25.12.2023r.
Święta bywały trudne do przetrwania, gdy wiązało się z nimi spędzanie wielu dłużących się godzin w towarzystwie znienawidzonego, terrorystycznego członka rodziny, który nie znosił odmowy, a już tym bardziej braku subordynacji. Z pełną świadomością ciężaru owych słów, mogłam przyznać, że nie cierpiałam tego typu okoliczności odkąd nabrałam świadomości, co do otaczającego mnie świata.
Tym razem coś się zmieniło. Nie, nie coś. Ktoś. Mój ojciec dokonujący żywota i zabierający do zaświatów matkę. W pewnym stopniu bez wątpienia można by nazwać mnie złym do szpiku kości człowiekiem za to, że ich śmierć w głębi duszy przynosiła mi ukojenie. Nie potrafiłam się tego wyzbyć. Nie, kiedy zamiast niezręcznie siedzieć przy bogato zastawionym stole i posyłać sztuczne uśmiechy gościom, stałam przy blacie w kuchni umorusana serem ricottą, podśpiewywałam pod nosem jedną ze świątecznych piosenek i w swój nieco niezgrabny sposób przygotowywałam zapiekankę makaronową.
–Tak się ekscytowali wspólnym gotowaniem, a od godziny grają w Fifę – westchnęła niepocieszona Cat zdobiąc Buccellati - tradycyjne sycylijskie ciastka wypełnione figami, migdałami i cynamonem, na które przepis dostałam od Lawrenca. – Nie powinnyśmy ich zaprzęgnąć do roboty? Czuję się, jak kura domowa.
–Finnian pół nocy przygotowywał jagnięcinę – wyjaśniłam z rozbawieniem. – A Clay i Milo... – zatrzymałam się spoglądając na trzech rozbestwionych samców skaczących po kanapie. – Tak szczerze, zjadłabyś cokolwiek, co wyszło spod ich rąk?
–W sumie, to nie – przyznała. – Gabriel z Eleną później wpadną?
–Sì, zaraz po obiadach rodzinnych. Obiecali, że wezmą jakieś przekąski, a Aurora przyjedzie z pizzą od rodziców. Jej rodzina ma restaurację, zresztą pewnie już o tym wiesz.
–Zdążyła powiedzieć jakieś 15 razy. Straszna z niej gaduła, chociaż Elena chyba jest gorsza.
–Uwierz mi, niestety wiem – Ze współczuciem poklepałam ją po ramieniu i zabrałam się za doprawianie sosu mięsnego do mojej zapiekanki. – Ale chyba ich polubiłaś, co?
–Polubiłam? Po raz pierwszy w życiu mam znajomych, którzy nie wykorzystują mnie dla lepszych ocen – przyznała z rozbawieniem. – No i po raz pierwszy mam pierdolniętą, młodszą siostrę, którą mogę powstrzymywać przed zrobieniem czegoś głupiego.
–Hej, to wcale nie było głupie – skonfrontowałam natychmiast się oburzając. – Ten policjant naprawdę wydawał się skory do współpracy.
–Siora, ty chciałaś się rozryczeć, udać atak paniki i wziąć go na litość – przypomniała feralną sytuację sprzed kilku dni, kiedy to jadąc z nią na zakupy, nieco zwiększyłam prędkość akurat natrafiając na uroczego funkcjonariusza z radarem w dłoni nieopodal. – Na pieniądze przecież nie narzekasz, a 6 punktów karnych jakoś przeżyjesz.
–Mimo wszystko lepiej nie być stratną o 800 euro przez taką głupotę. Nadal sądzę, że mogłam to obejść, ale ty mnie powstrzymałaś.
–Zawieźliby cię do szpitala i jeszcze obciążyli dodatkowymi kosztami.
–Dobra już nie wracajmy do tego. – Pokręciłam głową z powodu dalszego nieotrzymywania od niej aprobaty. – I ani słowa Finnianowi, bo będzie się ze mnie śmiał co najmniej przez następny rok.
–Gęba na kłódkę, obiecuję. – Przyłożyła do kącika ust kciuk wraz z palcem wskazującym w ramach gestu potwierdzającego jej słowa. – Milo znów na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Czy mam być zaniepokojona? – Przewróciła oczyma natychmiast odwracając wzrok od salonowej kanapy widocznej przez otwarte drzwi kuchni, w której urzędowałyśmy.
CZYTASZ
Senza Fine II
RomanceHistoria Ariadny Pastorini nie mogłaby się zakończyć jedynie teatralną ucieczką i ułożeniem sobie dalszego, spokojnego życia w Nicei. Choć szczerze wierzyła, że tak właśnie się stanie, a wszystkie jej problemy znikną wraz z wylotem ze znienawidzonej...
