❦Felix's perspective♡
Usłyszałem dzwonek do drzwi. Szybko, ale także ostrożnie wstałem z kanapy i pognałem do źródła dźwięku.
Szeroko się uśmiechnąłem widząc wyczekiwanego przyjaciela w progu drzwi.
-"Przyniosłem przekąski"- oznajmił kiedy wpuściłem go do środka.
-"Chenle nie musiałeś"- powiedziałem. -"Gdybym nie miał czegoś to poszlibyśmy do sklepu"-
-"Masz odpoczywać Lix"- przypomniał, podał mi siatkę i zdjął kurtkę.
-"Wiem wiem"- cicho westchnąłem.
-"Nie cieszysz się z tego wolnego?"- zdziwił się Zhong. -"Nie musisz się użerać z nauczycielami przez najbliższe półtora miesiąca. Przecież to wspaniałe!"- zachichotał.
Wskazałem na kanapę aby chłopak usiadł. Sam natomiast poszedłem do kuchni. -"Niby tak, ale nie mam z kim tego wolnego spędzać, więc się nudzę"- do kubków pełnych gorącej czekolady dodałem bitą śmietanę i udekorowałem je piankami. Następnie wsadziłem w napoje szklane słomki. -"Gdyby razem ze mną na tym zwolnieniu był ktoś jeszcze to mogłoby to trwać wiecznie"- wróciłem do salonu i wręczyłem przyjacielowi jego napój a swój położyłem na szklanym stoliku. Chłopak podziękował i wziął łyka. -"Poza tym będę mieć zaległości i potem pisz te wszystkie klasówki, zbieraj zaległe oce-"-
-"Nie myśl o tym teraz Felix"- brunet przerwał mi. -"To jest serio ostatnia rzecz, która powinna ci siedzieć w głowie"-
-"Masz rację"- uśmiechnąłem się i usiadłem obok niego. -"Dobra, to co oglądamy?"- włączyłem Disney+.
-"Dajesz 'Potwory i spółka'!"- zaproponował podekscytowany.
-"No dobra~"- wyśpiewałem i odpaliłem bajkę. -"Chcesz koc?"- spytałem półtonem nie chcą zagłuszyć początkowej muzyki.
-"Chyba znasz odpowiedź"-
Chwyciłem leżący obok jasny materiał i przykryłem nim naszą dwójkę. Sam wziąłem jedną z poduszek i położyłem na swoich kolanach lekko ją przytulając.
Zaczęliśmy seans podjadając to coś słodkiego, to coś słonego i popijać to wszystko gorącą czekoladą. Zapasów mamy aż nadto, więc starczy nam na następne spotkanie.
W połowie filmu Chenle położył głowę na moim ramieniu a ja korzystając z okazji oparłem swój łeb o ten jego.
Jestem pewien że chłopak za jakiś czas przyśnie i obudzi się dopiero kiedy wrócą Hyunjin z Chan'em.
Po 5 minutach zaczynający się sen Zhong'a został przerwany przez dzwonek do drzwi. Przeprosiłem chłopaka i wstałem. Zerknąłem na godzinę. Jest 17:30. Mieli wrócić o wiele później przecież.
Otworzyłem drzwi i zdziwiłem się widząc San'a.
-"San? Nie spodziewałem się ciebie tutaj"- przyznałem.
-"Czy jest u ciebie Chan Hyung?"- spytał. Już na pierwszy rzut oka widać że brunet jest bardzo zmartwiony.
-"Nie, nie ma go ze mną"-
-"Nosz"- wyższy westchnął. -"Byłem już u Ji Hyung'a w gabinecie i w ich domu a sam Chan mi nie odpisuje"-
-"Razem z Bin'em Hyung'iem i Hyun'em Hyung'iem poszli na kręgle. Znając Chris'a to wrzucił telefon do plecaka i nie zagląda do niego"-
-"Wiesz może o której wrócą?"- dopytał.
-"Mówili że po 20"-
-"Kurde"- chłopak znowu westchnął i zaczął nerwowo tupać nogą. -"Nie chcę im przeszkadzać, ale to je-"-
-"San, your scaring me out. Co się dzieje?"- przerwałem mu.
