V.

7.5K 322 81
                                        

30.03.2021r. 

  Nie dowierzałam, że dałam się w to tak bezprecedensowo wciągnąć. One już oddzielnie były niebywale charyzmatyczne i dominujące, ale gdy gdakały mi prosto nad głową we dwie, nie sposób było im odmówić, choć zawartość ich prośby przewyższała swym absurdem moje najśmielsze oczekiwania.

Te dwie kretynki zmusiły mnie, bym przez jeden dzień pracowała w ich kawiarence, jakobym się na tym znała. W kółko powtarzały, że przecież to nic trudnego zwłaszcza dla tak elokwentnej koneserki włoskiej kawy. Najwyraźniej zapomniały o tym, że miłość do owego naparu wcale nie świadczy o umiejętności jego przyrządzania, a co najważniejsze, ja nie porozumiewałam się po francusku póki co nawet w stopniu komunikatywnym w odróżnieniu od nich. Te argumenty zdecydowanie wystarczały, by wyśmiać prośbę bliźniaczek i zlecić im znalezienie kogoś innego do pomocy, a jednak stałam przy olbrzymim ekspresie w kolorowym fartuchu ucząc się, który przycisk służy do czego.

–Tutaj robisz espresso, a tutaj czarną. – Instruowały mnie wskazując na szumiącą maszynę i leżące obok niej kolby nabite świeżo mieloną kawą. – Zresztą Juliette ci jeszcze wszystko pokaże, a przed południem powinien przyjść Ronnie. – Filigranowa francuzka o jasnej, porcelanowej twarzy uśmiechnęła się pokrzepiająco, kiedy mi do śmiechu nie było ani trochę.

  Wgapiałam się w bufetową, oszkloną witrynę pełną croissantów, makaroników, wszelakich rodzajów ciastek i deserów głupiejąc z każdą mijającą sekundą. Miałam wrażenie, że dla pracującej w lokalu od paru miesięcy dziewiętnastolatki stanę się jedynie kulą u nogi, aniżeli pomocą, jednakże słowo już się rzekło. Obiecałam Olive i Polly, że postaram zająć się ich lokalem przez ten jeden dzień i niehonorowym byłoby uciec w ostatniej chwili, chociaż miałam na to niemałą ochotę.

–Desery lodowe też nie są skomplikowane. W przygotowalni na tablicach korkowych masz rozpisane wszystkie przepisy. Specjalnie dla ciebie zrobiłyśmy wersję po włosku. – Polly puściła mi oczko, a ja pokiwałam głową nie sądząc, by to udogodnienie szczególnie ułatwiło mi życie. — My musimy lecieć dostarczyć zaległe papiery do tych kurew z sanepidu, a później zrobimy zakupy. Do siedemnastej raczej wrócimy.

  Kątem oka zerknęłam na godzinę w zegarku, co jeszcze bardziej podwyższyło poziom mojego stresu. Nie było nawet jedenastej.

—Dziewczyny naprawdę wierzycie, że nie rozpierdolę wam całego interesu? — Westchnęłam spoglądając na dwie uradowane siostry nie do końca jeszcze świadome, z kim mają do czynienia. — Nigdy nie pracowałam w branży w gastronomicznej i mówiłam wam to już tysiąc razy.

  Ja pracowałam tylko w branży narkotykowej, a umiejętności z nią związane średnio przydadzą się w uroczej, minimalistycznej kawiarence otulonej dźwiękiem spokojnej, klasycznej muzyki.

—Arusiu niczego nie byłam tak pewna, jak twoich umiejętności przywódczych i szybkiego uczenia się. Po prostu to w tobie widzę.

—Jak tak samo.

Powiedziały zgodnie, a ja otworzyłam szerzej oczy tłumiąc parsknięcie głośnym śmiechem na ich słowa. Tak, możliwe, że nie myliły się, co do umiejętności przywódczych, jednakże wybrały zdecydowanie zły biznes.

—To do później! W razie co dzwońcie, ale nie gwarantuję, że odbierzemy!

  Opuściły kawiarnię, a przymocowany do drzwi dzwoneczek wydał z siebie krótki, przyjemny dźwięk.

—Z góry przepraszam za wszystko, co dzisiaj zepsuję. — Zerknęłam na dziewczynę, która nie wiedzieć czym zasłużyła sobie na szkolenie tak pokrętnej istoty, jaką byłam. — I nie martw się, poproszę dziewczyny o podwyżkę dla ciebie.

Senza Fine IIOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz