siada obok.
— Wtedy, kiedy rozmawialiśmy — zaczynam powoli, podnosząc głowę. — Miałeś mnie na myśli, prawda?
Zerkam na niego. Marszczy brwi, patrząc na mnie z niezrozumieniem.
— Kiedy mówiłeś, że Sam ma kogoś na oku. Chodziło ci o mnie.
Milan wzdycha i opiera się o łóżko. Przez chwilę nie odpowiada. Mam nawet wrażenie, że nie odpowie, ale w końcu się odzywa.
— Nie chciałem ci mówić. Nie dlatego, że mi się to nie podoba, ale dlatego, że wiem, jakie masz do tego podejście. A Sam.. Jeśli mam być szczery, to tylko dzięki niemu oboje tu jesteśmy.
Poprawia nerwowo ciemne włosy i unika mojego wzroku.
— Dlaczego my? — pytam.
Wzrusza ramionami. Moje pytanie zawisa w powietrzu bez odpowiedzi.
♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠
Kręcę się bez celu po korytarzach, szukając sobie zajęcia. Dzisiejszy sen nie daje mi spokoju. Czy Milan znał mnie zanim pojawiłam się w zamku? Na jednym z korytarzy słyszę przeciągłe wołanie, więc zatrzymuję się i odwracam. W moją stronę biegnie Milan z niespokojną miną.
— Widziałaś ostatnio Avę? — pyta, gdy się zatrzymuje.
— Avę? Kilka dni temu... ale staram się go unikać — wzruszam ramionami. Niespokojnie przechodzi z nogi na nogę
— Chodź ze mną.
Szybkim krokiem rusza w stronę, z której przyszedł. Nie wiedząc, o co chodzi, idę za nim. Gdy zrównuję z nim kroku, po krótce wyjaśnia mi sytuację: Fox zniknął, a wraz z nim zaginęły cenne informacje dotyczące naszych działań obronnych.
W sali narad są wszystkie osoby odpowiedzialne za obronę i strategię. Kiedy wchodzimy wszyscy milkną.
— Wiadomo już co się stało, każdy słyszał. Więc co robimy? — pytam niepewnie. Osoby dookoła patrzą po sobie.
— Nie mamy żadnego planu — stwierdzam bez zbędnych pytań. — Więc zróbmy to inaczej. Najlepsi stratedzy opracują nowy plan obrony, łowcy zajmą się poszukiwaniem jakichkolwiek śladów Foxa. Nie mógł przecież zniknąć bez śladu. Reszta pilnuje murów i zamku. Nie wiemy, co zrobi z tymi informacjami. Skoro wszystko jasne, bierzmy się do roboty.
CZYTASZ
HUNTER
FantasyDwie bliźniaczki. Jeden świat pełen zdrady i magii. Jedna z nich stanie się jego częścią. Druga - powodem wojny.
