Zerwał się z łóżka zlany zimnym potem. Minął już tydzień od feralnych wydarzeń z Berk, mimo to dalej nie był w stanie przespać spokojnie nocy. Kilka długich wdechów wystarczyło żeby jego rozszalałe serce się uspokoiło. Rzucił okiem za okno, na zewnątrz ledwie się przejaśniało, mimo to nie miał już ochoty spać. Wstał z łóżka, po drodze narzucił na siebie koszulę i przytroczył miecz do skórzanego pasa. Miał nadzieję, że Olek nie będzie już szukał kłopotów. W każdym wypadku i tak wolał mieć broń na wyciągnięcie ręki. Szczerze to nie wyobrażał sobie scenariusza gdzie udaje mu się pokonać trójkę starszych od niego chłopaków. Mimo to noszenie przy sobie miecza napawało go pewnego rodzaju spokojem.
Wyszedł na zewnątrz, od razu targnęło nim przenikliwe zimno. Rześkie powietrze przegoniło uciążliwe uczucie mdłości. Zebrał się w sobie i ruszył do kuźni. Wszystko leżało tak jak to zostawił wczoraj. Może poza przewróconym krzesłem i paroma leżącymi narzędziami. Podniósł walające się po podłodze rzeczy i odstawił na blat stołu. Po raz kolejny zajął się tworzeniem opracowanej wcześniej broni.
Na papierze wszystko wyglądało tak łatwo. A jednak już po trzeci raz się do tego zabierał. Wciąż nie mógł rozwiązać problemu mocowania grotu do nieregularnego drzewca włóczni.
- Cholera! - narzędzia brzęknęły rzucone na stół. Czkawka wstał od kolejnej nie udanej próby. Westchnął opierając dłonie na skroni. Spodziewał się, że nie będzie to proste ale powoli tracił już cierpliwość, a przecież kiedyś sprawiało mu to taką przyjemność.
Wstał od biurka i wyszedł na świeże powietrze. Ostatnio na zmianę z pracą w kuźni trenował, Ella uczyła go walki mieczem a on Pomagał jej odkrywać tajniki latania. Wolne chwile spędzał w kuźni z różnym, przeważnie miernym, wynikiem. Przez ostatni tydzień coraz częściej odwiedzali go Hilda z Magnusem. Ostatnio wychodziło na to, że spędzali tu większość swojego czasu.
Ella z resztą też, ale odkąd się wprowadziła to nie było to w sumie nic dziwnego. Cała czwórka wieczorami przesiadywała w salonie i przy świetle kominka pochylała się nad tworzeniem planu. Nie było to łatwe zadanie. Obmyślić dobry plan przy tak ograniczonych informacjach wydawało się być czymś niemożliwym.
- Może wlecisz do wulkanu i ją jakoś stamtąd wyciągniesz? - zapropnował Magnus. Czkawka posłał mu zmęczone spojrzenie.
- Masz jeszcze jakieś wspaniałe pomysły? - wtrąciła się Ella.
- A ty masz jakiś lepszy plan?
- A ty masz jakikolwiek? Bo to - zapauzowała - Ewidentnie nim nie było.
- Cisza! - Przerwał im Czkawka. - Może rzeczywiście pomysł dosyć karkołomny. - powiedział do Magnusa. - Ale od tego jest burza mózgów - odwrócił się w stronę Elli.
- Ja bym na razie dała sobie z tym spokój - powiedziała dotychczas siedząca cicho Hilda. - Nie wiemy jak wygląda dokładnie ten wulkan, ani reszta wyspy - wskazała na naszkicowaną mapę. - Możemy to obmyślić na miejscu. Dopóki królowa nie będzie na zewnątrz dopóty będziemy mogli nawet na miejscu planować - Czkawka kiwnął głową.
- W sumie masz rację. Teraz za to możemy się skupić na tym jak ją pokonać - Czkawka postawił na stole wystruganą z drewna figurkę smoka.
- Jeszcze raz, co o niej wiemy? - dopytał Magnus.
- Jest ogromna, ma kilka par oczu i nie lubi Czkawki i Szczerbatka. I to chyba w sumie tyle - odezwała się Ella
- Domyślam się jak wielka może być w rzeczywistości. Sądząc po wielkości głowy spodziewałbym się, że ma jakieś, dwieście łokci? Jeśli jest tak wielka to na pewno będzie wolniejsza od nas, a już na pewno mniej zwinna. W dodatku nas jest więcej. -
CZYTASZ
Smocza Krew
FanfictionFanfiction o tematyce Jak Wytresować Smoka. To moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieję że komuś się spodoba. Zapraszam do czytania. : )
