Ze snu wyrwał mnie ten irytujący dźwięk budzika. Chciałem wstać, ale coś mnie powstrzymywało.
Chan trzyma mnie bardzo mocno.
A no przecież.
Cicho westchnąłem. Po chwili dzwonek ucichł.
Popatrzyłem na twarz ukochanego. Przynajmniej teraz wygląda spokojnie. Uśmiechnąłem się i lekko odgarnąłem włosy z jego powiek.
-"Lix? Chris?"- do pokoju wszedł Hyunjin.
Przyłożyłem palec do swoich ust informując go aby nie był za głośno.
-"O, I see. Ji Hyung powiedział abyśmy zwolnili waszą dwójkę ze szkoły, więc dla odmiany to ty popilnuj Chana"- poprosił.
-"Dobrze Hyung. Zajmę się nim"- zachichotałem. -"Mam prośbę. Mógłbyś wyłączyć mój budzik? Bo tak trochę nie mogę się ruszyć"-
-"Jasne"- długowłosy przeszedł na drugą stronę pokoju i wyłączył tą najgorszą rzecz jaka zdarza się o poranku. -"Ja idę do tego piekła a wy pośpijcie jeszcze trochę"- powiedział i wyszedł.
Objąłem Bang'a i po czasie ponownie zasnąłem.
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
-"Hyung...?"- otworzyłem oczy kiedy usłyszałem szuranie kołdry.
Nie odzyskałem odpowiedzi. Zobaczyemł tylko jak blondyn wręcz wybiega z pokoju.
-"Chan..!"- szybko wstałem i pobiegłem za nim.
Chłopak stoi nad zalewem w jednej z łazienek i przemywł nos, z którego leci krew.
Szybko urwałem kilka listków papieru toaletowego i podałem je Chan'owi.
-"Usiądź z głową pochyloną do przodu"- nakazałem co starszy uczynił. Następnie wziąłem ręcznik i zamoczyłem go w zimnej wodzie. Potem przyłożyłem to do szyi Chan'a.
Sam usiadł na wannie kiedy zakręciło mi się w głowie. Wziął głęboki wdech. -"Fuck..."- wymsknęło mi się.
-"Nic ci nie jest Felix?"- spytał Chris patrząc na mnie i odsuwając papier od swojej twarzy.
-"Jest dobrze, po prostu za szybko wstałem"- wyjaśniłem. -"Trzymaj głowę pochyloną"- przypomniałem.
Po minutach krwawienie ustało.
-"Pójdę się położyć"- oznajmił i zaczął szybkim krokiem iść do mojego pokoju.
Oczywiście pognałem za nim. -"Hyung co się dzieje??"- spytałem zakłopotany.
-"Czuję się jakbym miał zemdleć"- starszy zaśmiał się gorzko.
Nim Bang wszedł do pokoju zemdlał.
-"Chan!"- udało mi się go złapać. -"Cholera"- z trudem podniósłem go i położyłem na łóżku. -"Chris?"- lekko nim potrząsnąłem.
Zero reakcji.
-"Chan proszę..!"-
Zaczynam lekko panikować. Wziął telefon i wszedłem a kontakty.
-"Hyunjin ma lekcje, więc nie odbierze. Han może mieć pacjentów"- mówię sam do siebie. -"Minho Hyung"- kliknąłem w odpowiednie miejsce.
-"Tak Youngbok?"- usłyszałem po drugiej stronie.
-"Hyung, Chan zemdlał..! Ja nie mam pojęcia co robić..!"- powiedziałem chodząc w kółko po pomieszczeniu.
-"Okej, spokojnie Bokkie. Nie musisz się martwić. Czy Chan leży na czymś miękkim?"- spytał.
-"Tak, udało mi się go zanieść na łóżko"-
-"Dobrze, musisz po prostu czekać. Powienien się obudzić za godzinę"-
-"Godzinę..?! Ale czemu tak długo! Przecież to nie jest normalne Hyung..!"-
-"Bok, spokojnie. Oddychaj. Chan'owi nic nie będzie okej? Uwierz mi. Dopóki jesteś z nim aby mu pomóc to będzie dobrze, tak?"-
-"O..okay"-
-"Sprawdź jeszcze czy nie ma żadnych ran na którejś z rąk"-
-"Co..?!"-
-"Po prostu to zrób. Chan ci potem to wyjaśni"-
Cicho westchnąłem. Następnie włączyłem telefon na głośnomówiący i położyłem na szafce nocnej. Ostrożnie podwinąłem jeden z rękawów jego bluzy.
