fifty nine

4K 312 15
                                        

Wsiadłam do jednego z pierwszych autobusów kierujących się do centrum miasta. Muszę podrzucić Cindy książkę, a jest to właściwie po drodze.

Hala była położona bardzo daleko od mojego domu, dlatego też muszę poszukać najbliższej godziny odjazdu tramwajów z centrum.
Organizacja transportu miejskiego jest na bardzo wysokim poziomie, ale mam nadzieję, że jednak zdąże.
Sarkastyczna Mia to szczera Mia.

godzinę później

- O mamo... - stanęłam jak wryta zauważając ogromny tłum ludzi przy drzwiach wejściowych areny.

Nie chciałam tam podchodzić, fani zespołu znają już mój wizerunek, wolę uniknąć niepotrzebnych komentarzy.

*Zalogowano*

hemmoore: Luke nie macie już próby prawda?
hemmoore: błagam oby nie
Luke5SOS: już dawno skończyliśmy, co się dzieje?
hemmoore: nie chce wyjść na niewiadomo kogo, ale naprawdę tego potrzebuje
hemmoore: prosze, czy któryś z Was lub ekipy mógłby przedostać mnie jakimkolwiek istniejącym, tajnym przejściem?
Luke5SOS: tak myślałem, zaraz będę
Luke5SOS: na prawo od głównego wejścia jest wjazd, szlaban i przy nim ochrona
Luke5SOS: podejdź tam w miarę niezauważalnie i poczekaj momencik

Wykonałam wskazówki blondyna i pobiegłam w kierunku szlabanu.
Stanęłam tuż obok jednego z mięśniaków.

- Zakaz wstępu. - burknął poprawiając napompowane ręce na klatce piersiowej.

- Wiem. - posłałam mu uroczy uśmiech.

- Proszę stąd..

- Shhh, chodź. - zza szarych drzwi wyłoniła się urocza twarz Hemmingsa.

- Dziękuję. - zamotany ochroniarz otworzył mi bramkę.

jeszcze jeden rozdział i epilog :( to już czas dla tego opowiadania, nie mogę w nieskończoność go tak przeciągać, przepraszam

welcome back, @Luke5SOS ✉Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz