twenty one

7.2K 515 30
                                        

long way home z mediów jest zawarta mniej więcej pod koniec rozdziału

- To tutaj. - blondyn szarpnął za klamkę i gestem ręki zachęcił, abym weszła do środka.

Niepewnie zrobiłam krok do przodu.
Na samym początku dało się wyczuć specyficzny zapach mocnych i ładnych perfum.
Oho, nawet bardzo ładnych.

Rozglądając się po pomieszczeniu, powolnie zrzuciłam z siebie bluzę i powiesiłam na pierwszym z brzegu wieszaku.

- Chodź. - blondyn wprowadził nas w głąb mieszkania.

Z każdym kolejnym krokiem coraz bardziej fascynował mnie wystrój tych pomieszczeń.
Jest to zupełna odwrotność mieszkania drugiej ciotki chłopaka, bardziej interesująca.
Nowoczesne osiedle i różnorodnego wystroju mieszkanie.
Główne kolory to mieszanina bieli z beżem, a piękne, kolorowe i swoją drogą niesamowicie puszyste dywany dodawały tutaj jeszcze większego uroku.
Tak, kocham zabijać swoje myśli małymi drobnostkami.

- Luke? - w progu pojawiła się..... znacznie młodsza wersja Liz(?). - Oh, Ty masz tu znajomych?

- Ale jesteś zabawna. - blondyn posłał dziewczynie karcące spojrzenie. - To jest Mia. Wiem, że jest super piękna, ale nie dam Ci jej przejąć, będziemy u mnie.

- Zdecydowanie piękna! I nie chcę wiedzieć, co będziecie tam robić! - zaśmiała się.  Larissa, miło mi. - blondynka z uśmiechem wyciągnęła dłoń w moim kierunku.

- Mia, mi również. - uścisnęłam minimalistyczną rączkę dziewczyny.

- Możesz zrobić nam herbatę, see ya. - Luke złapał mnie za ręke i pociągnął w kierunku, jak mniemam, swojego pokoju.

- Jak to jest mieć ciotkę prawie w swoim wieku? - usiadłam na brzegu łóżka.

- Najmłodsza z rodzeństwa mojej mamy. Konkretniej, dzielą nas tylko cztery lata, ale denerwuje jak nikt inny. - posłał mi znużony uśmiech.

Przez chwilę trwaliśmy w ciszy i wykorzystałam tę okazję na obejrzenie pomieszczenia.
W rogu stała gitara.
Gitara, na której Luke rok temu zagrał mi pierwszy raz piosenkę.

- Nie myśl o tym! - odparł, wyczuwając moje zamiary.

- Prooooszę, chcę przestać myśleć o dzisiejszym dniu.

- Przywlokłem ją tutaj z Sydney, cholerny sentyment. I miło, że pamiętasz.

- Proszę, Luke.

- Dobra. Tylko malutki i króciutki kawałek! - sięgnął po instrument.

long łej hołm

welcome back, @Luke5SOS ✉Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz