Zaraz po tym jak starsi wyszli postanowiłem sam się ogarnąć. Nie zajęło mi to jakoś długo.
Wrzuciłem do plecaczka butelkę wody oraz portfel. Podłączyłem słuchawki i odpaliłem playlistę.
Dzisiaj dam sobie z tym radę. Nie powiniem trafić na tego samego idiotę co ostatnio.
Wyszedłem z domu i udałem się do najbliższego supermarketu. Jest piątek, ale przynajmniej jest także ranek więc nie powinno być teraz dużo ludzi.
Wziąłem głębszy wdech i wszedłem do bundyku. Od razu poczułem ciepło panujące w środku sklepu.
Stanąłem przy pieczywie i szybko zerknąłem na listę zakupów.
Bułki, piersi z kurczaka, makaron pełnoziarnisty, mąka pełnoziarnista, czekolada dla Hyunjin'a, jakiś pudding dla Chan'a, oczywiście chipsy i inne przekąski na dzisiejsze nocowanie, napoje gazowane i soki.
Trochę tego jest, ale nie za dużo.
Cofnąłem się po koszyk starając się zignorować zdziwiony wzrok ludzi idących w przeciwną stronę.
Chwyciłem za plastik i zacząłem ciągnąć go za sobą.
Mam farta że trafiłem na te nie piszące kółka.
Zrealizowałem połowę listy bez najmniejszego problemu. Co prawda omijałem ludzi szerokim łukiem, ale przynajmniej na nikogo nie wpadłem. No i nikt nie wpadł na mnie.
Stanąłem przed lodówkami i przeszukiwałem wzrokiem znajdujące się przede mną półki. Jednak nie byłem w stanie zauważyć nigdzie poszukiwanego puddingu.
Muszę kogoś spytać czyż nie?
Rozejrzałem się i zauważyć panią w czerwonym nie było trudno. Tak samo jak na początku mojej misji wziąłem głęboki wdech i podszedłem do kobiety.
-"Przepraszam panią"- zwróciłem jej uwagę.
Brunetka odwróciła się. -"W czym mogę pomóc?"- uśmiechnęła się przyjaźnie.
-"Nie jestem w stanie znaleźć puddingu, takiego z lodówek. Byłaby mi pani w stanie pomóc?"- spytałem starając się mówić na tyle głośno aby mnie słyszała.
-"Oczywiście"- zaczęła mnie prowadzić w to samo miejsce gdzie przed chwilą byłem. -"Z jakiej firmy puddingu pan szuka?"- zapytała.
Uderzył we mnie stres.
Cholera, Chan mi nie powiedział takich szczegółów. Co ja mam jej odpowiedzieć?! Cholera jasna czemu zawsze musi coś pójść nie tak?! Zawsze musi się popsuć jakaś część. Czemu nie może to mi pójść dobrze?
To tylko twoja wina.
-"Halo?"- kobieta lekko poklepała mnie po ramieniu.
Otrzasnąłem się z myśli. -"..Przepraszam. O co pani pytała..?"-
-"Pytałam z jakiej firmy ma być pudding"- powtórzyła.
Czy ty wiesz co ona teraz o tobie myśli?
-"Niestety nie wiem"- przyznałem. -"Wiem tylko że miał czarne opakowanie i był o smaku słonego karmelu. A i jeszcze cała etykieta była po angielsku"-
To żeś jej powiedział idioto.
-"No dobrze"- kobieta jest widocznie zdezorientowana. -"Myślę że to może być ten produkt"- po chwili wskazała na czarne pudełko.
-"Tak, to będzie to, bardzo pani dziękuję"- ukłoniłem się.
-"Proszę bardzo"- brunetka odeszła.
Jesteś skończonym imbecylem.
Szybko wyjąłem telefon i wykręciłem numer Chan'a. Zacząłem powoli iść w stronę słonych przekąsek.
-"Hello?"- usłyszałem po drugiej stronie.
Chwyciłem mikrofon od słuchawek. -"Hey Channie, możesz gadać?"-
Głupie pytanie.
-"Mogę. Coś się stało?"- spytał.
-"Jestem w sklepie i chciałem po prostu zapytać czy oprócz puddingu nie potrzebujesz niczego innego?"-
-"Chyba nie Lixie, dziękuję"-
-"Na pewno..?"- dopytałem chcąc jak najdłużej rozmawiać z chłopakiem.
-"Na pe-"- starszy przerwał swoją wypowiedź. -"Chcesz pogadać aby się uspokoić? Coś się nie przyjemnego stało w sklepie?"-
-"Tak i tak"- odparłem z ulgą.
Jakbyś nie mógł po prostu mu tego powiedzieć!
Chłopak cicho się zaśmiał. -"Oczywiście. Masz jakiś konkretny temat?"-
-"Może opowiedz mi co było na lekcjach. Cokolwiek aby zająć moje myśli"- poprosiłem.
Bang zaczął opowiadać ze szczegółami o lekcji matematyki przy okazji żaląc się na nowo dany im temat. Ja w tym czasie dotarłem do odpowiedniej alejki. Chwyciłem kilka paczek chipsów, które jestem pewien że lubią wszyscy z chłopaków. Następnie do koszyka trafiła ulubiona czekolada Hyunjin'a i do tego jakaś mleczna, która była na przecenie.
-"Kto w ogóle wymyślił te wszystkie głupie wzory? I jeszcze ta kobieta wymaga od nas nauczenia się ich na pamięć!"- Chan kontynuował swój wywód. -"Uczą nas tak bezużytecznych rzeczy. Jakby jestem na kierunku muzycznym a nie na mat-fizie albo architekturze"- blondyn kontynuował swój wywód. -"Jakby kurwa jego ma-"- chłopakowi przerwał dzwonek, który nawet ja usłyszałem. -"Że akurat teraz musiał zadzwonić dzwonek"- westchnął.
-"Leć na lekcje, bo się spóźnisz"- poleciłem.
-"Dobra, dobra. Daj znaka jak będziesz w domu"- poprosił. -"Love ya!"-
Uśmiechnąłem się. -"Love you too"-
Chłopak rozłączył się.
Włączyłem spowrotem muzykę i wszedłem do strefy kas samoobsługowych.
Bardzo ta rozmowa z Chan'em mi pomogła. Może i jedyne co robił to marudził, ale dzięki temu cały stres ze mnie wyparował.
Zacząłem powoli, bez pośpiechu skanować wszystkie artykuły. Udało mi to bez żadnych komplikacji.
Co byłem w stanie to wpakowałem do plecaka, a reszta poleciała do torby wielorazowego użytku. Wziąłem paragon i wyszedłem ze sklepu.
Misja zakończona sukcesem.
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
CZYTASZ
We must save someone |Chanlix|
FanfictionDruga część 'Please, don't save me again' -"Cierpienie skończy się dopiero jak uratują kogoś razem. W przeciwnym razie może nie być tak kolorowo"- westchnąłem ciężko. Ale przecież nie każdemu możemy pomóc, nawet jeśli bardzo się staramy...
