04.08.2024r.
Ariadna
Z aktywności, za którymi nie przepadałam bez wątpienia mogłam usunąć sprzątanie i to tylko dlatego, że ja go wręcz nienawidziłam. Już na pewno nie przypuszczałam, iż tak stosunkowo niewielkie mieszkanie okaże się wymagać kilkugodzinnego pucowania i doprowadzania do błysku, o czym boleśnie uświadomił mnie Finnian. Tamtego dnia wpadł w istny obłęd przygotowywania lokum do naszego funkcjonowania w nim, a co za tym idzie - do czyszczenia każdego, najmniejszego kąta i szorowania wszystkiego, co w zasięgu wzroku. W głębi serca liczyłam na to, że aktywności z zeszłego dnia zmęczą go na tyle, by odpuścić sobie zapowiadany pokaz księcia czystości, jednak nadzieje odeszły wraz z jego przebudzeniem się o 8 rano i zakomunikowaniem, iż wybiera się do sklepu po wszelkie potrzebne płyny, ścierki i gąbki.
Mimo marudzenia, niezadowolenia i kręcenia nosem, dzień przeznaczony na porządki dotarł do końca, a my leżeliśmy w łóżku pod świeżo przebraną kołdrą topiąc się w zapachu kwiatowego płynu do prania. Tkwiłam w jego ramionach próbując zasnąć, aż w końcu przypomniałam sobie o słowach Eleny dotyczących spotkania z Ronniem. Przewróciłam oczami na samą myśl. Dlaczego przyjaciółka tak okrutnie mnie nastraszyła, skoro sama nie do końca wiedziała, jak wyglądała sytuacja? Rozstaliśmy się w dobrych relacjach, a ja nie byłam mu winna żadnych wyjaśnień ze wzajemnością. Odgoniłam te rozterki na bok tylko po to, by po chwili pomyśleć o czymś innym. O tym, co powiedzieli właściwie wszyscy podczas urodzin Finniana obchodzonych na Bahamach. Parsknęłam śmiechem na samą myśl, że urodził się w rocznicę odzyskania przez Stany Zjednoczone niepodległości. Zupełnie, jakby sam rzekomy Bóg wiedział, kiedy wydać go na świat. Może i te nawiązania nie miały najmniejszego sensu, jednak w mojej głowie chłopak wybrał sobie idealny moment na wyjście z łona matki, ponieważ sam był wolnością. Nie tylko moją, ale i wielu innych osób. Zwiastował wolność Sofie, Cat, Aurory, reszty ich paczki i wszystkich tych kobiet, które chciał uwolnić spod władzy mojego bezdusznego ojca.
Niewiele wystarczyło do przeniesienia rozterek na temat jego ojcostwa, a właściwie to stwierdzenia, iż Finnian byłby świetnym tatą. Ta zagwozdka nie dawała mi spokoju.
–Śpisz? – spytałam, chociaż doskonale znałam odpowiedź. Spał już od dłuższego czasu, a ja bezczelnie zabrałam głos, by go zbudzić. – Finnie, śpisz?
–Śpię – westchnął ociężale, a jego głos był zachrypnięty. – Możesz sobie włączyć ten serial, tylko cicho – dodał ziewając.
–Nie o to mi chodzi. – Odwróciłam się twarzą do niego i cierpliwie czekałam, aż wreszcie otworzy oczy.
–A o co?
–Przypomniała mi się rozmowa na twoich urodzinach, gdy byliśmy na plaży – wyznałam szczelniej otulając się pościelą.
–Pamiętasz to? – odburknął ocierając ślepia, które wreszcie połowicznie otworzył.
–Dlaczego miałabym nie pamiętać?
–Później tak się nachlałaś z dziewczynami, że musieliśmy was z Gabrielem wnosić do pokoi. Byłem pewien, że nie pamiętasz nic z tamtego dnia – parsknął cichym śmiechem na owe wspomnienie, a uwaga zdecydowanie była słuszna.
Uznałyśmy z dziewczynami, iż najprawdopodobniej nie będziemy się teraz widzieć przed dłuższy czas, dlatego nasze wyjście do klubu postanowiłyśmy wykorzystać w stu procentach. Niestety doprowadziłyśmy się do całkowicie wątpliwego stanu na długo przed opuszczeniem apartamentu, a podczas właściwej imprezy rozbestwiłyśmy się już do końca. Chłopcy też mieli hucznie uczcić urodziny Finniana, jednak po zobaczeniu naszego upodlenia, zgodnie stwierdzili, że muszą pozostać w miarę świadomi, by się nami zająć. Z całego wieczoru pamiętam tylko Elenę kłócącą się z DJ-em o puszczenie jakiejś piosenki, Cat wymiotującą do reklamówki w taksówce i Aurorę siłującą się z Gabrielem, który próbował ją zaprowadzić do sypialni. Podobno ja zostałam wyprowadzona z klubu jako pierwsza i czekając z Finnianem na resztę, zasnęłam na jego kolanach siedząc na ławce, a tuż przed tym zwróciłam całą zawartość żołądka prosto do kosza.
CZYTASZ
Senza Fine II
RomanceHistoria Ariadny Pastorini nie mogłaby się zakończyć jedynie teatralną ucieczką i ułożeniem sobie dalszego, spokojnego życia w Nicei. Choć szczerze wierzyła, że tak właśnie się stanie, a wszystkie jej problemy znikną wraz z wylotem ze znienawidzonej...
