Alec
Próbowaliśmy otrząsnąć się z szoku. Nosiłem na szyi coś, co należało do demonów, coś co zawierało w sobie czyste zło..
-Używałeś coś niewiadomego pochodzenia? - Merinde musiało rozbawić nasze zdziwienie. Patrzyła na nas z szyderczym uśmiechem.
-Nie wiemy.. Nie wiemy czy mówisz prawdę. - przecież Magnus wiedziałby o istnieniu takiego naszyjnika, prawda?
-A dlaczego niby miała bym kłamać? Tak ciężko uwierzyć? - fakt, że czarownica nie miała powodów by w tym momencie kłamać. Wiedziałem, że naszyjnik ma ogromną moc, więc teoretycznie mógł pochodzić od demona. Może podziemni nie wiedzieli o jego istnieniu? Ale dlaczego Wielkie Demony miałyby to ukryć? Miałem mętlik w głowie i widziałem, że muszę na spokojnie omówić to z resztą.
-Myślę, że wystarczy tego. - skinąłem na rodzeństwo.
-Poczekaj! Mogę powiedzieć więcej.
-No to mów! - czarownica uśmiechnęła się.
-Nie za darmo.
-To strata czasu Alec, idziemy.
-Co chcesz w zamian? - chęć natychmiastowego opuszczenia domu Merindy zmalała.
-Oddasz mi naszyjnik.
-Alec.. - tym razem interweniowała Izzy.
-Może nam go odebrać w każdej chwili. To uczciwa propozycja. - spojrzałem ponownie na rodzeństwo. Niechętnie przyznali mi rację. - Tylko bez żadnych gierek, jasne?
-Spokojnie, zależy mi tylko na odzyskaniu naszyjnika. - czarownica zaprosiła nas ponownie do stołu. Niepewnie usiedliśmy. - Nie rozumiem jak mogłam go Wam oddać. Dostałam go od ukochanego.
-Od Alberta. - powiedziała Izzy ku zdziwieniu Merindy.
-Tak. Od Alberta.
-Dlaczego Ci go dał? - siedzenie w domu z kobietą, która kocha człowieka, który chociażby tak bardzo ranił mnie w plecy, nie wspominając już o stworzeniu strefy zero i innych jego występach, nie było zbyt przyjemnym zajęciem. Jak w ogóle można kochać kogoś takiego?
-Zakochane pary robią sobie czasem takie prezenty.
-Obojętnie jakbym nie kochał Magnusa, nigdy nie dałbym mu kielicha. - i to nie dlatego, że mu nie ufałem. Ufałem mu bezgranicznie, ale nie widziałem powodów dla których Magnus mógłby go chcieć mieć. I nie widziałem powodu by tak ryzykować. Kogoś mogło by pokusić i zaatakowałby Magnusa. To po prostu było bezsensu.
-Magnus? Ty i Magnus?
-Tak. - wzruszyłem ramionami. Dla mnie to było coś oczywistego.
-Nieźle się musiało podziać skoro Magnus związał się z Łowcą.
-Nie rozumiem o co Ci chodzi?
-Naprawdę? Może nie chcesz zrozumieć? -Merinda uśmiechnęła się do mnie złośliwie. Nie mogłem złapać się na jej gierki.
-Mieliśmy rozmawiać o naszyjniku. Nie o mnie i Magnusie..
-Cóż za nagła zmiana tematu. No dobrze, skoro nie chcesz rozmawiać o Was wróćmy do naszyjnika. - czarownica zrobiła na chwilę pauze, a ja czułem, że to co zaraz powie znowu mnie mocno zaskoczy. - Należał do najpotężniejszego demona jakiego znam, do Asmodeusa.
Magnus
Przewertowałem praktycznie całą księgę. Nie znalazłem żadnych informacji, które mogłyby nam pomóc. Przeczytałem dwa razy charakterystykę wielkiego demona, który odpowiadał za wspomnienia, ale nie było ani słowa o tym czy może zabrać wspomnienia innym wielkim demonom.
CZYTASZ
Sługa 2
Fiksi PenggemarMagnus uratował Alexandra. Udało mu się zmienić bieg historii i nie dopuścić do straszliwej wojny. Żyje z ukochanym starając się cieszyć chwilą i zapomnieć o złych wydarzeniach. Niestety Wielkie Demony pamiętają co zrobił. I nie spoczną dopóki go...
