*Zalogowano*
hemmoore: Luke
hemmoore: jestem już wolna
Mój humor nabyty po rozmowach z Cindy diametralnie się zmienił.
Jestem teraz niepewna każdej rzeczy i boję się, czego dowiem się po spotkaniu z Luke'iem.
Nie powiedział mi o skończonej przerwie, która oznacza tylko jedno.
Kolejny wyjazd, kolejny, cholerny rok.
Luke5SOS: szybko poszło
Luke5SOS: wstałem jakieś piętnaście minut temu, więc wezmę tylko szybki prysznic
hemmoore: w porządku, nie śpiesz się, mamy prawie cały dzień
Luke5SOS: może zajdziemy na jakąś kawę czy coś?
hemmoore: blisko collingwood jest fajna kawiarnia, możemy tam się spotkać
hemmoore: 2pm?
Luke5SOS: do zobaczenia
2pm
Pchnęłam ciężkie drzwi starej kamienicy i weszłam do środka.
Wyszukując między stolikami znajomej twarzy, ruszyłam w ich stronę.
Usiadłam naprzeciwko blondyna, podparłam brodę rękoma i bez słów lustrowałam jego twarz.
Luke położył średnich rozmiarów, prostokątną kopertę na stoliku i zabrał dłoń z powrotem.
Skierował wzrok na stolik, zachęcając mnie do jej sprawdzenia.
- Co to jest? - posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie.
- Sprawdź. - powtórzył poprzednią czynność.
Sięgnęłam po kopertę i ostrożnie wyjęłam jej zawartość.
Bilet.
Dał mi bilet na ich koncert.
PRZYPOMINAM TERAZ OGROMNĄ KULKĘ SZCZĘŚCIA, BOŻE.
Z niedowierzaniem poczęłam znowu wpatrywać się w chłopaka.
- Pierwszy koncert jaki gramy, został ustalony w Brisbane. Za tydzień.
Zerwałam się na równe nogi, zajęłam miejsce tym razem obok chłopaka i wtuliłam w jego klatkę piersiową.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Hala ma podobne ułożenie jak w Sydney. Masz to samo miejsce. - zaśmiał się i wtulił się mocniej.
cute luke
CZYTASZ
welcome back, @Luke5SOS ✉
Fanfictionkontynuacja powieści "hi, @Luke5SOS ✉" {za to też przepraszam} "Obiecałam sobie, że nie zwątpie. Bo wiecie, na przestrzeni roku może zmienić się dosłownie każdy szczegół. No i zmieniło się. Oczywiście, że zmieniło. Nawet bardzo dużo. Jeżeli chodz...
