❀Minho's perspective❀
Zadzwonił dzwonek, który było ledwo co słychać przez włączoną muzykę. Z uczniami dokończyliśmy ostatnie kroki i wyłączyłem głośnik.
-"Jest przerwa. Możecie zostać w sali, nie musicie"- poinformowałem i wyjąłem z plecaka termos z kawą.
Podobnie jak większość uczniów usiadłem na podłodze pijąc ulubiony trunek.
Zmierzyłem uczniów wzrokiem. Za tydzień mają test, ale nie widzę po nich stresu. Nawet Woosan postanowili pójść sobie na śpiew. Mam nadzieję że przyjdą chociaż na drugą godzinę aby cokolwiek sobie przypomnieć, bo nie zamierzam ich uczyć po szkole. A przynajmniej nie za darmo. Najwyżej będą Youngbok'a błagać o pomoc.
Cicho parsknąłem śmiechem na tą myśl. Mój wzrok powędrował na piegusa. Siedzi sam co się już nie zdarza. I nie ma na to wpływu brak Woosan. Normalnie siada w gronie rówieśników. Ale dzisiaj jest coś nie tak.
Chłopak siedzi po turecku a jego noga nerwowo lata. Widzę jak co jakiś czas bierze głęboki wdech.
Nie chcę zwracać uwagi całej klasy na niego, wiem że tego nie lubi, więc poproszę Kwan'a aby się nim zaopiekował.
Pod pretekstem poprawienia koszulki odpaliłem naszyjnik.
Ani trochę nie spodziewałem się zobaczenia ciemnej postaci stojącej zaraz za Bok'iem. Białe oczy wielkości oczodołów są niestabilne i ruszają się. Uśmiech wydaje się z każdą chwilą drgać i praktycznie niezauważalnie powiększać. I ta krew wokół niego... Wiem że Youngbok ma demona, a.c.e mnie ostrzegali, ale nie myślałem że może być aż tak przerażający.
Odwróciłem od tej dwójki wzrok i przymknąłem oczy. -"Park Junhee, Park Junhee, Park Junhee"- wyszeptałem mając nadzieję że żaden z uczniów mnie nie usłyszy.
-"Co jest Minho?"- usłyszałem głos strasznego.
Posłałem mu lekki uśmiech na przywitanie.
Hyung, demon Youngbok'a odpierdala maniane.
Park odwrócił się. -"Rzeczywiście"- powiedział i podszedł do zjawy. W sekundę sprawił że demon rozpłynął się w powietrzu. Zupełnie jakby był prochem. -"Załatwione"- powiedział i poczochrał włosy Bok'a. -"Dzięki za czujność Minho"- ponownie pojawił się obok mnie.
Najpierw chciałem zawołać Kwan'a, ale widząc tego skurczybyka wezwałem ciebie.
-"Dobrze zrobiłeś"- posłał mi uśmiech. -"Zaraz pójdę po Kwan'a. Pomoże Lix'owi się całkowicie uspokoić i przy okazji trochę se potańczy i się powygłupia, więc zastanów się dobrze czy chcesz to oglądać"- zaśmiał się.
Nie wiem czy powstrzymam śmiech.
-"Trochę ryzykowne"- chłopak znowu się zaśmiał. -"Jeszcze raz dzięki za czujność Minho"-
Nie dziękuj Hyung. Jest to jedyne co ja mogę zrobić aby mu pomóc.
-"Jedyne, ale bardzo ważne"- podkreślił.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek.
-"Dobra, ja lecę i zaraz wyśle do was Byeongkwan'a"- powiedział i zniknął.
Wstałem i odłożyłem kawę na bok. -"Dobra, już po przerwie"- oznajmiłem wstając z podłogi.
W tym samym momencie do sali weszli roześmiani Woosan.
-"Wooyoung, San, wiem że lubicie lekcję śpiewu z pani Cho, ale za tydzień mamy test i przydałoby się wam coś przypomnieć"- powiedziałem upewniając się że młodsi wychwycą lekko irytację w moim głosie.
-"Przepraszamy"- ukłonili się.
-"Dobra, nie przedłużajmy już tego"- kiwnąłem głową.