Choi ugryzł się w wargę. -"Naszyjnik"- to jedno słowo było wystarczające dla mnie.
-"Oł.. Coś poważnego...?"-
-"Nie chcę cię martwić Felix. Po prostu muszę pogadać z Chan'em"- posłał mi przepraszający uśmiech. -"Pójdę do niego po tej 20"- oznajmił i już miał odejść.
-"Czekaj San"- złapałem za jego rękę. -"Z Chenle oglądamy bajki, może dołączysz do nas?"- zaproponowałem. -"Chris i tak ma dzisiaj przyjść do mnie na noc, więc możesz tutaj poczekać"-
-"Nie chcę wam psuć zabawy"-
-"Oj nie przesadzaj San!"- odezwał się Zhong z kanapy. -"Jedzenia starczy także dla ciebie!"- zapewnił.
-"No dobra, myślę że mogę z wami posiedzieć"- chłopak uległ i zostawił zbędne ubrania na wieszaku.
-"Czuj się jak u siebie San"- uśmiechnąłem się. -"Chenle, chcesz jeszcze czekolady?"- spytałem biorąc nasze kubki.
-"Jest tak pyszna że mogę wypić jej litr"- odparł.
-"Czyli tak"- zachichotałem i zabrałem się za przyrządzanie napojów.
Po 10 minutach wszystko było już gotowe. Podałem kubki przyjaciołom. Zhong podziękował i zaczął pić.
-"Nie musiałeś Lix"- zapewnił Choi.
-"Oj tam, czekolady starczy nawet dla całej szkoły. Hyunjin przez przypadek zamówił kiedyś 5 kilo tego"- wyższy przyjął napój.
-"Nie gadaj"- zaśmiał się Chenle.
Usiadłem między nimi. -"No, chciał kupić trochę na swoje urodziny, ale przeczytał 500 gram zamiast 5000 gram"-
-"To bardzo w jego stylu"- stwierdził San.
Wróciliśmy do oglądania bajki rzucając co jakiś czas jakieś głupie komentarze.
Po czasie Chenle położył się kładąc głowę na moim udzie a San oparł się o moje ramię. Chwilę później dwójka brunetów zasnęła.
Zgaduje że obaj mieli ciężki dzień w szkole i dlatego tak padli.
Następną bajkę obejrzałem no można powiedzieć że sam. Ale mi wystarcza sama ich obecność, nie muszą brać czynnego udziału w konwersacji i tak dalej.
Dokładnie po napisach końcowych usłyszałem zamek w drzwiach.
-"Hej Lixie, hej Chenle"- powiedzieli na raz starsi.
Przywitałem się z nimi i obudziłem San'a. -"Sannie chciał z tobą pogadać Channie"- poinformowałem.
Choi szybko wstał i wręcz podbiegł do Bang'a. Chłopak mówi szybko i niewyraźne jakby był spanikowany.
-"Sannie spokojnie"- blondyn jest ewidentnie zdezorientowany zachowaniem młodszego. -"Będziemy w twoim pokoju, okay Lixie?"- zwrócił się do mnie.
-"Dobrze Channie. Chcesz gorącej czekolady?"- spytałem.
-"Mam brzuch zapchany pizzą więc nie, dzięki. Ale jutro jak najbardziej"- odpowiedział.
Następnie razem z San'em udali się na górę.
-"San jest strasznie chaotyczny od południa"- odezwał się Hyunjin.
-"Powiadasz?"- starszy na moje pytanie jedynie kiwnął głową. -"No cóż. Oglądasz z nami?"- zaproponowałem.
-"Pójdę się umyć i z chęcią dołączę"- odparł i zniknął za drzwiami łazienki.
Cicho westchnąłem i pogłaskałem wciąż śpiącego Chenle'go po głowie.
Coś czuję że to mogą być ciężkie dni.
CZYTASZ
We must save someone |Chanlix|
FanfictionDruga część 'Please, don't save me again' -"Cierpienie skończy się dopiero jak uratują kogoś razem. W przeciwnym razie może nie być tak kolorowo"- westchnąłem ciężko. Ale przecież nie każdemu możemy pomóc, nawet jeśli bardzo się staramy...
