- Nie! Nie będę dzieliła z tobą pokoju, a tym bardziej łóżka! - wściekła patrzyłam, jak Cris zadowolony z siebie rozpakowywał moją walizkę w swojej sypialni.
- Ale w czym tkwi problem? Mam duży pokój, duże łóżko i dużego...
- Nie kończ, jeśli chcesz jeszcze kiedykolwiek, cokolwiek nim zrobić!
- Ależ kochanie nie zrobisz nic ani mi, ani mojemu dużemu przyjacielowi, bo zbyt wiele przyjemności dzięki nam masz. No to znaczy miałaś, a mieć możesz zawsze, kiedy tylko najdzie cię ochota - uśmiechał się zalotnie, a mnie kurwica od środka rozsadzała.
- Kurwa dość tego! Wracam do siebie, a ty idź się leczyć, bo ewidentnie masz problemy psychiczne! Debil! No kurwa debil! - wyszłam z pokoju wyzywając go ile fabryka dała.
- Ja pierdole! Słychać cię w całym domu! - do salonu weszła Jennifer z dość młodym i przystojnym mężczyzną, ale nawet to nie dało rady mnie powstrzymać.
- No kurwa! Wiesz co ten idiota sobie wymyślił?! Że będę z nim spała!
- No i w czym problem?
- No nie wierzę, że o to pytasz! W nim kurwa jest problem! Ja mam to w dupie, wracam do domu, a wy się rozgośćcie - uniosłam dłonie w geście poddania i ruszyłam w stronę drzwi.
- Lisa! Przestań się wygłupiać i wracaj tu! - zatrzymał mnie Cris. - Przepraszam, trochę za bardzo mnie poniosło. Wybacz mi proszę. Przeniosłem twoje rzeczy do pokoju obok.
- To po co była ta cała szopka?! Nie mogłeś tak zrobić od razu?!
- Musiałem spróbować. Lisa, strasznie za tobą tęsknię. Ja chciałem w ten sposób choć trochę poczuć twoją bliskość. Nie ważne, że w drugim końcu łóżka, ale ze mną. Przecież wiesz, że nigdy bym ciebie nie skrzywdził i nie mógłbym do niczego zmusić. Zostań proszę - trzymał mnie za rękę, a w oczach widziałam wszystkie te uczucia, o których mówił, jak również te, które skrywał głęboko w sobie.
- Zostanę, ale jeszcze jedna krzywa akcja i więcej mnie nie zobaczysz. I jeśli chcesz coś wskórać, to zacznij się lepiej starać, bo na razie słabo wypadasz.
- Przepraszam skarbie.
Podskoczyłam do góry, gdy obok usłyszałam głośne bicie braw i gwizdy. Oczywiście był to nie kto inny, jak moja niezawodna przyjaciółka.
- Zajebiste widowisko, to i owacje odpowiednie! Na stojąco! - powiedziała z sarkazmem. - Skończyliście już? Mogę przedstawić wam naszego gościa? Chociaż nie wiem, czy po takim powitaniu nie zechce uciec z tego domu wariatów.
Spojrzeliyśmy na siebie, na nią, a potem na mężczyznę, który szeroko się uśmiechał.
- Przepraszamy, ale ten debil, to znaczy Cristofer ostatnio doprowadza mnie do szewskiej pasji. Jestem Lisa Clarkson prawnik tego...
- Cristofer Bailey właściciel firmy, która potrzebuje pana pomocy i przyszły mąż oraz ojciec dzieci tej wariatki - szeroko się uśmiechnął, a we mnie odpaliła się buntowniczka.
- Co ty wczoraj piłeś?! To gówno musiało uszkodzić ci mózg, bo pieprzysz takie głupoty, że żal słuchać!
- Kochanie, pieprzyć to ja mogę ciebie.
- Kurwa! Dość! - krzyknęła Jen. - Zostawiłam was na chwilę, a wam obojgu odjebało!
- Korzystając z chwili ciszy przedstawię się. Jestem Josh Hanson, prokurator i przyjaciel Jennifer. Coś czuję, że będzie tutaj wesoło - uśmiechnął się, a w jego policzkach pokazały się urocze dołeczki.
CZYTASZ
Blame You
Storie d'amoreLisa, młoda, dobrze zapowiadająca się prawniczka w nieszczęśliwym wypadku, który zapoczątkuje pasmo kolejnych nieszczęść, traci miłość swojego życia. Kilka lat później rozpoczyna nowe życie z daleka od miejsc, które przywoływały wspomnienia. Czy now...
