03.08.2024r.
Finnian
–Na pewno ci się podoba? – zadała to samo pytanie chyba już po raz tysięczny w ciągu kilku godzin i niewielka linia dzieliła mnie od wrzucenia jej prosto do pobliskiej fontanny.
–Aria – westchnąłem ściskając ją za dłoń. – Miasto naprawdę jest przepiękne, już to mówiłem. Twoje mieszkanie też mi się podoba, ale już jutro zaczniemy przeprowadzać generalne porządki i nawet nie próbuj się z tego wymigiwać. No a przede wszystkim, jesteś tutaj ty z całą twarzą oblepioną lodem. Jak ty go jesz? Masz plamę nawet na czole. – Otarłem jej umorusaną buzię chusteczką.
–To nie moja wina, że się topi! – odkrzyknęła, niczym poirytowane dziecko chcące babrać się w brudzie mimo sprzeciwu rodziców.
–Jakoś ja potrafię jeść z klasą – odgryzłem się wskazując na twarz wolną od kupionego chwilę wcześniej deseru. – Już jesteś czysta. – Wyrzuciłem brudną chusteczkę do kosza na śmieci i rozbawieniem obserwowałem, jak się naburmusza.
–Jesteśmy na Promenade des Anglais – wypowiedziała z francuskim akcentem. – Na najładniejszej promenadzie w tym mieście. Często przychodziłam tu po zajęciach na spacer. – Usiadła na niebieskiej ławce osadzonej między palmami i ochoczo zaprosiła do tego, bym zajął miejsce obok niej. – Niedaleko jest Place Masséna, główny plac w Nicei. Możemy tam zaraz pójść. Spodoba ci się. Jest tam dużo budynków we włoskim stylu, a co najważniejsze... – zatrzymała się. – A nie, nie będę zdradzać. Sam zobaczysz.
Jadaczka jej się nie zamykała, mimo iż od samego rana z zapałem opowiadała mi o mieście, do którego się przeprowadziliśmy. Byłem bardziej, niż pewien, że za wszelką cenę chciała uzyskać moją aprobatę, bym został tam razem z nią. Zupełnie, jakby wierzyła, iż coś nagle może ulec zmianie, a ją zdecyduję się wrócić na Sycylię.
–Zaciekawiłaś mnie – odparłem biorąc gryz wafelka. – Widzę, że naprawdę polubiłaś to miejsce.
–Zgadza się. I mam nadzieję, że również je polubisz. Czasem bywa tu tłoczno, ale w sumie niedługo kończy się sezon, więc będzie trochę mniej ludzi, a w dzielnicy, w której mieszkamy to w ogóle nie ma turystów, także spokojnie.
–Aria, wyluzuj – parsknąłem krótkim śmiechem nie mogąc nadziwić się jej słowotokiem. – Przyleciałem tu, żeby żyć razem z tobą i nic nie sprawi, bym zmienił zdanie. Możesz pokazywać mi najpiękniejsze zakątki miasta i zabierać na najpyszniejsze jedzenie, ale ty mi w zupełności wystarczasz do bycia w pełni szczęśliwym. Wiesz o tym, prawda? – zapytałem.
Oczywiście, że nie wiedziała. Nadal tkwiła w przekonaniu, iż nie jest i nigdy nie będzie wystarczająca, a mi za każdym razem łamało się serce, ponieważ nie miałem pojęcia, jak wbić jej w ten pusty łeb, że wcale nie musi się starać. Nie musi mi nic wynagradzać, bo owa wyprowadzka nie była niczym, co zrobiłem wbrew sobie. Pragnąłem opuścić Palermo już od dawna, więc kiedy z jej ust padło słowo "Nicea" gotów byłem kupić bilety już następnego dnia.
–Wiem – przyznała po dłuższej chwili. – I kocham cię. Najmocniej na świecie.
–Wiem. Ja ciebie też. – Objąłem ją ramieniem i uśmiechnąłem się sam do siebie. – A teraz powiedz to po francusku.
–Po co?
–Bo brzmisz wtedy jeszcze seksowniej, niż normalnie, a w dodatku powinienem zacząć się uczyć – odrzekłem, jakby to było zupełnie oczywiste, natomiast ona wybuchła śmiechem, by finalnie spełnić moje nieco niestosowne żądanie.
CZYTASZ
Senza Fine II
RomanceHistoria Ariadny Pastorini nie mogłaby się zakończyć jedynie teatralną ucieczką i ułożeniem sobie dalszego, spokojnego życia w Nicei. Choć szczerze wierzyła, że tak właśnie się stanie, a wszystkie jej problemy znikną wraz z wylotem ze znienawidzonej...
