XXXV.

4K 263 38
                                        


Odwróciłam się dopiero po jakimś czasie, a widok jaki zastałam sprawił, iż miałam szczerą ochotę wstać i uciec. Gdybym była bezduszną egoistką, zapewne właśnie tak poradziłabym sobie z zaistniałą sytuacją, jednak Finnian na to ani trochę nie zasługiwał. Gdzieś w otchłani umysłu wiedziałam, że ta rozmowa nastąpi prędzej, czy później, ale to wydarzyło się tak nagle. Nie zdążyłam nawet przemyśleć, co powinnam powiedzieć.

–Podsłuchiwałeś nas? – zapytała Cat najprawdopodobniej próbując jakkolwiek ukrócić dłużącą się ciszę i na moment oderwać jego palący wzrok z mojej wystraszonej twarzy. – Tak się nie robi Finnian, rozmawiałyśmy o prywatnych sprawach.

–Dotyczących między innymi mnie – odpowiedział przewracając oczami i podszedł bliżej, jakby z premedytacją chcąc zakłopotać mnie jeszcze bardziej. – Jest późno. Dzwoniłem do ciebie, ale nie odbierałaś, więc przyjechałem.

–Rozładował mi się telefon – przyznałam o dziwo zgodnie z prawdą. – Nie chciałam cię zmartwić, przepraszam. Zasiedziałam się tutaj, a potem przyszła Cat, zaczęłyśmy rozmawiać i jakoś tak wyszło.

–Powinniśmy już jechać, jutro od rana masz zajęcia. – Stanął prosto przede mną krzyżując ręce pod klatką piersiową. Nerwowo zaciskał szczękę najpewniej kipiąc ze złości i zniecierpliwienia na to, jak wytłumaczę się z wcześniejszych słów, gdy już zostaniemy sami.

–Stary, wyluzuj. Nie ma nawet dwudziestej pierwszej.

–Cat proszę cię, to nie jest dobry moment. – Posłał jej karcące spojrzenie by zaraz po tym ponownie skupić się na mnie. – Nie sądzisz, że powinniśmy porozmawiać?

Niechętnie pokiwałam głową w tym samym czasie głośno przełykając ślinę.

–Podwieźć cię do domu? – spytałam spoglądając na siostrę.

–Nie, dzięki. Jestem autem. – Podniosła się z ławki uśmiechając się lekko, a ja oddałam ten gest czując narastające z każdą sekundą napięcie. – Ja też mam jutro od rana wykłady, spotkamy się?

–No jasne. Chętnie przedstawię cię Gabrielowi.

Zaczęliśmy kierować się w stronę parkingu, a błache pogaduszki toczyły się tylko i wyłącznie między mną, a Cat. Finnian nie odezwał się ani jednym słowem, co niepokoiło mnie do tego stopnia, że naprawdę byłam o krok od kolejnej już ucieczki. Tym razem - najżałośniejszej ze wszystkich.

Pożegnałyśmy się tak, jakbyśmy wcale nie były dla siebie ledwo co poznanymi osobami. Przytuliłam ją w taki sposób, jakby naprawdę była moją siostrą od kołyski i miałam wrażenie, jakby ona czuła to samo, ale wszystko ulotniło się wraz z jej odjazdem. Niedługo po tym chłopak w milczeniu wsiadł do jednego ze swoich samochodów, a ja męczeńsko zajęłam miejsce pasażera doskonale wiedząc, że za moment ta cała sielankowa bańka pęknie.

–Nie mam zielonego pojęcia, jak do tego podejść, więc może sama zacznij, gdy będziesz gotowa. – Zacisnął dłonie na kierownicy i wlepił wzrok w jezdnię. – Myślałem, że jest ci lepiej – dorzucił, gdy z mojej strony dopadł go całkowity brak odpowiedzi.

–Nie chciałam cię martwić.

–I myślisz, że się udało? – odgryzł się nie szczędząc sobie sarkazmu. – Aria, przecież jestem twoim chłopakiem i w pierwszej kolejności powinnaś mówić mi, gdy cokolwiek jest nie tak. Nawet, gdy mnie to zmartwi. Przecież o to w tym wszystkim chodzi. Jak mam się czuć z tym, że przede mną udajesz kogoś radosnego, a później zwierzasz się praktycznie obcej osobie, że wcale tak nie jest? Jeszcze kilka tygodni temu nie chciałaś nawet jej znać, a teraz mówisz jej o rzeczach, o których mi, czy przyjaciołach nie wspomniałaś ani słowem?

Senza Fine IIOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz