Z ogromną gulą w gardle, która skutecznie uniemożliwiała mi mówienie, stałam bezczynnie i obserwowałam chłopaka.
- Mogę wejść? - zapytał, na co jedynie odsunęłam się w bok.
- Co Ty tutaj robisz? - wypaliłam prosto z mostu.
Szatyn delikatnie zatrzasnął drzwi i stanął naprzeciwko mnie.
- Przyleciałem.
- To niczego nie zmieni. - stwierdziłam, ponownie łapiąc za klamkę.
Matthew wziął moją dłoń z metalowego przedmiotu i stanął bliżej.
- Nie odbierasz, nie odpisujesz, nawet Twoja mama nie chce mi nic powiedzieć. Co miałem zrobić? Siedzieć w domu i nadal ubolewać nad tym, że osoba, którą kocham nie chce mieć ze mną nic wspólnego?
- Trzeba było zadzwonić do osoby, która jest powodem mojego nie odbierania i nie odpisywania. Myślę, że świetnie wykorzystalibyście ten czas. - spuściłam wzrok na podłogę.
- Mia słońce, chociaż mnie wysłuchaj..
- Nie chcę z Tobą rozmawiać, czy to tak trudno zrozumieć? Rozstaliśmy się Matt i choćbyś chciał, to się nie zmieni.
- Dam Ci czas, dobrze? Zostaję tu kilka dni, więc zanim wyjadę, przyjdę. Chcę, abyś tylko mnie wysłuchała. Nic więcej.
- Dałeś mi czas wcześniej. Miałam odezwać się, gdy będę gotowa. Nie chcę Twoich wyjaśnień. Wiem jak jest, obydwoje wiemy. Niech tak zostanie. - otworzyłam drzwi i spojrzałam w ich kierunku.
Chłopak rzucił przelotnie zakłopotane spojrzenie i szybkim krokiem wyszedł z mieszkania.
hemmoore: chyba dzisiaj odpadam, wybaczcie
Luke5SOS: co się stało?
hemmoore: nic takiego
hemmoore: bawcie się dobrze, przeproś chłopaków
hemmoore: jakoś się spiszemy jutro
short rozmowa Mattii?
nie wiem czy ten ship jeszcze istnieje, ale
no tak, ale
nie mam dzisiaj siły na nic, wybaczcie za ten rozdział
CZYTASZ
welcome back, @Luke5SOS ✉
Fanfikcekontynuacja powieści "hi, @Luke5SOS ✉" {za to też przepraszam} "Obiecałam sobie, że nie zwątpie. Bo wiecie, na przestrzeni roku może zmienić się dosłownie każdy szczegół. No i zmieniło się. Oczywiście, że zmieniło. Nawet bardzo dużo. Jeżeli chodz...
