Rozdział 38.

1.5K 144 112
                                        

Gdy wróciliśmy do domu Jimina, chłopak uśmiechał się niemal cały czas. Chwycił moją rękę i zaprowadził mnie do swojego pokoju, a potem nagle wyszedł. Czekałem aż wróci, a w międzyczasie krążyłem po pokoju niecierpliwie. Ogień w moim ciele nagle nie chciał mnie opuścić. Starałem się myśleć o czymś innym, lecz nie udało mi się to, bo widok wchodzącego chłopaka do pokoju sprawił, że przestałem myśleć o czymkolwiek poza nim. Jimin posłał mi uśmiech, a potem minął mnie i wyjął z biurka jakiś notes.

- Chyba nie masz zamiaru się uczyć teraz? - spytałem go cicho, czując jak moje ciało domaga się jego uwagi.- Jiminnie?

Obejrzał się przez ramię i posłał mi niewinny uśmiech.

- Muszę coś zapisać. Tylko chwilkę.- szepnął cicho. Stanąłem za nim i przyjrzałem się jego notatkom. No, tak. Jego pamiętnik. Postanowiłem skupić się na czymś przyjemniejszym. Nachyliłem się nad nim i przytuliłem do jego szyi. Wziąłem oddech, bo nagle poczułem zapach lawendy. Pocałowałem go czule, a chłopak jęknął cicho. Potem popatrzył na mnie.

- Jungkookie, nie mogę się skupić.

Uniosłem brwi i roześmiałem się cicho.

- Czy ja ci przeszkadzam, Jiminnie? - mruknąłem, całkowicie niewinnym tonem.

Parsknął tylko, a potem zacząć coś pisać. Znowu go musnąłem, a on tylko westchnął. Zaczął szybciej pisać, a ja całowałem jego szyję i kark. Jimin odłożył notes na bok, a potem wstał z krzesła i stanął przede mną. Pociągnąłem jego rękę i objąłem go w pasie, a chłopak nagle pisnął. Widocznie przejrzał moje zamiary względem niego.

- Ja..chyba...muszę się jednak troszkę pouczyć.- szepnął cicho i usiłował mi się wyrwać.

- Nie tak szybko, aniołku.- odparłem i pocałowałem go głęboko. Jimin jęknął, po czym cofnął się o krok do tyłu. Patrzył na mnie lekko wystraszony.

- Jesteś...bardzo ciepły.- szepnął.

Roześmiałem się i ruszyłem w jego stronę. Jimin uciekł w bok, a ja pokręciłem głową. 

- Uciekasz przede mną? - spytałem, patrząc na niego czule.- Boisz się mnie? Przecież nic ci nie zrobię.

Chłopak cofnął się za krzesło, a ja zaśmiałem się cicho.

- To mnie nie powstrzyma.- szepnąłem i odsunąłem mebel na bok.

- Nie podchodź, Jungkookie.- zagroził, patrząc na mnie rozbawiony.- Wcale tego nie chcę.

- Nie chcesz mnie? - spytałem, udając przygnębienie.- Szkoda.

Jimin przygryzł usta z lekkim wahaniem, a ja wykorzystując jego nieuwagę, chwyciłem go szybko w pasie. Popatrzył na mnie udając przerażenie.

- Ja...jestem głodny.- oznajmił nagle, czym ponownie doprowadził mnie do śmiechu.

- Hmmm...zaraz cię nakarmię.- szepnąłem i pocałowałem go leciutko. Chłopak objął mnie za szyję, a ja podniosłem go wyżej. Oderwał się od moich ust i patrzył na mnie z góry. Dostrzegłem jego wesołość, lecz udawał niedostępnego. - Nie zgrywaj trudnego do zdobycia, bo ja i tak złamię twój upór.

Jimin otworzył szeroko oczy na moje słowa, a potem nagle zsunął się ze mnie i uciekł w kąt pokoju.

- Jesteś przerażający, kochanie.- mruknął z trudem panując nad śmiechem.- Nie uda ci się tak łatwo.

- Tak myślisz? - mruknąłem, kierując się w jego stronę.

Jimin pokręcił głową, a potem przebiegł tuż obok mnie. Złapałem go w pasie, a on nagle zapiszczał. Ten dźwięk był tak uroczy, że na sekundę mnie zamurowało.

Czerwone kakaoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz