Zapach środków odkażających podrapał Christiana w nos, tak szybko jak otworzył oczy, które od razu przymknął, przez jasne światło, które mocno go poraziło.
Przez chwilę myślał, że umarł i właśnie trafił do piekła.
- Syneczku – dopiero słysząc znajomy głos matki, zrozumiał, że wcale nie umarł. Nie znaczyło to jednak, że nie był w piekle. Znów więc rozchylił powieki, by spotkać się spojrzeniem z mamą, która siedziała obok niego. Jedna jej dłoń przeczesywała jego włosy, a druga zaciśnięta była wokół jego dłoni.
- Co się stało? – Jego głos był zachrypnięty, a gardło suche.
- Jesteś w szpitalu. Miałeś płukanie żołądka.
- W szpitalu? – Wszystkie wspomnienia tego co działo się przez ostatnie godziny, dochodziły do niego jak przez mgłę. Faktycznie pamiętał jak podawano mu jakieś leki i jak wiele osób kręciło się wokół niego. - Ty mnie tu przywiozłaś?
- Zadzwoniła do mnie Violetta – zaczęła wyjaśniać Pani Hampton – powiedziała o tym co stało się na cmentarzu. Powiedziała w jakim byłeś stanie. Zmartwiłam się więc od razu pojechałam do twojego domu. Nie otwierałeś.. wtedy pod drzwiami pojawił się ten młodzieniec...
- Młodzieniec?
- Kurewsko trudno jest być twoim przyjacielem – westchnął nowy głos. Kiedy Christian przekręcił głowę, Zachary stał oparty o parapet i wpatrywał się w niego. – Wszedłem do twojego domu przez rozbite okno.
- Od razu cię tu przywieźliśmy, nie wiedzieliśmy co się stało.
- Ale wychodząc widzieliśmy opakowanie po lekach i butelki po winie i połączyliśmy fakty...
- Nie chciałem się zabić. – Słowa te Christian powiedział głośno i pewnie, tak, by wszyscy tu obecni uwierzyli, że mówi szczerze. Chciał nawet dopowiedzieć, że gdyby już chciał się zabić zrobiłby to porządnie i skutecznie, ale uznał, że lepiej nie mówić czegoś takiego przy matce. – Fakt, przesadziłem z winem, ale nie chciałem się zabić. Prędzej czy później bym się obudził, wziąłem tylko kilka tabletek na ból głowy.
- Christianie... - Zaczęła jego matka. Jej oczy zaszły już łzami, zapewne ze stresu.
- Ktoś zniszczył jej grób mamo. Ktoś zniszczył ostatnią rzecz, jaka mi o niej przypominała. Poniosło mnie. Naprawdę nic mi nie jest. Muszę.. – Mówił, przy okazji podnosząc się do siadu. Poza osłabieniem i bólem głowy nie czuł niczego więcej. Oczywiście poza bólem, który roznosił jego ciało od środka. – Muszę wracać do teatru.
- Próba się odbyła. Julia nad wszystkim czuwała.
- Powiedziałeś jej co się stało?
- Powiedziałem jedynie, że wypadło ci coś ważnego i prosiłeś byśmy zajęli się sami sobą. A, że ja byłem tu, uznałem, że to ona będzie odpowiednią osobą, by wszystko ogarnąć. – Christian skinął głową.
- Pójdę po tatę – wtrąciła Pani Hampton podnosząc się ze swojego miejsca.
- Jest tu?
- Ma dyżur. Wcześniej też przy tobie siedział, ale musiał wrócić do pracy. Na pewno bardzo się ucieszy, że już się obudziłeś – stwierdziła, po czym faktycznie opuściła salę.
- Ja pierdolę – westchnął Christian. Miał ochotę na papierosa, jednak wiedział, że w szpitalnej sali raczej nie znajdzie niczego podobnego.
- Na pewno nie chciałeś się zabić? Chris jeśli masz jakieś problemy możesz ze mną o tym pogadać...
![](https://img.wattpad.com/cover/367594801-288-k13425.jpg)
CZYTASZ
Ostatni Akt
Roman d'amourRomeo zakochał się w Julii od pierwszego wejrzenia. Christian doznał tego samego ze swoją własną Julią. Kochankowie z Werony zginęli nie mogąc żyć bez siebie nawzajem. Christian był zbyt słaby, by opuścić ten świat. Przynajmniej fizycznie. Jego dus...