Siedziałam na łóżku. Elena, Caroline i Boonie o czymś rozmawiały, ale nie chciało mi się ich słuchać. Przyjechałam wczoraj, w sumie dzisiaj o czwartej. Telefon mojej bliźniaczki znowu zaczął dzwonić. Odebrała.
- Jak to umiera? - zapytała - Ma zawał?
- Tak. Lekarze dają jej czas do końca dnia - powiedział Stefan.
Wiem, że nie podsłuchuje się cudzych rozmów, ale nie poradzę nic na to, że czasami coś usłyszę. Pomyślałam o nim. On ze mną zerwał, czy znowu pokłóciliśmy się? Wiecie co jest najgorsze? Gdy się rozstaniemy on może utrudnić mi kontakt z Margaret, albo go uniemożliwić, a żeby to się nie stało muszę zostać jej opiekunem prawnym. Tylko jak ja to zrobię? Chyba wygląda na to że będę musiała z nim zostać, mimo tego, że nie jestem szczęśliwa. Czy ja kiedykolwiek z nim byłam szczęśliwa? Ja chyba nie powinnam była w ogóle decydować się na studia, wtedy nie musiałabym kłócić się z nim o głupoty. Z moich oczu wyleciały kolejne łzy. Nie wiem co teraz będzie, a nie mogę nikomu o tym powiedzieć.
- Kath, nie płacz. On nie jest tego wart - Bonnie mnie przytuliła
- Jest - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Nie wiem skąd biorą się takie różnice w mojej głowie. Coś z głębi mnie każe mi nienawidzić Damona, ale z drugiej strony coś mnie do niego ciągnie. Wiem, że czarnowłosy nie jest mnie wart, ale bez niego nie mam niczego. - O mój Boże! A Margaret? Stefan co z Margaret? - zapytałam wiedząc, że on to usłyszy.
- Jest ze mną i Nadią - odpowiedział Stefan
Nie uspokoiło mnie to. Czy on naprawdę jest z Nadią? Lubię Katherine, ale jej córki, a co za tym idzie mojej pra razy ileś babki, nie.
- Nadią Petrovą?! - krzyknęłam
- Pa - Elena rozłączyła się. - Jedziemy.
- Pobawimy się? - uśmiechęłyśmy się, patrząc na siebie.
Nasza 'zabawa' polega na tym, że ubieramy się tak samo, a co za tym idzie jesteśmy identyczne i nie idzie nas rozróżnić, tylko parę osób to potrafi. Ubrałyśmy kwieciste sukienki na długi rękaw i czarne buty. Nasze głowy zdobiły loki. Nasz makijaż składał się z pomalowanych brwi i rzęs. Mnie odróżniało to, że moje włosy są dłuższe. Gdy wszystkie byłyśmy gotowe, zamknęłyśmy pokój na klucz. Razem z dziewczynami wsiadłyśmy do mojego samochodu. Elena kierowała. Po długiej jeździe samochodem, która dłużyła mi się w nieskończoność byłyśmy w Mystic Falls. Weszłyśmy do domu Salvatorów. Stefan, Damon, Matt i Margaret siedzieli przy stole. Chłopaki pili i mówili co złego zrobiła im Katherine. Boże, a przy nich była młoda. Oni ją demoralizują. W sumie ja też bym to kiedyś zrobiła, ale nie gdy ma sześć lat.
- Serio? - zapytałam z Eleną stając z dziewczynami przed nimi.
- Ty już nie pijesz - Elena popatrzyła się na Stefana
- Ty też - powiedziała Bonnie do Matta.
- Jeżeli ktoś ma oblewać śmierć Katherine to my - popatrzyłam na Elenę - Podszywała się pod nas, zmusiła ciocię Jennę by dźgnęła się nożem. Odcięła palce wujkowi Johnowi.
- Zasłużył sobie - powiedziała Margaret.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią zaskoczeni. Jak siedmioletnie dziecko może wydawać tak krytyczne opinie?
- Młoda do szkoły - powiedział Damon
- Ale Katherincia - zrobiła maślane oczy.
- Pfff. Teraz Katherincia, a jak bałaś się spać sama to ,,Damuś będziesz spał ze mną, proszę?" - świetnie wyszło mu naśladowanie jej głosu.
CZYTASZ
The Vampire Diaries
FanfictionMystic Falls - nadnaturalne miasto, obecnie zamieszkane przez czarownice rodu Bennet, wilkołaki i dwa sobowtóry. Kto jeszcze w nim zamieszka ? Dowiecie się tego później. Poznajcie siostry Gilbert Książka jest w trakcie poprawy
