XXXIX.

2.6K 150 41
                                        




Od Autorki: Zwróćcie uwagę na datę misiaki!!!!

Nicea, 12.02.2023r.

    Ten dzień mogłabym nagrać, zapisać i oglądać codziennie przed snem. Wszystko zdawało się niemalże idealne. Rozpoczynając od wspólnego, bogato zastawionego stołu śniadaniowego, który przygotowałyśmy razem z bliźniaczkami, wypicia kawy w ich uroczej kawiarence, a kończąc na wieczornych łyżwach, podczas których każdy z nas wywrócił się przynajmniej raz. Taki dzień bez wątpienia mogłabym przeżywać w nieskończoność, gdyby cień smutku, tęsknoty i przerażenia nie stanął nad nami już przed południem.

Leżałam na niezaścielonym łóżku z niepocieszeniem obserwując, jak chłopak z roztargnieniem sortował wymięte ubrania wyrzucone z szafy. Miałam świadomość jego wyjazdu już od kilku tygodni wstecz, jednak nie spodziewałam się, że czas spędzony razem minie tak zatrważająco szybko.

–Żałuję, że nie zabrałem się za to wcześniej – westchnął przyglądając się pogniecionej bluzie, która wyleciała prosto na jego twarz. – Jeny, jak człowiek ma się zapakować na 4 lata? Przecież to jest niewykonalne.

–Gdybyś zabrał się za to parę dni temu, na spokojnie dałbyś radę – stwierdziłam nie kryjąc rozbawienia jego przejęciem. – A ja i dziewczyny mówiłyśmy ci o tym już kilka razy brudasku.

–Uważaj, kogo nazywasz brudaskiem – Posłał mi pełne zawodu spojrzenie. – Akurat ty Ariadno jesteś ostatnią osobą, która możesz używać tego typu słów w kierunku kogoś innego poza sobą samą.

–Przesadzasz Ronald. Moim zdaniem ty i ja jesteśmy na równi – Parsknęłam śmiechem i otuliłam się materiałem ciepłego koca czując narastające zmęczenie dosyć aktywnym dniem, który ku mojej niechęci powoli zbliżał się do końca.

–O nie, tobie oddaję ten medal. Jesteś największą bałaganiarą, jaką znam, a myślałem, że nikt mnie nie przebije.

–Czy którykolwiek pokój w moim mieszkaniu tak wygląda? – Omiotłam wzrokiem istny pierdolnik, który wyprodukował na poczet pakowania i zaśmiałam się głośno, gdy zdenerwowanie zagościło na jego twarzy.

–A czy ty kiedykolwiek pakowałaś się na czteroletnią służbę wojskową w Wielkiej Brytanii? Nie? No właśnie, więc skończ mnie atakować, bo zaraz się na ciebie obrażę.

–Naprawdę nie dało się nic ugrać z tatą? – westchnęłam ze znużeniem wciskając głowę w poduszkę. – Cztery lata, cztery zasrane lata. Dlaczego to nie mógłby być na przykład rok?

–Wiesz, jaki jest mój ojciec. Próbowałem, prosiłem, błagałem, ale nic do niego nie dociera. Uparł się, że tylko w ten sposób stanę się prawdziwym mężczyzną, a mi naprawdę nie chce się do końca życia wysłuchiwać, jakim to jestem nieudacznikiem. O ile w ogóle pozwoliłby mi zostać w rodzinie, gdybym nie zgodził się podpisać tego kontraktu z Armią Brytyjską.

–To takie niesprawiedliwe. Dziewczyny przecież nie muszą niczego udowadniać twojemu ojcu, a ty zostałeś zmuszony do rzucenia wszystkiego w Nicei na tak długi czas.

–Bo bliźniaczki studiują – wyjaśnił z niezadowoleniem. – Ja jestem tylko nieukiem i leniem, który korzystał z profitów posiadania bogatych starych.

–Ronnie... wcale taki nie jesteś. – Podniosłam się z łóżka i usiadłam obok niego na dywanie ledwo widocznym przez sterty ubrań. – Gdyby nie ty, kawiarnia nigdy nie funkcjonowałaby tak sprawnie. Wszystko naprawiasz, robisz najlepsze kawy i nawet, gdy masz własne plany, jesteś na każde zawołanie dziewczyn. Wiem, jak bardzo ci przykro, że twój ojciec tego nie dostrzega, ale uwierz mi, wszyscy inni o tym wiedzą.

Senza Fine IIOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz