Rozdział 51.

1.1K 146 32
                                        

Chłodny wiatr wiał prosto w moje plecy, lecz nie zwracałem na to uwagi. Jimin przestał płakać, a głowę oparł na moim ramieniu. Gdy na niego spojrzałem, miał zamknięte oczy. Wyglądał spokojnie, lecz nie byłem pewny co się kryje w jego głowie. Może znowu zaczynał się martwić? Wyciągnąłem rękę i przeczesałem jego miękkie włosy, a gdy popatrzyłem na swoją dłoń ze zdumieniem zauważyłem na niej kilka kosmyków chłopaka. Wziąłem oddech i ponownie przeczesałem jego włosy. Na mojej dłoni zostało więcej jego brązowych pasm. Przez chwilę zastanawiałem się, dlaczego wypada mu aż tyle włosów. Może brakowało mu jakiś witamin? Miałem nadzieję, że to nic poważnego.

- Jiminnie, obudź się.- szepnąłem cicho.- Musimy iść, robi się zimno.

Chłopak otworzył oczy i spojrzał na mnie lekko nieprzytomnie.

- Jeszcze chwilę, kochanie.- wyszeptał i zamknął oczy, a potem opadł na moje ramię. Wydawał się bardzo zmęczony.

- Jimin, obudź się.- poprosiłem go i potrząsnąłem jego ręką.- Proszę cię.

- Jungkookie, chcę spać.- mruknął i przytulił się do mnie mocniej. Jego oddech był słaby, a ciało stało się wiotkie, jakby naprawdę zapadał w sen. Wystraszyłem się tego, że coś mu jest.

- Nie zasypiaj tutaj.- poprosiłem go cicho. Dotknąłem jego chłodnego policzka.- Jiminnie, zabiorę cię do domu.

Chłopak nie odpowiedział, dlatego dałem mu jeszcze pięć minut, a potem nagle wyrwałem z lekkiego snu.

- Dobrze, już idę.- odparł i wstał powoli. Przyglądałem mu się uważnie, a gdy rozbudził się do końca, chwyciłem go za rękę i pociągnąłem za sobą.

Starałem się iść szybko, bo pogoda zmieniała się co chwilę. Niebo było zachmurzone, a ja miałem poczucie, że za moment zacznie padać deszcz. Dotarliśmy w samą porę. Jimin wszedł do środka i puścił moją rękę. Rozejrzałem się za Lyn, ale nigdzie jej nie widziałem.

- Mama poszła na badanie kontrolne.- powiedział Jimin, patrząc na mnie spokojnie.- Chce być pewna, że dziecku nic nie grozi. Pewnie doktor Hoon z nią jest.

- Lubisz go? - spytałem, przyglądając się jego twarzy.

- Tak, jest miły.- odparł z lekkim uśmiechem.- Rozmawia ze mną gdy tu przychodzi. Dzięki temu wiem, że będzie dobrze traktować mamę. Chyba...mogę go zaakceptować.

Uśmiechnąłem się do niego i chwyciłem jego rękę.

- Cieszę się, Jiminnie.- patrzyłem w jego czułe oczy, a gdy przygryzł usta, przechyliłem głowę w bok dając mu do zrozumienia, że takie gesty z jego strony bardzo na mnie działają.

- Wiesz..chcę ci coś pokazać.- szepnął i zaprowadził mnie do pokoju.

Przyglądałem się jego postaci gdy zbliżał się w stronę biurka i coś z niego wyciągnął. Czekałem cierpliwie, a gdy się do mnie odwrócił, na jego twarzy malowała się pewność.

- Chciałbym żebyś to przeczytał.- powiedział i wręczył mi jakiś notes.

Przyjrzałem się okładce i zmarszczyłem brwi. To nie był jakiś notes, ale jego pamiętnik. Prywatna rzecz, która była dla niego bardzo ważna. Jego najskrytsze myśli.

- Jiminnie...- szepnąłem i spojrzałem na niego.- Dlaczego mi to dajesz? Ja..nie mogę tego czytać, to zbyt osobiste.

Jimin uśmiechnął się lekko i zbliżył do mnie. Przez chwilę patrzył w moje oczy, a potem wyjaśnił:

- Chcę żebyś mnie lepiej poznał. Oddałem ci wszystko co mam, a to jest jedyna rzecz, która stanowiła jakąś barierę między nami, Jungkookie.

Czerwone kakaoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz