~5~

215 25 9
                                        

♡Chan's perspective❦

Wszedłem do domu kuzyna.

Wraz z Hyunjin'em w tym tygodniu 'zamieszkaliśmy' tutaj, ponieważ wyjazd państwa Hwang przedłużył się. Drugi powód jest taki, że wszyscy pilnujemy aby nikt nie został sam.

-"Jestem!"- krzyknąłem wgłąb mieszkania.

Zostawiłem w przedpokoju buty i kurtki. Potem rzuciłem plecak do przydzielonego mi pokoju i udałem się do kuchni.

Tak jak się spodziewałem zastałem Minho gotującego prawdopodobnie obiad, Han'a pomagającego mu i Hyunjin'a, który przypatruje się wszystkiemu.

Pierwszy zauważ mnie Hwang. -"Hey Chris"- chłopak posłał mi uśmiech.

Para odwróciła się do mnie i także się przywitała.

-"Jakoś wam pomóc?"- zapytałem stając po lewej stronie Jisung'a.

-"Nie, nie trzeba. Możesz popatrzeć jak Hyunjin"- odparł Lee zerkając na mnie.

Przytaknąłem i stanąłem obok łososiowowłosego.

-"Ogólnie Chris"- zaczął Han. -"Hyunjin'owi już mówiłem. Jesteście zwolnieni do końca tygodnia a jak będzie trzeba to też w następnym"- poinformował. -"Changbin do mnie dzwonił, bo wiedział że sam mi nie powiesz co się co dzieje"-

Skąd ja wiedziałem że Changbin i tak do niego zadzwoni.

˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚

Zajrzałem do tymaczasowego pokoju Hwnag'a. Długowłosy siedzi przy biurku ze słuchawkami na uszach i rysuje.

-"Hyunnie?"-

O dziwo chłopak usłyszał mnie i odwrócił się. -"Hm? Tak Chris?"-

-"Poszlibyśmy może do parku?"- zapytałem. -"Ale nie musimy jeśli jesteś zaję-"-

-"Czemu nie?"- wyższy przerwał mi. -"Porysować przecież mogę później, a pogoda nie zawsze sprzyja"- wyjaśnił jakby chcąc samu uargumentować moją propozycję. -"To do jakiego parku idziemy?"- spytał i odłożył słuchawki na swoim szkicowniku.

-"Szczerze to nie mam pojęcia"- przyznałem.

-"Byłeś kiedyś w tym parku na obrzeżach miasta? Ten, który jest wiecznie pusty"-

-"Nie przypominam sobie"- odpowiedziałem po chwili zastanowienia.

-"To możemy tam pójść. Z Lix'em kiedyś bardzo często tam chodziliśmy. Nawet kiedy byliśmy dzieci to zaciągaliśmy tam nasze mamy"-

Ubraliśmy się ciepło i wyszliśmy z domu.

-"Trochę nam zajmie dotarcie tam, więc myślę że skoczymy żeby coś zjeść albo teraz, albo jak będziemy wracać"- stwierdził na co się zgodniłem.

Po 40 minutach spaceru byliśmy już na miejscu.

-"Tutaj naprawdę nie ma żywej duszy"- przyznałem rozglądając się.

-"Wiesz, mamy prawię zimę więc ludziom nie chcę się wychodzić z ciepłych mieszkań"-  skomentował. -"Chociaż w lato tutaj także rzadko kogoś zobaczysz"- dodał.

Hyunjin poprowadził mnie do drzewa, które rośnie zaraz przy ogrodzeniu.

-"Wy naprawdę kochanie chodzić po drzewach"- zaśmiałem siedząc na stabilinej gałęzi i patrząc jak długowłosy skacze po wręcz całym drzewie.

-"Oczywiście. Robimy to od małego. Nawet w Australii mamy swoje ulubione drzewko"- odparł szczerząc się.

-"Bądź szczery, ile razy sobie coś złamaliście?"-

Chłopak usiadł obok mnie i zastanowił się przez chwilę. -"Raz kiedy byłem u Lix'a, jeszcze w Australii to spadłem z korony takie średniego drzewa prosto na kamień"- zaśmiał się nerwowo. -"Złamałem sobie wtedy rękę. Rodzice tak na nas nakrzyczeli jak nigdy"-

-"Ile lat mieliście"-

-"13? 12? Jakoś tak"- odparł. -"Raz Felix zeskoczył z gałęzi. Nie wiem jak, ale chyba nawet skręcił sobie kostkę"- Hwang nagle się zaśmiał. -"Lix miał taki łeb że nikomu o tym nie powiedział i skubany ćwiczył na wf'ie skontuzjowaną kostką"-

-"Jak?? Nikt nie zauważył?"- zdziwiłem się.

-"Jak sam dobrze wiesz Felix umie dobrze udawać. Jednak wątpię aby wtedy to było tego warte"-

-"What do you mean?"-

-"Przez to że nikt mu tego nie obejrzał to jest teraz bardziej podatny na kontuzje. Jego kostka jest po prostu osłabiona"- wyjaśnił.

-"Po tamtym wypadku podejrzewam że sobie ją skręcił"- zacząłem.

-"Podejrzewasz?"- dopytał.

-"Nie powiedział mi co mu mówił lekarz, ale miał problemy z chodzeniem i było to widać"- wytłumaczyłem. -"Ale i tak ćwiczył na wf'ie i na treningach. Raz nawet go Seungmin opieprzył aby przestał tak biegać i skakać, ale nie posłuchał się"-

-"Typowe"- parsknął. -"Jest czasem tak trudno zauważyć czy coś go boli"- westchnął. -"On siebie naprawdę nie oszczędza"- dodał szeptem. -"Raz Lix spał z korony drzewa. Uderzył wtedy głową w kamień. To było jedno z najstraszniejszych wydarzeń w moim życiu, ale nic jemu nie było. Normalnie usiadł i zaczął klnąc"- zaśmiał się. -"Lekarz potem powiedział że miał cholernie dużo szczęścia"-

-"Tyle razy coś takiego miało miejsce a wy wciąż to robicie"-

-"No cóż"- Hyunjin wzruszył ramionami. -"Z każdym razem jesteśmy bardziej ostrożni? Chociaż nie nazwał bym tal tego"-

-"Macie większe doświadczenie?"-

-"O! Coś w tym stylu"- zachichotał. -"Ale ty też przecież chodzisz po drzewach"-

-"Głównie przez ciebie"- odparłem. -"Nie wiem też jakim cudem, ale nigdy nie spadłem"-

-"Serio? Nie ściemniaj"- uderzył mnie lekko w ramię.

-"No prawdę mówię!"- zapewniłem. -"Jestem po prostu bardziej ostrożny niż ty"- podsumowałem.

Wyższy przyznał mi rację.

˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚

We must save someone |Chanlix|Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz