spojrzcie na tego cudownego gifa i włączcie piosenkę, całkiem tu pasuje
12 pm
- Minęły 4 godziny, a C-ci plącze się już jęz-zyk? - zaśmiałam się poprawiając zarzuconą przez moje plecy ręke blondyna.
- T-ty nie lepsza?
- I tak wypiłam mniej!
- Nie w-wyglądasz.- cmoknął mnie w policzek.
- Idziemy potańczyć? Idziemy. - chwyciłam dłoń chłopaka i popędziłam w stronę parkietu.
- Kto będzie pilnował Irwina? - zapytał.
- Nie wiem, ale jest tu najkrócej,a wypił najwięcej. - w tym samym czasie wybuchnęliśmy śmiechem.
Luke ujął mnie w talii i wtulił twarz we włosy, które swoją drogą przed chwilą rozpuściłam. Właściwie to same się rozpuściły, chyba.
Tańczyliśmy trzy piosenki pod kolej.
Nie były one wolne, wręcz przeciwnie. Prawie każdy skakał, a my ciągle bujaliśmy się w jednym rytmie.
- Zdajesz sobie sprawę, że jutro nie będziemy nic pamiętać? - zapytałam, lekko odsuwając głowę i lustrując twarz blondyna.
- Zdaję.
I to był moment, w którym nie liczyło się zupełnie nic.
Jeden pocałunek.
Pierwszy pocałunek.
- Spodobało mi się. - przytulił szczelnie moje sto sześćdziesiąt centymetrów.
- Zbyt długo czekałem, zbyt dobra okazja. - ponownie wpasowaliśmy się w rytm piosenki.
THIRD I LAST PART MARATON
surprise robaczki, dobrej nocy
CZYTASZ
welcome back, @Luke5SOS ✉
Fanfictionkontynuacja powieści "hi, @Luke5SOS ✉" {za to też przepraszam} "Obiecałam sobie, że nie zwątpie. Bo wiecie, na przestrzeni roku może zmienić się dosłownie każdy szczegół. No i zmieniło się. Oczywiście, że zmieniło. Nawet bardzo dużo. Jeżeli chodz...
