Collingwood* był jednym z pierwszych miejsc, jakie poznałam w Brisbane.
I szczerze mówiąc, do tego prawdopodobnie decydującego spotkania wybrałam miejsce, które najlepiej znałam i lubiłam.
Słynna przepowiednia telewizyjnych pogodynek tym razem mnie nie zawiodła i chmury rozeszły się w mgnieniu oka, całe szczęście.
Z tej także okazji pozwoliłam sobie na wyjście w samej bluzie.
Zbliżając się do celu, przy bramie wejściowej Collingwood zauważyłam odwróconego tyłem blondyna.
Delikatnie oklapnięte włosy, czarna, skórzana kurtka z dłońmi w kieszeniach i tego samego koloru spodnie od razu go zdradziły.
Wyglądał dobrze. Pod tym względem, zbyt wiele się nie zmieniło.
- Cześć. Długo czekasz?
- Przed sekundą przyszedłem. - posłał mi delikatny uśmiech, kierując się do wnętrza parku.
- Uh, to dobrze.
Przez chwilę trwaliśmy w ciszy. Wszystko, co miałam zamiar powiedzieć, po prostu wyparowało?
Strach bez problemu przejął umiejętność mowy.
- Więc.. - odezwaliśmy się w tym samym momencie.
- Ty mów. - zaśmiałam się.
- Więc nie będzie to łatwe, ale chciałbym...
- Spróbujmy odbudować te relację, Luke. - przerwałam.
Blondyn zatrzymał się w miejscu i z uśmiechem przyciągnął mnie do siebie.
- Dziękuje Mia.
- Nie rozumiem..
- Dziękuje za szansę. - uśmiechnął się ponownie.
- Ale.. właśnie. Jest jedno ale. - ruszyliśmy dalej. Przecież będziesz musiał wrócić do Sydney, a ja.. - dodałam.
- Hej, hej, hej. Narazie nigdzie się nie wybieram.
- To przecież tylko kwestia czasu. Prędzej czy później..
- Ale teraz jestem tutaj. I musimy dobrze to wykorzystać.
może i powiewa nudą, nie wiem
ale szczerze, lubię takie drobnostki
collingwood* to jakiś park w brisbsne
CZYTASZ
welcome back, @Luke5SOS ✉
Fanfictionkontynuacja powieści "hi, @Luke5SOS ✉" {za to też przepraszam} "Obiecałam sobie, że nie zwątpie. Bo wiecie, na przestrzeni roku może zmienić się dosłownie każdy szczegół. No i zmieniło się. Oczywiście, że zmieniło. Nawet bardzo dużo. Jeżeli chodz...
