47

13 2 0
                                        

Torii

Budzą mnie krzyki dobiegające z korytarza. Przykrywam głowę poduszką i odwracam się na drugi bok, chcąc dalej spać. Hałas jednak jest tak głośny, że z niechęcią otwieram oczy i odrzucam poduszkę na bok.

– Synu, nie tego chciałby twój ojciec — mimo bariery drzwi bez trudu rozpoznaję głos królowej. – Kim jest ta cała Aida?! Nie zgadzam się na to małżeństwo!

Z ciekawością wsłuchuję się w rozmowę, gdy z łazienki wychodzi Milan.

– O, wstałaś — mówi, ale przykładam palec do ust i uciszam go. Podnosi brwi, ale milczy. Podchodzi do szafy.

– Przykro mi, matko, ale nie masz już żadnej władzy w tym królestwie. To ja jestem królem.

Szeroko otwieram oczy, patrząc na chłopaka, który zdaje się być równie zaskoczony tymi słowami jak ja. Milczymy przez chwilę, aż wreszcie ciszę przerywa Milan.

– Ładnie to podsłuchiwać czyjeś rozmowy?

– Nie podsłuchiwałam, po prostu nie dało się ich nie słyszeć. Ale przyznaj, że słowa Sama też cię zaskoczyły — rzucam mu palcem, a on wzdycha i poprawia włosy.

– To mało powiedziane, nigdy nie sprzeciwił się matce. Muszę iść na poranną odprawę. Pamiętaj o nocnym patrolu.

Kiwnęłam głową, a on wyszedł. Nie chcąc marnować czasu, wstałam i przebrałam się w zwyczajne ubrania. Związałam włosy w kucyk i wyszłam z pokoju. Postanowiłam pobiegać, choć pogoda nie była sprzyjająca — może jednak oczyści mój umysł.

Schodząc ze schodów, chciałam wejść do kuchni, gdy usłyszałam rozmowę kucharek. Mimowolnie wyłapałam fragment, który dał mi jasny sygnał — kłamały, mówiąc o wybaczeniu mi.

– Jak myślicie, kiedy król przejrzy na oczy i ją wygna? — spytała jedna z nich.

– Nie wiem, ale mam nadzieję, że jak najszybciej.

– Może jest wiedźmą i rzuciła na niego urok? One wyglądają jak ludzie, a jednak potrafią rzucać klątwy.

– Nie, są ukryte w nieodwiedzanej części kraju, nie odważyły się pojawić na świetle dziennym od wieków.

- Nie wszystkie podkrólestwa się na to zgadzają. Jeśli król jej nie wygna, oni to zrobią. Może nie być wtedy ciekawie. Straci w naszych oczach, i być może nie tylko to.

Zagryzłam wargę i się wycofałam. Mieli rację. Wzięłam głęboki oddech i zrezygnowałam z wejścia do środka. Bez śniadania wyszłam z zamku i zbiegłam schodami, ruszając pędem w stronę, którą tylko ja znałam. Wiele razy słyszałam szepty dookoła, starałam się to ignorować. Ale kiedy w grę wchodzą inne półwyspy - nie mogę ryzykować wojną.

Po powrocie poczułam się lepiej. Wzięłam prysznic, zjadłam coś i chciałam porozmawiać z Samem. Dwie pierwsze rzeczy poszły bez problemu, gorzej z odnalezieniem króla, który — jak się później okazało — wyjechał gdzieś z Milanem i mieli wrócić pod wieczór. Odpuściłam więc i spędziłam dzień na przygotowywaniu argumentów do rozmowy z nim.

♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠♠

Wzięłam głęboki oddech i zapukałam do gabinetu. Po usłyszeniu pozwolenia weszłam. Sam podniósł na mnie wzrok i uniósł brwi.

– Od kiedy pukasz? — zapytał.

Miętołam między zębami wargę.

– To nieistotne. Musimy porozmawiać.

HUNTEROpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz