–Powinieneś się położyć. – Skomentowałam bacznie obserwując jego nieobecne, zaczerwienione oczy i dziwnie uradowaną minę. – Finnian halo, mówię coś. – Pomachałam mu ręką przed twarzą, jednak z niewielkim skutkiem, bo jedyne co zrobił, to na chwilę skrzyżował ze mną wzrok i znowu odpłynął.
Clayton przyniósł niedysponowanemu koledze wodę, którą ten ochoczo przyjął finalnie wylewając większą część tego, co miał wypić, prosto na twarz i koszulkę. Uniosłam brwi twardo patrząc na nieco pruderyjny obrazek w postaci kropel cieczy spływających z ust Finniana i powoli wsiąkających w materiał ubrania.
–Ma picie, koc i niech tu kurwa siedzi dopóki się nie ogarnie. – Ciemnoskóry wręcz parował wściekłością i mimo niepodważalnej racji, mi z niemałym trudem przychodziło rzeczywiste zdenerwowanie na Finniana.
–To chyba najlepsze wyjście. – Przytaknął mu Clay z równie wyrysowanym obrzydzeniem patrząc na sponiewieranego, na wpół przytomnego przyjaciela. – Ktoś chce cię zabić stary, a ty urządzasz sobie nocne napierdalanie jakiegoś gościa i chlejesz, jakbyś wczoraj skończył pierwszy stopień liceum. – Uzewnętrzniał się chyba bardziej w formie wyrzucenia tlących się wewnątrz emocji, bo na konfrontację z adresatem ów obelg nie mógł póki co liczyć.
–Ja wracam do spania. – Wypowiedziała się Elena parskając cichym śmiechem. – A ty się trzymaj Fin. Powrót do żywych może być bolesny. – Kontynuowała z teatralnym współczuciem. – Idziesz też Ari?
–Zostanę z nim. – Uśmiechnęłam się głupawo nie do końca kontrolując własny sposób myślenia na tamten moment. – Jest w takim stanie, że mógłby zacząć chociażby wymiotować przez sen. – Objaśniłam widząc ich zdziwienie, a w szczególności u Eleny. – Ktoś powinien go pilnować.
–Jak chcesz. – Odrzekła puszczając mi subtelne oczko, na które zareagowałam przewróceniem oczyma. To bardziej, niż pewne, że nasza kolejna konwersacja polegać będzie na wmawianiu mi, że nadal coś do niego czuję mimo minionych lat i mimo kłótni.
Usiadłam na kanapie obok niego, a po krótkiej wymianie zdań i zapewnieniu chłopaków, że nie muszą dotrzymywać mi towarzystwa, zostaliśmy sami. Ja i on. Właściwie, to jakaś jego cząstka, bo całokształt Finniana Trovato zapadł w kamienny sen wraz z zapewne zatrważającą ilością wypitego alkoholu.
–Kłamałaś. – Niespodziewanie pisnął przeciągając ostatnią sylabę. Przechyliłam głowę nie rozumiejąc, co takiego ma na myśli. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że on również nie do końca to wiedział. – Wcale nie jestem aż tak najebany, żeby nie ogarnąć.
–Polemizowałabym. – Westchnęłam opadając już z sił na jego stan.
–Jesteś na mnie zła? – Zapytał oburzając się w ułamek sekundy.
–Bardziej zaskoczona twoim idiotycznym zachowaniem. – Stwierdziłam starannie dobierając słowa, które i tak okazały się wystarczać, by rozgrzać go do czerwoności. – Po prostu myślałam, że z naszej dwójki, to ja jestem tą od robienia nieprzemyślanych rzeczy pod wpływem nagłego impulsu. – Dodałam chcąc odrobinę załagodzić buzującą w nim złość.
–Z naszej dwójki? Po co zestawiasz nas ze sobą?
Nadal brzmiał, jakby przed sekundą wrócił z kilkunastogodzinnej zakrapianej imprezy, ale słowa wychodzące z jego ust ani trochę takie nie były. Na pewno nie dla mnie. Zacisnęłam szczękę przyznając chłopakowi w myślach rację. Udało mu się trafić w punkt mimo tak wątpliwego stanu.
–Nie wiem. Po prostu.
–Nie możesz tak mówić. – Wymiana zdań pomału i mnie wprawiała w poczucie nietrzeźwości, choć nie wypiłam ani kropli.
CZYTASZ
Senza Fine II
RomanceHistoria Ariadny Pastorini nie mogłaby się zakończyć jedynie teatralną ucieczką i ułożeniem sobie dalszego, spokojnego życia w Nicei. Choć szczerze wierzyła, że tak właśnie się stanie, a wszystkie jej problemy znikną wraz z wylotem ze znienawidzonej...