Ukazała mi się rana. I to duża. Wystraszyłem się.
-"Hyung..?"-
-"Co jest Youngbok?"- usłyszał z telefonu.
-"Chan ma ranę na przedramieniu..! Jest całkiem głęboka, jak ona się tam znalazła?!"-
-"Okej, spokojnie Bokkie, spokojnie"- Minho jest bardzo spokojny. -"Weź mu to opatrz, już do was jadę"- powiedział.
Krew nagle stała się czarna. Wyjąłem spod koszulki naszyjnik i zobaczyłem że jest włączony.
-"Lee Donghun Lee Donghun Lee Donghun"- wyszeptałem. Po sekundzie duch się pojawił. -"Hej Hyung, możesz pomóc?"- poprosiłem.
Rudowłosy spojrzał na rękę Chana. -"Oczywiście Lixie"- posłał mi uśmiech po czym zaczął przemywać ranę.
-"Felix? Z kim ty rozmawiasz?"- spytał Minho.
-"A, to Donghun Hyung, poprosiłem go o pomoc"- nerwowo podrapałem się po szyi.
-"Naprawdę?! Powiedz mu że mówię cześć"-
-"Cześć Minho"- Hun zaśmiał się.
-"Też ci mówi cześć"- lekko się uśmiechnąłem.
-"Właśnie słyszałem jego głos. My goood"-
Popatrzyłem zdziwiony na starszego.
-"No co? Jesteśmy w stanie tak zrobić"- rudowłosy zaśmiał się. -"Dobra, już powinno być dobrze"- oznajmił i krew faktycznie wróciła do normy.
-"Hyung, to rana demona czyż nie?"-
-"Niestety"- duch westchnął. -"Będziecie musieli przychodzić do nas co jakiś czas abyśmy się upewniali czy jest dobrze, wiesz tak samo jak z twoim ramieniem"-
-"Dobrze Hyung"-
Wyjąłem ze swojego biurka bandaże po czym zabezpieczyłem tę ranę.
W tym momencie Chris się obudził.
-"Felix..?"-
-"Hyung!"- przytuliłem go. -"Co się z tobą dzieję? Zemdlałeś i masz głęboką ranę na ręce...!"- wręcz wyszlochałem.
Chan usiadł. -"Ile byłem nieprzytomny?"- spytał.
-"Z 15 minut może, ale to nie istotne. Powiedz mi co się z tobą dzieje...! Martwię się..!"- powiedziałem łapiąc jego dłonie w te swoje.
-"Nic mi nie jest, spoko-"-
-"Nie kłam proszę..! Minho Hyung zaraz powien przyjechać, ale błagam, powiedz mi co jest nie tak..!"-
Bang zaczął powoli tłumaczyć mi to, co jak się okazało wiedzą Minsung i Hyunjin.
-"Dlaczego mi nie powiedziałeś?"- spytałem kiedy starszy skończył mówić.
-"Chciałem mieć pewność że jesteś bezpieczny"- wyjaśnił. -"Przepraszam że tak bardzo ciebie zmartwiłem, ale musiałem się upewnić że już nic tobie nie grozi"- starł łzy z mojego polika.
Przytuliłem się do niego. -"Nigdy więcej tak nie rób, proszę. Mów od razu kiedy źle się czujesz"- poprosiłem.
-"Dobrze Felixie. Obiecuję"-
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
-------------------------------
Żyje c:
.
.
.
.
.
Jeszcze :DD
CZYTASZ
We must save someone |Chanlix|
FanfictionDruga część 'Please, don't save me again' -"Cierpienie skończy się dopiero jak uratują kogoś razem. W przeciwnym razie może nie być tak kolorowo"- westchnąłem ciężko. Ale przecież nie każdemu możemy pomóc, nawet jeśli bardzo się staramy...
