2006
Christian przyzwyczaił się już do spojrzeń, które oblepiały go, gdy pojawił się gdzieś publicznie. W pewnym sensie je lubił. Wiedział, że są one skutkiem jego sukcesu, a na niego nie mógł narzekać, więc i jej skutki starał się dzielnie znosić.
Spojrzenia te jednak zaczęły mu przeszkadzać, gdy chciał zabrać swoją dziewczynę na randkę. Wszystko zawsze szło dobrze, dopóki nie pojawiali się w jakiejś restauracji czy też innym publicznym miejscu. Osoby, które kojarzyły go z teatru czy gazet, od razu szybko rozgłaszały to głośno. Wtedy tłumy pchały się do niego by zamienić chociaż jedno słowo czy też zdobyć autograf. Nie zwracali oni uwagi na to, czy Christian i Hailie akurat rozmawiali, jedli czy się kłócili. Kiedyś nawet przerwano im podczas pocałunku, tylko po to, by Christian podpisał się na serwetce jakiejś młodej kobiety, która nie mogła przestać opowiadać o tym jak bardzo podobało jej się jego ostatnie przedstawienie.
Hailie nigdy na to nie narzekała. Zawsze dzielnie czekała aż tłumy znikną, choć kiedy w końcu się to działo, zazwyczaj żadne z nich nie miało już ochoty na dalszą randkę. Christian doskonale wiedział, że w pewnym stopniu jej się to nie podobało. Oczywiście, wspierała jego i jego karierę, jednak zapewne chciałaby również spędzić jeden wspólny wieczór po prostu ze swoim chłopakiem Christianem, a nie coraz popularniejszym aktorem Christianem Hamptonem.
Właśnie dlatego Christian wymyślił specjalną randkę tylko dla nich. Taką, na której nikt nie miał mu przeszkadzać. Zanim wszystko zorganizował nigdy nie nazwałby się romantykiem. Kiedy jednak zobaczył efekt swojej pracy i wszystkich przygotowań, zdał sobie sprawę, że jest w nim zdecydowanie więcej romantyka, niż się spodziewał.
Nie wstydził się tego. Dla Hailie chciał być romantykiem. Dla niej chciała być każdym, kto tylko mógłby ją uszczęśliwić. W końcu nic tak nie przyśpieszało bicia jego serca jak szeroki uśmiech pojawiający się na jej twarzy.
- Mogę już otworzyć oczy?
- Jeszcze nie.
- A jeśli się o coś potknę i się przewrócę? Mam na sobie sukienkę, która kosztowała mnie dwa tygodnie napiwków, naprawdę nie chcę jej pobrudzić. – Christian prychnął pod nosem.
- Przecież niosę się na rękach. Jak miałabyś się przewrócić i pobudzić sukienkę, mądralo? – Zauważył. Widział jak kącik ust kobiety delikatnie drgnął ku górze, jednak z całej siły starała się nie pokazać swojego uśmiechu. Zawsze uwielbiała wszystko wyolbrzymiać i nadmiernie dramatyzować, kiedy tylko miała ku temu okazję. By potwierdzić swoje słowa, Christian lekko poprawił chwyt, tak, że jej głowa jeszcze mocniej przycisnęła się do jego klatki piersiowej. Wcale nie musiał jej nieść – droga, którą musieli przejść była prosta i Hailie bez najmniejszego problemu przeszłaby ją z zamkniętymi oczami. Jeśli jednak nadarzała się okazja, by mieć ją jak najbliżej siebie, Christian zawsze szybko z niej korzystał.
- To jeszcze gorzej. Jeśli ty się potkniesz, polecimy do przodu. Nie dość, że upadnę na ziemię i pobrudzę swoją sukienkę to jeszcze ty mnie zmiażdżysz. – Christian jak na zawołanie udał, że traci równowagę i lekko wstrząsnął Hailie imitując, że zaraz się przewrócą. Krótki pisk wyrwał się z jej gardła a ręce zacisnęła wokół szyi Christiana jeszcze mocniej niż wcześniej.
- Masz szczęście, że akurat na dziś nie zaplanowałem żadnych upadków – szepnął jej wprost do ucha, przy okazji lekko je całując. Widział jak w reakcji na to, na jej ciele pojawiają się ciarki i nie mógł odpuścić sobie kolejnego komentarza. – Lubisz kiedy to robię, co? – Spytał, po czym ponownie pocałował płatek jej ucha.
- Wcale mi się nie podoba – zaparła się, nie chcąc przyznać mu racji, mimo, że oboje doskonale znali prawdę. – Po prostu mi zimno.
- Jest ponad dwadzieścia stopni a tobie jest zimno? – Choć był już wieczór, promienie letniego słońca, wciąż oświetlały wszystko dookoła. W ciągu dnia w mieście panował okropny upał, który na szczęście dla wszystkich ludzi, zmienił się już w przyjemne ciepło.
CZYTASZ
Ostatni Akt
RomanceRomeo zakochał się w Julii od pierwszego wejrzenia. Christian doznał tego samego ze swoją własną Julią. Kochankowie z Werony zginęli nie mogąc żyć bez siebie nawzajem. Christian był zbyt słaby, by opuścić ten świat. Przynajmniej fizycznie. Jego dus...
