21.

1.1K 106 32
                                        

Alec

Długo krążyłem w okolicach instytutu. Cały czas miałem nadzieje, że Magnus się pojaw. Niestety, Magnus tym razem nie chciał ratować świata, więc po co miałby tu przychodzić? W niezbyt dobrym humorze udałem się do parku. Zawsze lubiłem tam chodzić. Pomimo, że niedaleko był instytut rodzeństwo nigdy nie mogło mnie znaleźć. 

Z daleka dostrzegłem charakterystyczną sylwetkę i poznałem też ten czerwony żakiet. Miałem ochotę podbiec do Magnusa, ale nadal nie wiedziałem na jakim etapie jest nasza znajomość. Przystanąłem na chwilę próbując wziąć się w garść. Jak Magnusowi się to wszystko udało? Jak mógł się opanować? Naprawdę go podziwiałem. To wcale nie było takie łatwe. Wiem, że nie zawsze byłem fair w stosunku do Magnusa.. 

Zacząłem mu się przyglądać. Siedział z zamkniętymi oczami i od czasu do czasu na jego twarzy pojawiał się uśmiech. O czym myślał? O kim?

Ruszyłem do niego. Byłem pełen obaw, ale wiedziałem jedno, jesteśmy z Magnusem sobie pisani. Czułem się trochę jak w idiotycznym filmie, do którego oglądania zmusiła mnie chora Izzy. 101 pierwszych randek. 101 pierwszych spotkań Aleca z Magnusem. Uśmiechnąłem się do siebie. Będzie dobrze!

  -Można się dosiąść? - przy Magnusie dopadły mnie jednak wątpliwości. Czarownik otworzył oczy i spojrzał na mnie. Serce podeszło mi do gardła, a chwilę później opadło na sam dół. Magnus zlustrował mnie wzrokiem, a następnie rozejrzał się po parku.  Byliśmy sami. 

-Proszę Cie bardzo. - wiedziałem już, że się nie znamy. Walcząc z pokusą by po prostu się na niego rzucić usiadłem obok. Wbiłem w niego spojrzenie, ale Magnus nie patrzył na mnie. - Nie wiem jak Twoi przyjaciele zareagują na fakt, iż siedzisz z podziemnym. - zamknął oczy. Nie chciałem się zrażać, nie tak szybko, ale czułem, że łatwo nie będzie. 

-Nie dbam o to. - widziałem uśmiech na jego twarzy. Jak ja za nim tęskniłem.. tak bardzo chciałem go chociaż dotknąć. Szybko znalazłem sposób by móc to uczynić. - Jestem Alec. - wyciągnąłem rękę w jego stronę, mając nadzieje, że nie wyczuje mojego drżenia. Magnus początkowo nie reagował. W końcu spojrzał na mnie. 

-Magnus. - kiedy uścisnęliśmy swoje dłonie poczułem ciarki na całym ciele. Byliśmy tu razem, naprawdę, obaj czuliśmy.. -Alec.. Alec.. od Alexandra? Wspaniałe imię. - uśmiechnąłem się. Czułem, że do oczu nachodzą mi łzy i starałem się nad tym zapanować. Dla Magnusa zawsze będę Alexandrem. Nic się w tej kwestii nie zmieniło i to był dobry znak. - Dobrze, powiedz mi zatem co Cię do mnie sprowadza. Czego ode mnie chcesz, cenę po negocjujemy za chwilę.

-Uznałem, że miło byłoby Cię poznać. Ile będę musiał za to zapłacić? - powiedziałem pierwsze lepsze co mi przyszło do głowy. Magnus ponownie się uśmiechnął. Czułem, że dobrze mi idzie, może zaraz umówimy się na randkę? 

-Znasz tylko moje imię. Na resztę Cię nie stać. - Magnus wstał i odszedł. Zamarłem z szoku. Kompletnie się tego nie spodziewałem. Siedziałem i patrzyłem jak odchodzi. Każdy jego krok, który go oddalał ode mnie sprawiał, że moje serce biło coraz wolniej. Miałem wrażenie, że zaraz przestanie bić całkowicie. Odgoniłem jednak tą myśl. Martwy nie odzyskam Magnusa.

********

Kiedy Magnus zniknął mi z oczy postanowiłem wrócić do instytutu i pogadać z matką. Potem miałem w planach porozmawiać z Clary. Po drodze w głowie układałem plan. Musieliśmy znaleźć Merindę, dowiedzieć się po co dała mi naszyjnik, powstrzymać  bunt podziemia tak by nie było żadnej wojny, by nikt nie ginął i przede wszystkim uważać na czarownika, który ukradł kielich. Oczywiście zostawała też kwestia Wielkich Demonów, którym niewątpliwie nie podobało się to co znowu zrobiliśmy. Potrzebny był sposób by ich zabić, inaczej nigdy nie będziemy mogli czuć się bezpieczni. I być może z ich pomocą dobijemy do 101 pierwszych spotkań.

Sługa 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz