Ariadna
Wstrzymałam oddech, gdy znajoma sylwetka leniwie zapukała w zakluczone, szklane drzwi. Polly natychmiast zerwała się z miejsca i wpuściła brata do środka z uśmiechem mówiąc, że przybyli goście, którymi oczywiście byłam ja z Finnianem. Ronnie zmarszczył brwi, by po chwili obdarować nas nieco zdziwionym spojrzeniem. Siostry najprawdopodobniej celowo nie wspominały mu o niczym wcześniej, ponieważ wiedziały, że uniknie tego spotkania, co było jak najbardziej racjonalne. Sama bym się tak zachowała, jednak zważając na zdarzenia z przeszłości, czy ucieczka rzeczywiście jest słusznym wyborem? Czy jedynie na moment skleja nabyte rany, by w przyszłości rozerwać je na nowo z większym rozmachem, a przede wszystkim - boleśniej.
–Hej – powiedział nieco niezręcznie i odłożył zgrzewkę mleka, po czym podszedł do nas. Najpierw podał mi dłoń unikając kontaktu wzrokowego, jak ognia, a kolejno przywitał się z moim chłopakiem. – Ronnie.
–Finnian – odrzekł dosyć wyniośle, niby próbując zachować normalny ton, jednak znając go na tyle długo, bez problemu mogłam stwierdzić, iż czuł się nieswojo. A zresztą, jak miał się czuć? Znienacka spotkała go konfrontacja z moim byłym, więc raczej każdy zdrowo myślący człowiek odczuwałby delikatny niepokój.
Pozwoliłam sobie na przyjrzenie się przybyłemu chłopakowi i prędko doszłam do wniosku, że po dawnym Ronniem niewiele już zostało. Platynowa farba zniknęła z włosów pozostawiając miejsce dla naturalnego, jasnobrązowego koloru, a cała jego postawa wyraźnie zmężniała. Jedyne, co pozostało bez zmian to zawieszone na szyi łańcuchy, przeróżne pierścionki oraz kolczyki, za którymi zapewne tęsknił będąc w wojsku.
–Braciszku bądź tak dobry i przynieś nam jedną z buteleczek win, które chłodzą się w lodówce na zapleczu. No i kieliszki oczywiście – poinstruowała go Olive nie bardzo przejmując się tężejącą z każdą chwilą atmosferą. – Sobie też weź.
–Przyjechałem autem.
–My też – odrzekła parskając śmiechem. – Wrócimy taksówką. I nie naprawiaj teraz tej maszyny, zajmiesz się tym jutro.
–Jeszcze jeden rozkaz z twoich ust, a z chęcią pokażę ci, czego nauczyli mnie w wojsku – odpyskował i powlókł się do drzwi prowadzących na zaplecze.
–Nauczyli go sprzątania – powiedziała Polly uśmiechając się szeroko. – Naprawdę na bieżąco ogarnia teraz ten swój pierdolnik i nie trzeba ganiać za nim z mopem.
–Słyszysz Aria? Może tobie też by się przydał taki kilkumiesięczny wyjazd służbowy? – zażartował Finnian odnajdując się wręcz perfekcyjnie w temacie bałaganu. – Pewnie zdążyłyście już ją poznać, żeby wiedzieć, jaka z niej syfiara.
–Zdążyłyśmy się też nasłuchać o tym, jaki z ciebie pedancik – odbiła Olive puszczając mu oczko, a ja podziękowałam jej pod nosem. – Ale spokojnie, nie oceniamy, a wręcz zazdrościmy. Zdecydowanie wolałybyśmy mieszkać pod jednym dachem z czyściochem, niż z brudasem.
–Obrażacie mnie tuż za plecami – syknął niepocieszony Ronnie wychodząc z pomieszczenia z zabranym arsenałem. – Poczekajcie, aż zacznę opowiadać o waszych ekscesach.
–Już się tak nie piekl, tylko nam polej i siadaj. – Posłusznie, choć z wyraźnym grymasem zajął miejsce obok sióstr i rozpoczął otwieranie szklanej butelki.
Co jakiś czas czułam na sobie jego zaciekawiony wzrok, jednak niezręczna atmosfera dotarła do kresu wraz z kilkoma kieliszkami alkoholu, a po wypiciu jednego wina, Olive z entuzjazmem ruszyła po kolejne. Rozmawialiśmy zupełnie luźno o planach związanych z przyszłym rokiem akademickim, jak i o naszych odległych wizjach przyszłościowych. Ronnie sporo opowiadał o służbie wojskowej, a ku mojemu zdziwieniu Finnian chętnie wymieniał się z nim spostrzeżeniami oraz dopytywał w razie wszelkich niejasności. Możliwe, że nie miałam się o co martwić i to tylko przemądrzała aferzystka Elena wepchnęła mnie w ten irytujący stan niepewności.
CZYTASZ
Senza Fine II
RomanceHistoria Ariadny Pastorini nie mogłaby się zakończyć jedynie teatralną ucieczką i ułożeniem sobie dalszego, spokojnego życia w Nicei. Choć szczerze wierzyła, że tak właśnie się stanie, a wszystkie jej problemy znikną wraz z wylotem ze znienawidzonej...
