Po całym dniu spędzonym na rozgryzaniu intrygi we wiosce, Ella w końcu skierowała swoje kroki do domu. Dymek z Iskrą odprowadzili ją pod same drzwi. Po chwili pieszczot smok pobiegł z powrotem do lasu.
Skrzypnięcie drzwi przypomniało jej, dokąd wracała. Podniosła zlęknione spojrzenie w stronę pokoju na górze. Powoli wchodziła po schodach, jakby bała się tego, co może zastać w pokoju. Umysł podsyłał jej czarne scenariusze. Wreszcie przekroczyła próg.
Jej wzrok spoczął na stojącym naprzeciwko wejścia łóżku. Serce jej stanęło, gdy zobaczyła pociągającą nosem wtuloną w chłopaka Hildę. Nagły szum w uszach stał się nie do zniesienia. Ella, ze wzrokiem wbitym przed siebie, osunęła się po framudze i opadła na kolana.
Hilda usłyszała łomot z tyłu. Podniosła głowę i spojrzała za siebie. Widziała pełne lęku oczy Elli. Wstała z łóżka i przypadła do niej.
- Wszystko w porządku? - zapytała zatroskana. Ella nie odpowiedziała, dalej lekko otumaniona wpatrywała się w stronę Czkawki. - Żyje - zapewniła ją Hilda, siląc się na uśmiech, który tak bardzo kontrastował z jej załzawionymi policzkami. - Obudził się.
Ostatnim słowom udało się przebić do Elli. Podniosła głowę i spojrzała zdziwiona na Hildę.
- Ja... zobaczyłam cię płaczącą... myślałam, że... - zagestykulowała wskazując w stronę łóżka. Hilda podniosła ją z klęczek.
- Wiem, przepraszam - przytuliła ją mocno. Pociągnęła Ellę za rękaw bliżej łóżka.
Czkawka dostrzegł kątem oka zbliżające się dziewczyny. Podniósł rękę by wytrzeć ślady po łzach. Wydawało mu się, że i tak obie zobaczyły ten gest. Jednak żadna z nich nie wyglądała, jakby zwróciła na to uwagę.
– Jakim cudem? – nie dowierzała Ella. Uśmiechem starała się odgonić straszne myśli sprzed chwili. Czkawka milczał, sam nie wiedział co się stało. Ostatnie parę godzin pamiętał jak przez mgłę. Krótkie urywki, kiedy się budził i był ledwie przytomny.
– Jedyne co przychodzi mi do głowy to, że dzięki temu lekarstwu twój organizm pozbył się zakażonej krwi – wyjaśniła Hilda. Sama nie była pewna co się do końca stało. Kiedyś leczyła parę osób z zatrucia pokarmowego. Nigdy jednak nie musiała zajmować się pełnoprawną trucizną.
Czkawka chciał się odezwać, ale z jego ściśniętego gardła nie wydostał się żaden dźwięk. Spróbował ponownie, tym razem jednak ledwie charknął. Złapał się dłonią za gardło kiedy przeszył je ostry ból.
– Spokojnie, na pewno boli cię gardło – powstrzymała go Hilda – Zaraz coś ci na to przygotuję – poklepała wierzch dłoni Czkawki i ruszyła na dół przygotować jakiś gorący wywar.
– Jak się czujesz?
Czkawka pokiwał głową na boki, ale się uśmiechnął. Najwidoczniej nie było aż tak źle. Ella uchwyciła jego spojrzenie odbiegające w stronę Szczerbatka.
– Potrzebujecie chwili sam na sam? – zapytała. Czkawka po chwili skinął głową. Ella wstała i zwróciła się do smoka:
– Jakby coś się działo to przybiegnij do nas.
Szczerbatek odmruknął i wsunął głowę pod ramię Czkawki. Ella rzuciła w ich stronę ostatnie spojrzenie i wyszła z pokoju.
X
Hilda przerwała na chwilę ucieranie roślin w niewielkim moździerzu. Podniosła wzrok słysząc schodzącą Ellę.
– Wszystko z nim w porządku?
CZYTASZ
Smocza Krew
FanfictionFanfiction o tematyce Jak Wytresować Smoka. To moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieję że komuś się spodoba. Zapraszam do czytania. : )