Choi jakby wiedząc co miało przed chwilą miejsce popatrzył na moją bluzkę a dokładniej tam, gdzie znajduje się mój naszyjnik. Następnie popatrzył na moją twarz. Pokiwałem twierdząco głową wiedząc o co brunet pyta.
Chłopacy udali się na swoje miejsca ówcześnie witając się z Youngbok'iem przytulasem.
Nim włączyłem muzykę obok mnie pojawił się Byeongkwan.
-"Hej Minho"- różowowłosy przywitał się.
Hej Kwannie. Jun Hyung raczej ci mówił. Postaraj się za bardzo nie wygłupiać, nie chcę zostać uznany za szalonego przez uczniów.
-"Niczego nie obiecuję~"- wyśpiewał z wielkim uśmiechem na ustach i w podskokach podszedł do piegusa aby następnie go przytulić. Od razu było widać jak blondyn się rozluźnia.
Włączyłem muzykę zaczynając tym lekcję.
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
❦Hyunjin's perspective❦
Wszedłem do domu i przekluczyłem za sobą drzwi. Zdjąłem zbędne ubrania i udałem się do salonu. Jednak nie zastałem tam Felix'a jak to zawsze ma miejsce we wtorki. Zawsze siedzi na kanapie rysując i czeka aż wrócę abyśmy mogli razem zrobić obiad. Jednak dzisiaj jej coś nie tak.
Położyłem torbę na podłogę i wszedłem na wyższe piętro. Zapukałem do pokoju piegusa w naszym kodzie i pociągnąłem za klamkę. Zdziwiłem się kiedy drzwi się nie otworzyły.
-"Co jest Felixie?"- zapytałem zaczynając się martwić.
-"Chcę być chwilę sam Hyung"- usłyszałem z pomieszczenia.
-"Okej, na spokojnie. Jak coś będę w kuchni robił obiad. Możesz przyjść kiedy będziesz chciał"- powiedziałem.
-"Dziękuję"- odpowiedział.
Delikatnie się uśmiechnąłem. Nie ze szczęścia. To raczej był uśmiech przez zmartwienie.
Zszedłem na dół.
Chwila.. Lix chyba nie ma żadnych tabletek w pokoju co nie...?
Serce zabiło mi mocniej. Poszedłem do kuchni i otworzyłem szafkę z lekami.
Jego leki tu są. Żadnych innych też nie brakuje. A ostre narzędzia..? Oddał nam swoje scyzoryki aby go nic nie 'kusiło', ale przecież mógł sam kupić sobie nowy. Nie. Nie powinien. Han Hyung dał mu wskazówki propo tego.
Wziąłem jeden głęboki wdech i zabrałem się za ugotowanie ryżu.
Poza tym ufam mu. Wiem, że jeśli będzie źle to do mnie przyjdzie albo poprosi o pomoc na przykład Chan'a. Nie mam co się stresować. Możliwe że miał gorszy dzień i musi po prostu się wyciszyć, i nic więcej.
Po pół godzinie usłyszałem kroki młodszego. Uśmiechnąłem się na jego widok.
-"Gorszy dzień?"- zapytałem kiedy znalazł się parę kroków ode mnie.
Chłopak przytulił się do mnie. -"Właśnie nie. Nic się dzisiaj nie wydarzyło. Po prostu nagle coś mnie złapało. Musiałem się wyciszyć i przysnąłem na 10 minut"- wyjaśnił. -"Dzięki że nie dobijałeś się do pokoju"- dodał.
Poczochrałem jego włosy. -"Ufam tobie Lixie. Wiem że przyjedziesz do mnie jak będziesz tego potrzebować. Rozumiem że czasem potrzebujesz tej chwili samotności i to nawet dobrze. Możesz się na spokojnie wyciszyć i właśnie też trochę zdrzemnąć"-
-"Dzięki Hyungie"-
˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧˚✧ ₊˚ʚ♡ɞ ˚₊ ✧ ゚
CZYTASZ
We must save someone |Chanlix|
FanfictionDruga część 'Please, don't save me again' -"Cierpienie skończy się dopiero jak uratują kogoś razem. W przeciwnym razie może nie być tak kolorowo"- westchnąłem ciężko. Ale przecież nie każdemu możemy pomóc, nawet jeśli bardzo się staramy...
