Wsiadłam do jednego z pierwszych autobusów kierujących się do centrum miasta. Muszę podrzucić Cindy książkę, a jest to właściwie po drodze.
Hala była położona bardzo daleko od mojego domu, dlatego też muszę poszukać najbliższej godziny odjazdu tramwajów z centrum.
Organizacja transportu miejskiego jest na bardzo wysokim poziomie, ale mam nadzieję, że jednak zdąże.
Sarkastyczna Mia to szczera Mia.
godzinę później
- O mamo... - stanęłam jak wryta zauważając ogromny tłum ludzi przy drzwiach wejściowych areny.
Nie chciałam tam podchodzić, fani zespołu znają już mój wizerunek, wolę uniknąć niepotrzebnych komentarzy.
*Zalogowano*
hemmoore: Luke nie macie już próby prawda?
hemmoore: błagam oby nie
Luke5SOS: już dawno skończyliśmy, co się dzieje?
hemmoore: nie chce wyjść na niewiadomo kogo, ale naprawdę tego potrzebuje
hemmoore: prosze, czy któryś z Was lub ekipy mógłby przedostać mnie jakimkolwiek istniejącym, tajnym przejściem?
Luke5SOS: tak myślałem, zaraz będę
Luke5SOS: na prawo od głównego wejścia jest wjazd, szlaban i przy nim ochrona
Luke5SOS: podejdź tam w miarę niezauważalnie i poczekaj momencik
Wykonałam wskazówki blondyna i pobiegłam w kierunku szlabanu.
Stanęłam tuż obok jednego z mięśniaków.
- Zakaz wstępu. - burknął poprawiając napompowane ręce na klatce piersiowej.
- Wiem. - posłałam mu uroczy uśmiech.
- Proszę stąd..
- Shhh, chodź. - zza szarych drzwi wyłoniła się urocza twarz Hemmingsa.
- Dziękuję. - zamotany ochroniarz otworzył mi bramkę.
jeszcze jeden rozdział i epilog :( to już czas dla tego opowiadania, nie mogę w nieskończoność go tak przeciągać, przepraszam
CZYTASZ
welcome back, @Luke5SOS ✉
Fiksi Penggemarkontynuacja powieści "hi, @Luke5SOS ✉" {za to też przepraszam} "Obiecałam sobie, że nie zwątpie. Bo wiecie, na przestrzeni roku może zmienić się dosłownie każdy szczegół. No i zmieniło się. Oczywiście, że zmieniło. Nawet bardzo dużo. Jeżeli chodz...
