43.

1.1K 90 24
                                        

Alec

To nie był łatwy tydzień. Unikałem kontaktu z mamą, bo bałem się tego co chce mi powiedzieć. Do tego ciągłe rozmowy z Magnusem. Kiedy ja byłem gotowy do wyprowadzki, jego dopadały wątpliwości, kiedy on już się prawie pakował, ja nie byłem pewien czy dobrze robimy. Z jednej strony chcieliśmy uciec od pogardy, z drugiej nie chcieliśmy zostawić swojej rodziny.

-Kolacja gotowa. - Magnus wyrwał mnie z zamyślenia. Spojrzałem na parujące danie, które położył mi przed nosem.

-Możemy zjemy na balkonie? - Magnus się roześmiał. - Co Cię tak bawi?

-Pamiętasz naszą kolacje na balkonie? Zanim to szaleństwo na nowo się zaczęło?

-Mówisz o tym, że Prezes zjadł naszą kolacje?

-Mówię o tym co działo się w naszej sypialni. - Magnus mnie pocałował.

-W naszej. - powtórzyłem uśmiechając się. - Może jednak zaryzykujemy?

- To chodźmy na zewnątrz skoro tak bardzo chcesz. Najpierw zjemy, a potem zrobimy powtórkę. - zabrałem talerze czując jak na mojej twarzy pojawiają się rumieńce, a Magnus szklanki z sokiem pomarańczowym.Wieczór nie był tak ciepły jak wtedy, ale nie zraziło to nas. Usiedliśmy się na wprost siebie i jedliśmy w ciszy posyłając sobie od czasu do czasu spojrzenia.

-Alexandrze, Twoja mama znowu się do mnie dobijała. - No tak kiedy tylko udało nam się zachować pozory normalności coś musiało nam przypominać o ostatnich wydarzeniach. Miałem nadzieję, że Magnus odłoży telefon i wróci do jedzenia. Sypialnia na nas czekała.

-No i?

-Stanęła po naszej stronie wiele ryzykując, a Ty ją tak karzesz. - Magnus spojrzał na mnie z wyrzutem. Wiedziałem, że źle robię.. ale obawa przed spotkaniem była zbyt duża. - Myślę, że dosyć już tego. - wbrew moim protestom Magnus odebrał. - Maryse! Oh, jesteśmy cali i zdrowi, po prostu byliśmy trochę zajęci. - przewróciłem oczami. Ton Magnusa zabrzmiał dość dwuznacznie. - To wspaniały pomysł! Zapraszamy!Jutro, tak, tak, nie mamy żadnych planów. Wspaniale! - Magnus rozłączył się i spojrzał na mnie z uśmiechem. - Jutro mamy gości!

-Nie żartuj. - odparłem z ironią i wstałem by wrócić do mieszkania. Magnus mnie zatrzymał.

-Po kolacji podejmiemy ostateczną decyzje. Alexandrze.. - westchnąłem.

-Stęskniłem się za nimi wszystkimi. - Magnus się uśmiechnął.

-Ja poniekąd też.

Magnus

Początkowo wcale nie przejmowałem się kolacją. Po tym, co wszyscy razem przeszliśmy, taka kolacja to było nic. Co prawda większość nie pamiętała o tych wydarzeniach, ale ja wiedziałem, że cokolwiek by się nie działo to mogę na nich liczyć. Jednak kiedy wszystko było już przygotowane, dopadły mnie obawy. Głównie dlatego, że nie powiedziałem Alexandrowi, że na kolację zjawi się też jego ojciec. Patrzyłem więc na przyszykowany stół, świeczki, kwiaty i nakrycia, mając nadzieje, że Alexander nie zacznie teraz liczyć ile osób przyjdzie. Nie wiedziałem czy lepiej żeby dowiedział się teraz, czy dopiero kiedy jego rodzice przyjdą. Chciałem tą kwestię odsunąć w czasie najbardziej jak się da.

-Jak wyglądam? - oderwałem wzrok od stołu i spojrzałem na Alexandra. Wyglądał wspaniałe. Czarne, dopasowane spodnie i oczywiście w jednej z kieszeni znajdował się dość pokaźny nóż, jakby w trakcie kolacji ktoś mógłby nas napaść. Czarna, równie dopasowana koszula, która rozbudzała we mnie wszystkie zmysły i dość nieudolnie ułożone włosy przy pomocy moich kosmetyków. Pstryknąłem palcami doprowadzając jego włosy do normalnego wyglądu, na co Alexander się roześmiał.

Sługa 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz