XLVIII

1.8K 123 13
                                        

Kelsey's POV

Nie mogę być z tobą widziana

Moje serce przestało bić kiedy tylko Lauren wypowiedziała te słowa. Oblizałam usta starając to przemyśleć. W końcu, po chwili która zdawała się trwać wiecznie, udało mi się przemówić.

- C-co? Co masz na myśli?

Przebiegła dłonią po moich włosach, po czym przyłożyła ją do mojego policzka.

- Mam na myśli to, co powiedziałam - westchnęła, potrząsając głową. - Nie mogę być z tobą widziana.

- Dlaczego nie?

- Jeśli gliny zobaczą ciebie ze mną, dodadzą cię do listy dochodzenia. Będą pytać cię o wszystko.. skąd mnie znasz, o nasz związek, spróbują wyciągnąć z ciebie informacje. Mimo, że ci ufam, to nie ufam im bo wiedzą, jak manipulować słowami, żebyś powiedziała im wszystko i się przyznała, nawet jeśli nigdy nie pomyślałabyś, że to zrobisz.

- Nie mogę po prostu siedzieć i czekać, aż to się skończy - oblizałam usta. - To nie jest łatwe, Lauren.

- Wiem o tym skarbie, ale musisz - westchnęła i pogłaskała mnie po włosach. - Zaufaj mi. Tak będzie dla nas najlepiej.

- Ale chcę pomóc - popatrzyłam jej prosto w oczy.

- Chcesz pomóc?

Skinęłam.

- Więc posłuchaj mnie i zrób to, co ci mówiłam. Tak będzie lepiej.

Przygryzając policzek od środka spuściłam wzrok wiedząc, że ma rację.

- Nie chcę, żeby spoczywała na tobie jakakolwiek presja zwłaszcza, że twoi rodzice o nas wiedzą. Jeśli gliny przyjdą do twojego domu i zaczną zadawać pytania, wszystko legnie w gruzach.

Pokiwałam głową. Miała rację - moi rodzice od razu chcieliby wiedzieć, co policja robiła w naszym domu a jeśli bym im powiedziała, zabiliby mnie. Zabroniliby mi widzieć się z Lauren i postawiliby słowa Ally ponad to, co miałabym do powiedzenia.

Nie mogłam do tego dopuścić.

- Do bani - mruknęłam, przygryzając wargę. - Masz rację: nigdy nie możemy mieć nawet krótkiej przerwy. Ty bardziej niż ja, ale kiedy ostatnim razem spędziłyśmy czas, bez żadnych problemów czających się w pobliżu?

Lauren smutno wpatrywała się w moje oczy wiedząc, że mówiłam prawdę.

- Wiem Camz - mruknęła. - Ale obiecuję Ci, kiedy to wszystko się skończy, wynagrodzę Ci to, dobrze?

Nie mogłam powstrzymać uśmiechu.

- Dobrze.

Przycisnęła swoje usta do moich z pasją i ze wszystkim co czuła. Po kilku minutach odsunęłyśmy się od siebie, kompletnie pozbawione oddechu.

- Wcześniej czy później - wyszeptała w moje usta. - Uda nam się. Obiecuję.

Złączając nasze czoła razem, delikatnie ją pocałowałam zanim się odsunęłam.

- Wiem - uśmiechnęłam się. - Ale będę za tobą tęsknić.

Lauren zachichotała.

- Jestem pewna, że poradzisz sobie z tym przez kilka dni - puściła mi oko i pocałowała mnie w policzek.

- Kilka dni? - uniosłam brwi w górę. - Żartujesz sobie?

- To jest dochodzenie w sprawie morderstwa, skarbie. Nie wystarczy kilka godzin.

Danger "CamrenOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz