18.07.2025r.
Widziałam ten jego wzrok. Szczerą radość w ciemnozielonych oczach, kiedy położył się w swoim łóżku, w jednej z kilku sypialni swojego domu. Nie umiałam wyrzuć tego wspomnienia z głowy, a już najbardziej nie mogłam wyzbyć się myśli, że przecież za kilka tygodni wylatujemy. Wracamy do życia, które chyba tylko dla mnie było naszym.
Z czasem, a przede wszystkim z trudem przyszło mi uświadomienie sobie, że chcąc dobrze, zrobiłam coś złego ukrywając to pod płaszczykiem ochronnym nazwanym miłością. Jak to właściwie jest? Skąd ten cały absurd? Ten paradoks? Darzyłam kogoś szczerym, bezkresnym uczuciem i w myślach powtarzałam, że dla tej osoby zrobiłabym wszystko, jednak to nieprawda. Nie zrobiłabym wszystkiego. Nie zostałabym w tym miejscu i nie spędziłabym w nim reszty swoich dni.
On je kochał. To Palermo było jego domem, nie ja.
–Aria, nie rozmyślaj, tylko pij – Przyjaciółka podsunęła mi pod nos kieliszek szampana, a ja powróciłam do rzeczywistości i z uśmiechem przyjęłam naczynie rozsiadając się wygodniej na skórzanym siedzeniu w limuzynie. – Co ci tak ciągle chodzi po głowie? Odkąd przyjechaliście wyłączasz się co jakiś czas i wracasz dopiero po zwróceniu uwagi – zauważyła, dosyć słusznie.
–Elena, nic takiego mi nie jest. Dzisiejsza noc należy tylko do ciebie i nie pozwolę, żeby było inaczej – odparłam poprawiając dosyć tandetną szarfę na jej ramieniu świadczącą o tym, że jest panną młodą, a dzisiejszy wieczór jest wieczorem panieńskim.
Wyjątkową noc Elena postanowiła spędzić spontanicznie. Chociaż my byłyśmy gotowe ułożyć wieloetapowy plan, dziewczyna stwierdziła, że jej codzienność to dokładnie uporządkowana rutyna i ten jeden raz chciałaby oddać się pełnej fantazji, co w jej ustach niestety brzmiało dosyć przerażająco. W dodatku widząc, jak zabiera się za otwarcie butelki Aperola, tym bardziej bałam się o przebieg całej imprezy.
Przynajmniej miałam pewność, że nikt nie wpadł w przypadkową ciążę. I co powiesz Finnie? Wygrałam nasz mały zakład.
–Wiem. Co nie zmienia faktu, że chyba mogę z tobą szczerze porozmawiać i dowiedzieć się, czy wszystko gra. Korona mi z głowy nie spadnie – wskazała na srebrny diadem i upiła kilka pokaźnych łyków napoju.
–Dziewczyny, a może byśmy trochę przystopowały? Nie minęła nawet godzina, a my już opróżniłyśmy cztery butelki – delikatnie zasugerowała Cat, skracając tym samym nieprzyjazny dla mnie bieg konwersacji.
Niestety przyszła panna młoda miała problem z trzymaniem klasy podczas zakrapianych przyjęć. Ja zresztą też nie byłam święta, a szczególnie w duecie z rudym szkodnikiem, który po wypiciu kilku kieliszków zmieniał się w bestię nie do ogarnięcia.
–Spokojnie. Nasi panowie pewnie już zdążyli uchlać się do nieprzytomności i właśnie bełkoczą do kelnera, żeby im przyniósł wodę z cytryną – odparła Elena z rozbawieniem.
–Wiadomo, co oni będą robić? Próbowałam wypytać Finniana, ale mówił, że to tajemnica, i że niby mają jakiś pakt krwi.
–Też nie mam dokładnych informacji, ale obstawiam klub. Podsłuchałam, jak Gabriel rozmawia z Claytonem przez telefon i chyba uzgadniali zarezerwowanie loży – wyjaśniła wzruszając ramionami, na co przytaknęłam. – Ale nie dociekałam, bo nie chciałam nam psuć zabawy.
–Zabawy? – spytałam.
–A no tak, zapomniałam wam powiedzieć. – Zakryła usta i z wyraźną ekscytacją wypełniła wszystkie nasze szklanki napojem wysokoprocentowym. – Umówiłam się z moim przyszłym mężem, że jeżeli jakiś cudem trafimy do tego samego miejsca, co on i reszta chłopaków, będą nam musieli zrobić striptiz.
CZYTASZ
Senza Fine II
RomanceHistoria Ariadny Pastorini nie mogłaby się zakończyć jedynie teatralną ucieczką i ułożeniem sobie dalszego, spokojnego życia w Nicei. Choć szczerze wierzyła, że tak właśnie się stanie, a wszystkie jej problemy znikną wraz z wylotem ze znienawidzonej...
