six

9.4K 649 57
                                        

Collingwood* był jednym z pierwszych miejsc, jakie poznałam w Brisbane.
I szczerze mówiąc, do tego prawdopodobnie decydującego spotkania wybrałam miejsce, które najlepiej znałam i lubiłam.

Słynna przepowiednia telewizyjnych pogodynek tym razem mnie nie zawiodła i chmury rozeszły się w mgnieniu oka, całe szczęście.
Z tej także okazji pozwoliłam sobie na wyjście w samej bluzie.

Zbliżając się do celu, przy bramie wejściowej Collingwood zauważyłam odwróconego tyłem blondyna.
Delikatnie oklapnięte włosy, czarna, skórzana kurtka z dłońmi w kieszeniach i tego samego koloru spodnie od razu go zdradziły.
Wyglądał dobrze. Pod tym względem, zbyt wiele się nie zmieniło.

- Cześć. Długo czekasz?

- Przed sekundą przyszedłem. - posłał mi delikatny uśmiech, kierując się do wnętrza parku.

- Uh, to dobrze.

Przez chwilę trwaliśmy w ciszy. Wszystko, co miałam zamiar powiedzieć, po prostu wyparowało?
Strach bez problemu przejął umiejętność mowy.

- Więc.. - odezwaliśmy się w tym samym momencie.

- Ty mów. - zaśmiałam się.

- Więc nie będzie to łatwe, ale chciałbym...

- Spróbujmy odbudować te relację, Luke. - przerwałam.

Blondyn zatrzymał się w miejscu i z uśmiechem przyciągnął mnie do siebie.

- Dziękuje Mia.

- Nie rozumiem..

- Dziękuje za szansę. - uśmiechnął się ponownie.

- Ale.. właśnie. Jest jedno ale. - ruszyliśmy dalej. Przecież będziesz musiał wrócić do Sydney, a ja.. - dodałam.

- Hej, hej, hej. Narazie nigdzie się nie wybieram.

- To przecież tylko kwestia czasu. Prędzej czy później..

- Ale teraz jestem tutaj. I musimy dobrze to wykorzystać.

może i powiewa nudą, nie wiem
ale szczerze, lubię takie drobnostki

collingwood* to jakiś park w brisbsne

welcome back, @Luke5SOS ✉Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz