Gdy wróciliśmy do domu Jimina, chłopak uśmiechał się niemal cały czas. Chwycił moją rękę i zaprowadził mnie do swojego pokoju, a potem nagle wyszedł. Czekałem aż wróci, a w międzyczasie krążyłem po pokoju niecierpliwie. Ogień w moim ciele nagle nie chciał mnie opuścić. Starałem się myśleć o czymś innym, lecz nie udało mi się to, bo widok wchodzącego chłopaka do pokoju sprawił, że przestałem myśleć o czymkolwiek poza nim. Jimin posłał mi uśmiech, a potem minął mnie i wyjął z biurka jakiś notes.
- Chyba nie masz zamiaru się uczyć teraz? - spytałem go cicho, czując jak moje ciało domaga się jego uwagi.- Jiminnie?
Obejrzał się przez ramię i posłał mi niewinny uśmiech.
- Muszę coś zapisać. Tylko chwilkę.- szepnął cicho. Stanąłem za nim i przyjrzałem się jego notatkom. No, tak. Jego pamiętnik. Postanowiłem skupić się na czymś przyjemniejszym. Nachyliłem się nad nim i przytuliłem do jego szyi. Wziąłem oddech, bo nagle poczułem zapach lawendy. Pocałowałem go czule, a chłopak jęknął cicho. Potem popatrzył na mnie.
- Jungkookie, nie mogę się skupić.
Uniosłem brwi i roześmiałem się cicho.
- Czy ja ci przeszkadzam, Jiminnie? - mruknąłem, całkowicie niewinnym tonem.
Parsknął tylko, a potem zacząć coś pisać. Znowu go musnąłem, a on tylko westchnął. Zaczął szybciej pisać, a ja całowałem jego szyję i kark. Jimin odłożył notes na bok, a potem wstał z krzesła i stanął przede mną. Pociągnąłem jego rękę i objąłem go w pasie, a chłopak nagle pisnął. Widocznie przejrzał moje zamiary względem niego.
- Ja..chyba...muszę się jednak troszkę pouczyć.- szepnął cicho i usiłował mi się wyrwać.
- Nie tak szybko, aniołku.- odparłem i pocałowałem go głęboko. Jimin jęknął, po czym cofnął się o krok do tyłu. Patrzył na mnie lekko wystraszony.
- Jesteś...bardzo ciepły.- szepnął.
Roześmiałem się i ruszyłem w jego stronę. Jimin uciekł w bok, a ja pokręciłem głową.
- Uciekasz przede mną? - spytałem, patrząc na niego czule.- Boisz się mnie? Przecież nic ci nie zrobię.
Chłopak cofnął się za krzesło, a ja zaśmiałem się cicho.
- To mnie nie powstrzyma.- szepnąłem i odsunąłem mebel na bok.
- Nie podchodź, Jungkookie.- zagroził, patrząc na mnie rozbawiony.- Wcale tego nie chcę.
- Nie chcesz mnie? - spytałem, udając przygnębienie.- Szkoda.
Jimin przygryzł usta z lekkim wahaniem, a ja wykorzystując jego nieuwagę, chwyciłem go szybko w pasie. Popatrzył na mnie udając przerażenie.
- Ja...jestem głodny.- oznajmił nagle, czym ponownie doprowadził mnie do śmiechu.
- Hmmm...zaraz cię nakarmię.- szepnąłem i pocałowałem go leciutko. Chłopak objął mnie za szyję, a ja podniosłem go wyżej. Oderwał się od moich ust i patrzył na mnie z góry. Dostrzegłem jego wesołość, lecz udawał niedostępnego. - Nie zgrywaj trudnego do zdobycia, bo ja i tak złamię twój upór.
Jimin otworzył szeroko oczy na moje słowa, a potem nagle zsunął się ze mnie i uciekł w kąt pokoju.
- Jesteś przerażający, kochanie.- mruknął z trudem panując nad śmiechem.- Nie uda ci się tak łatwo.
- Tak myślisz? - mruknąłem, kierując się w jego stronę.
Jimin pokręcił głową, a potem przebiegł tuż obok mnie. Złapałem go w pasie, a on nagle zapiszczał. Ten dźwięk był tak uroczy, że na sekundę mnie zamurowało.
CZYTASZ
Czerwone kakao
Fiksyen PeminatDruga część opowiadania pt. ''Zielone kakao''. Pora wakacji letnich. Jungkook wraz ze swoim przyjacielem Taehyungiem udaje się na obóz muzyczny gdzie doskonali się w śpiewie i tańcu. Jego ukochany Jimin na dwa miesiące wyjeżdża do szpitala psychiatr...
