62. Chyba nie jesteśmy mile widziani w mieście

495 21 4
                                        

- Mama?

Łzy pociekły mi po policzkach. Ona naprawdę żyje. Dziwnie czuję się z tym że byłam na jej pogrzebie i że pogodziłam się z jej śmiercią, a teraz ona stoi przede mną. Kolejne łzy wypływały z moich oczu, a ona podeszła do mnie i mnie przytuliła. Ale jeśli ona żyje to tata też musi żyć. Co zrobią gdy dowiedzą się prawdy o mnie? Ciekawe ile im powiedziała Elena?

- Bonnie nas ożywiła - uśmiechnęła się. Gdy dostrzegła to że jestem w ciąży jej uśmiech zniknął z twarzy.

- Kiedy? - dłonią otarłam łzy z twarzy

- Dwa tygodnie temu - zaczęła iść w stronę domu.

Mam za nią iść czy nie? A co jeśli przeze mnie będzie miała problemy? Chyba lepiej żebym odeszła, prawda? Nie mogłabym znieść tego, że ktoś kto za mną nie przepada mógłby ją zabić. W końcu Margaret zasługuje żeby wychować się z rodzicami. Spojrzałam ostatni raz na moją siostrę. Odwróciłam się i zaczęłam szybko iść w stronę domu Salvatorów. Elena musi wszytko mi wytłumaczyć.

Otworzyłam drzwi. Dałam upust swojej złości głośno trzaskając nimi. Weszłam wgłąb domu. Enzo siedział na kanapie pijąc burbon.

- Gdzie Elena? - podeszłam do niego

Brunet spojrzał na mnie. Złapał mnie za dłoń i delikatnie pociągnął na kanapę.

- Wygrałeś kłótnię? - wzięłam z jego ręki otwarty worek z krwią. 

Przyłożyłam go do ust i zaczęłam pić. Teraz gdy jesteśmy tutaj musimy niestety przerzucić się na krew z worków.

- Niestety nie, nic nie jest w stanie przekonać twojej siostry.

- Ja ją przekonam -obiecałam. -Kobietą w ciąży się nie odmawia, a ja chcę mieć przy sobie zapas krwi.


***************
Weszłam do domu. Rzuciłam torebkę na ziemię. Otarłam łzy. Spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się na myśl, że mogę straszyć dzieci. Powinnam się chyba położyć bo mam na dziś za dużo wrażeń. Przydałaby mi się gorąca kąpiel. Westchnęłam. Odwróciłam się, a Klaus stał za mną.

- Co się stało? - włożył kosmyk moich brązowych włosów za ucho.

- Bonnie dwa tygodnie temu ożywiła moich rodziców -zaszlochałam  -Elena powiedziała im najmniej jak mogła, ale oni dopowiedzieli sobie swoją wersję. Oni myślą o nas najgorsze rzeczy i nie są zadowoleni z tego że będą dziadkami. Chyba nie jesteśmy mile widziani w mieście.

- Masz mnie - pocałował mnie w czubek głowy. -Twoi starzy przyjaciele cię lubią. W piwnicy jest lodówka wypełnioną twoją ulubioną grupą. Przed twoim przyjściem rozmawiałem z Elijahem, nie wrócimy już do Nowego Orleanu.

The Vampire DiariesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz