Magnus
Impreza dopiero się rozkręcała. Początkowo krążyłem wśród gości, starając się zamienić z każdym chociaż po dwa słowa. Najwięcej czasu zamierzałem dzisiaj poświęcić czarownikom. Może akurat któryś będzie coś wiedział o cofnięciu się w czasie.
Podczas rozmowy z jednym z czarownikiem usłyszałem głośny stukot, coś jakby pukanie, ale bardzo, bardzo głośne. Wiedziałem, że założyłem czar na mieszkanie i żaden intruz tu nie wejdzie, ale chciałem zobaczyć kto ośmiela się przerywać moją imprezę. Ruszyłem do drzwi pewien, że winnego ukatrupię.
-Co jest do cholery? - otworzyłem drzwi i spojrzałem na intruza. A raczej intruzów. I Alexandra. Łowcę, który mnie dzisiaj zaczepił. Byłem w szoku. Co on to robił? I dlaczego przyszedł z taką obstawą? - Czego chcecie? - Alexander wyglądał jeszcze lepiej niż rano, o ile w ogóle jest to możliwe. Miałem ochotę pożreć go wzorkiem! Pomimo skórzanej kurtki widziałem mięśnie, które skrywała cienka koszula. Tym razem ułożył włosy co, w połączeniu z jego obecnym ubiorem, dodało mu ostrości. Aż zrobiło mi się gorąco! Szybko jednak zignorowałem swoje ciało. Odwróciłem wzrok od łowcy i nakazałem sobie więcej na niego nie patrzeć.
-Usłyszeliśmy, że tutaj odbywają się najlepsze imprezy i postanowiliśmy to sprawdzić.
-Owszem, najlepsze dla podziemnych, nie łowców. - przełknął ślinę. Nie chciałem łowców tutaj. Odstraszyli by gości, narobili problemów..
-Nie narobimy kłopotów. - ..ale z drugiej strony byłem ciekaw o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego przyszli dzisiaj, akurat dzisiaj.
-Jeśli tylko któryś z gości się na was poskarży wylatujecie, przez okno. - czułem, że prędzej czy później pożałuje decyzji, jednak ciekawość zwyciężyła. Po za tym nie byłbym w stanie odprawić Alexandra.
-Wspaniale! - wyłapałem jednego podziemnego. Moja ciekawość wzrosła. Wszyscy poza Alexandrem i blond łowczynią weszli do środka. Spojrzałem na łowcę.
-Dziękujemy. - ten przeszedł w końcu przez próg i znalazł się niebezpiecznie blisko mnie. W myślach jak mantrę powtarzałem to łowca, to łowca, cholerny, przeklęty łowca!
-Czy to nie dziwne, że rano poznajemy się w parku, a później przychodzisz do mnie na imprezę?
-Cóż za wspaniały zbieg okoliczności, prawda? - chłopak się rozpromienił. Wiedziałem, że to nie jest zbieg okoliczności, ale nie rozumiałem po co chłopak udaje, że jest inaczej.
-Wspaniały zbieg okoliczności. - nie mogąc się powstrzymać zlustrowałem chłopaka wzrokiem. Wyglądał oszołamiająca! Znakomite wyczucie stylu, idealne podkreślił swoje walory. To raczej rzadko zdarzało się u łowców.- Dla kogo wspaniały dla tego wspaniały. No cóż nie będę Cię zatrzymywać, Twoja dziewczyna czeka. - spojrzałem na Lydie, która bacznie nam się przyglądała.
-Co? Nie! My nie jesteśmy razem. - zaskoczyła mnie reakcja łowcy, który wyglądał na przerażonego. Oprócz zaprzeczenia pokręcił też ręką i głową. Jakby bał się tego co powiedziałem. Tacy właśnie byli nocni łowcy. Żyli w swoim stworzonym światku, którzy tylko oni rozumieli. Przypomniały mi się słowa Camille. Pomimo, że byli dziwni, pozbawieni jako tako uczuć, nie zasługiwali na najgorszy z możliwych los.
-Ach, no tak. Zapomniałem, że łowcy nie mają czasu na takie rzeczy. - przewróciłem oczami.
-Nie, to nie tak. - łowca szukał spojrzeniem moich oczów, widziałem to. Chciałem odejść jak najszybciej, ale najpierw miałem zamiar zatopić się w jego pięknych oczach. - Ja.. wolę mężczyzn. - Alexander mnie zszokował. Miałem wrażenie, że moja szczęka uderzyła w podłogę. O co mu do cholery chodziło, w co pogrywał?
CZYTASZ
Sługa 2
FanfictieMagnus uratował Alexandra. Udało mu się zmienić bieg historii i nie dopuścić do straszliwej wojny. Żyje z ukochanym starając się cieszyć chwilą i zapomnieć o złych wydarzeniach. Niestety Wielkie Demony pamiętają co zrobił. I nie spoczną dopóki go...
