19. Błagam tylko nie ona

811 33 0
                                        

Bycie człowiekiem jest naprawdę trudne. Myślałam, że moje życie skończyło się w chwili gdy Salvatore skręcił mi kark. Wtedy zaczęłam żyć na nowo. Moi byli przyjaciele uczyli i pomagali nauczyć mnie żyć moim nowym życiem. Gdy po latach przesiąknęłam nim i opanowałam prawie wszytko do perfekcji zostało mi brutalnie odebrane wbrew mojej woli.
W chwili gdy zostałam zepchnięta na sam dół łańcuchu pokarmowego, bałam się. Tak strasznie się bałam. Bałam się reakcji mojej rodziny, relacji Kola i tego że inni, silniejsi w tym momencie ode mnie będą chcieli mnie zabić.
Byłam zdruzgotana i śmiertelnie przerażona gdy wróciliśmy do domu. Nie wiedziałam co ze mną, z nami będzie. Wszyscy byli w szoku. Po paru godzinach rozmowy z Elijahem i Kolem, uzgodniliśmy, że przez pewnien czas zostanę śmiertelna, a w tym czasie będziemy szukali sposobu na to żebym znowu była nieśmiertelna. Wiem, mogłabym wypić krew, a potem umrzeć, ale nie miałam stu procentowej pewności, że obudzę się aby dokończyć przemianę.

Siedziałam na łóżku w naszym pokoju. Otaczały mnie księgi, które czytałam, z każdym dniem dowiadywałam się coraz więcej rzeczy. Z dnia na dzień byłam coraz bardziej zmęczona i czułam się coraz gorzej. Codziennie piłam krew, tak w razie czego. Te czarownice zapadły się pod ziemię. Dziwnie czuję się gdy nie mogę tak szybko się przemieszczać i czytać tak szybko jak wcześniej. Podskoczyłam gdy poczułam jak łóżko obok mnie ugina się pod czyimś ciężarem. Przestraszona obróciłam głowę w bok. Odetchnęłam na widok mojego narzeczonego. Wampir pozamykał wszystkie księgi, które w sekundę zniknęły z naszego łóżka.

- Lubię jak twoje serce tak szybko bije - uśmiechnął się i mnie przytulił.

Wtuliłam się w niego. Na początku myślałam, że mnie zostawi, ale on tego nie zrobił. I jestem mu za to wdzięczna, nie zniosłabym tego że ktoś kogo tak mocno pokochałam, zostawiłby mnie. Na szczęście nie spędza już tak dużo czasu z tą wiedźmą, w ogóle prawie z nią się nie widuje. Teraz to ja jestem w centrum jego uwagi.

- Kocham cię - uśmiechnęłam się

- Ja ciebie też - cmoknął mnie w czoło.

- Znalazłam coś - podałam mu księgę, oprawioną w ludzką skórę.

Oparłam się o zanurzek i patrzyłam na niego jak czyta. Chciałabym znowu tak szybko czytać. Po godzinie skończył. Widzę że jest zmięszany i analizuje to.

- Co o tym myślisz? - patrzyłam w jego ciemnobrązowe oczy.

Zapytałam go o zdanie, bo wiem, że on zna się jak nikt inny na czarach, w końcu to on poświęcił lata aby je badać.

- Nie wiem, jest tam dużo różnych pułapek. Musimy to omówić z innymi. Przydałaby się nam do tego czarownica - błagam nie, tylko nie ona. - Kochanie, to tylko jedna drobna przysługa.

- Bonnie mogłaby to zrobić -zaproponowałam.

- Davina jest równie silna co ona i jest na wyciągnięcie ręki -odpowiedział

- Jeśli chcecie odprawić ten rytuał to powinniśmy mieć dwie lub więcej czarownic - w drzwiach stanął Elijah. - Fakt, Davina podołałaby, ale Katherine tego by nie zniosła - czułam na sobie ich wzrok. Tak bardzo widać to że jej nienawidzę?

The Vampire DiariesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz