♡Chan's perspective❦
Wszedłem do domu kuzyna.
Wraz z Hyunjin'em w tym tygodniu 'zamieszkaliśmy' tutaj, ponieważ wyjazd państwa Hwang przedłużył się. Drugi powód jest taki, że wszyscy pilnujemy aby nikt nie został sam.
-"Jestem!"- krzyknąłem wgłąb mieszkania.
Zostawiłem w przedpokoju buty i kurtki. Potem rzuciłem plecak do przydzielonego mi pokoju i udałem się do kuchni.
Tak jak się spodziewałem zastałem Minho gotującego prawdopodobnie obiad, Han'a pomagającego mu i Hyunjin'a, który przypatruje się wszystkiemu.
Pierwszy zauważ mnie Hwang. -"Hey Chris"- chłopak posłał mi uśmiech.
Para odwróciła się do mnie i także się przywitała.
-"Jakoś wam pomóc?"- zapytałem stając po lewej stronie Jisung'a.
-"Nie, nie trzeba. Możesz popatrzeć jak Hyunjin"- odparł Lee zerkając na mnie.
Przytaknąłem i stanąłem obok łososiowowłosego.
-"Ogólnie Chris"- zaczął Han. -"Hyunjin'owi już mówiłem. Jesteście zwolnieni do końca tygodnia a jak będzie trzeba to też w następnym"- poinformował. -"Changbin do mnie dzwonił, bo wiedział że sam mi nie powiesz co się co dzieje"-
Skąd ja wiedziałem że Changbin i tak do niego zadzwoni.
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
Zajrzałem do tymaczasowego pokoju Hwnag'a. Długowłosy siedzi przy biurku ze słuchawkami na uszach i rysuje.
-"Hyunnie?"-
O dziwo chłopak usłyszał mnie i odwrócił się. -"Hm? Tak Chris?"-
-"Poszlibyśmy może do parku?"- zapytałem. -"Ale nie musimy jeśli jesteś zaję-"-
-"Czemu nie?"- wyższy przerwał mi. -"Porysować przecież mogę później, a pogoda nie zawsze sprzyja"- wyjaśnił jakby chcąc samu uargumentować moją propozycję. -"To do jakiego parku idziemy?"- spytał i odłożył słuchawki na swoim szkicowniku.
-"Szczerze to nie mam pojęcia"- przyznałem.
-"Byłeś kiedyś w tym parku na obrzeżach miasta? Ten, który jest wiecznie pusty"-
-"Nie przypominam sobie"- odpowiedziałem po chwili zastanowienia.
-"To możemy tam pójść. Z Lix'em kiedyś bardzo często tam chodziliśmy. Nawet kiedy byliśmy dzieci to zaciągaliśmy tam nasze mamy"-
Ubraliśmy się ciepło i wyszliśmy z domu.
-"Trochę nam zajmie dotarcie tam, więc myślę że skoczymy żeby coś zjeść albo teraz, albo jak będziemy wracać"- stwierdził na co się zgodniłem.
Po 40 minutach spaceru byliśmy już na miejscu.
-"Tutaj naprawdę nie ma żywej duszy"- przyznałem rozglądając się.
-"Wiesz, mamy prawię zimę więc ludziom nie chcę się wychodzić z ciepłych mieszkań"- skomentował. -"Chociaż w lato tutaj także rzadko kogoś zobaczysz"- dodał.
Hyunjin poprowadził mnie do drzewa, które rośnie zaraz przy ogrodzeniu.
-"Wy naprawdę kochanie chodzić po drzewach"- zaśmiałem siedząc na stabilinej gałęzi i patrząc jak długowłosy skacze po wręcz całym drzewie.
-"Oczywiście. Robimy to od małego. Nawet w Australii mamy swoje ulubione drzewko"- odparł szczerząc się.
-"Bądź szczery, ile razy sobie coś złamaliście?"-
Chłopak usiadł obok mnie i zastanowił się przez chwilę. -"Raz kiedy byłem u Lix'a, jeszcze w Australii to spadłem z korony takie średniego drzewa prosto na kamień"- zaśmiał się nerwowo. -"Złamałem sobie wtedy rękę. Rodzice tak na nas nakrzyczeli jak nigdy"-
-"Ile lat mieliście"-
-"13? 12? Jakoś tak"- odparł. -"Raz Felix zeskoczył z gałęzi. Nie wiem jak, ale chyba nawet skręcił sobie kostkę"- Hwang nagle się zaśmiał. -"Lix miał taki łeb że nikomu o tym nie powiedział i skubany ćwiczył na wf'ie skontuzjowaną kostką"-
-"Jak?? Nikt nie zauważył?"- zdziwiłem się.
-"Jak sam dobrze wiesz Felix umie dobrze udawać. Jednak wątpię aby wtedy to było tego warte"-
-"What do you mean?"-
-"Przez to że nikt mu tego nie obejrzał to jest teraz bardziej podatny na kontuzje. Jego kostka jest po prostu osłabiona"- wyjaśnił.
-"Po tamtym wypadku podejrzewam że sobie ją skręcił"- zacząłem.
-"Podejrzewasz?"- dopytał.
-"Nie powiedział mi co mu mówił lekarz, ale miał problemy z chodzeniem i było to widać"- wytłumaczyłem. -"Ale i tak ćwiczył na wf'ie i na treningach. Raz nawet go Seungmin opieprzył aby przestał tak biegać i skakać, ale nie posłuchał się"-
-"Typowe"- parsknął. -"Jest czasem tak trudno zauważyć czy coś go boli"- westchnął. -"On siebie naprawdę nie oszczędza"- dodał szeptem. -"Raz Lix spał z korony drzewa. Uderzył wtedy głową w kamień. To było jedno z najstraszniejszych wydarzeń w moim życiu, ale nic jemu nie było. Normalnie usiadł i zaczął klnąc"- zaśmiał się. -"Lekarz potem powiedział że miał cholernie dużo szczęścia"-
-"Tyle razy coś takiego miało miejsce a wy wciąż to robicie"-
-"No cóż"- Hyunjin wzruszył ramionami. -"Z każdym razem jesteśmy bardziej ostrożni? Chociaż nie nazwał bym tal tego"-
-"Macie większe doświadczenie?"-
-"O! Coś w tym stylu"- zachichotał. -"Ale ty też przecież chodzisz po drzewach"-
-"Głównie przez ciebie"- odparłem. -"Nie wiem też jakim cudem, ale nigdy nie spadłem"-
-"Serio? Nie ściemniaj"- uderzył mnie lekko w ramię.
-"No prawdę mówię!"- zapewniłem. -"Jestem po prostu bardziej ostrożny niż ty"- podsumowałem.
Wyższy przyznał mi rację.
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
CZYTASZ
We must save someone |Chanlix|
Fiksi PenggemarDruga część 'Please, don't save me again' -"Cierpienie skończy się dopiero jak uratują kogoś razem. W przeciwnym razie może nie być tak kolorowo"- westchnąłem ciężko. Ale przecież nie każdemu możemy pomóc, nawet jeśli bardzo się staramy...
