Biegł szeroką, ledwie widoczną ścieżką. Przewrócił się o kępkę kiełkujących krzewów. Od razu podniósł się i pobiegł dalej. Minął wolno idącą dwójkę mieszkańców, ignorując ich zdziwione spojrzenia. Mało nie wpadł pod toczący się po drodze wóz. Odskoczył na bok i pomknął przed siebie. Para psów zaszczekała na niego zza niskiego płotu gdy mijał ostatni dom we wiosce. Przyspieszył i znalazł się przed drewnianym domem. Wbiegł do środka przez uchylone drzwi.
- Fenrir? Co ty tu robisz? - Czkawka podniósł wzrok znad koszuli którą cerował. Odłożył ją na bok i schylił się żeby położyć wilczka na kolano. Fenrir odskoczył, zaskomlał cicho i pociągnął Czkawkę zębami za mankiet koszuli. - Hej, co się dzieje? - zapytał przyklękając przy progu. Fenrir obrócił się i wybiegł na zewnątrz. Czkawka wyszedł za nim. Wilczek zatrzymał się niedaleko i spojrzał za siebie. Zaskomlał ponaglająco i ruszył przed siebie. Co jakiś czas przystawał i czekał aż Czkawka go dogoni.
Po kilku minutach zatrzymał się przed chatą Hildy. Skomląc głośno zaskrobał pazurami o zamknięte drzwi i podniósł wzrok. Czkawka zrozumiał w lot, otworzył z trzaskiem drzwi i wbiegł do środka. Na podłodze leżała nieprzytomna Hilda. Podbiegł do niej. Obrócił ją na plecy i podniósł delikatnie głowę. Przyłożył ucho do jej piersi nasłuchując bicia serca. Odetchnął z ulgą gdy usłyszał ciche bicie.
- Hej, Hilda obudź się, proszę - wyszeptał próbując ją ocucić. Fenrir stał z drugiej strony i skomląc próbował dodać im otuchy. Czkawka potrząsnął lekko dziewczyną. Jej powieki drgnęły, otworzyła oczy. Zobaczyła zmartwioną twarz Czkawki paręnaście centymetrów od siebie.
- Nie powinnaś jeszcze wstawać - zmarszczył brwi. Ubranie Hildy wyraźnie wskazywało, że gdzieś się wybierała. Przewróciła oczami, próbowała wstać. Silne ramię Czkawki ją powstrzymało.
- Miałaś jeszcze leżeć, jesteś dalej osłabiona. Chcesz się załatwić na koniec?
- To jest według ciebie koniec? - prychnęła - Ludzie dalej giną, a ty nic nie robisz.
Czkawka spojrzał w jej oczy. Otworzył usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Ściągnął wargi w wąską kreskę. Odwrócił wzrok. Pomógł wstać Hildzie i ozięble wypuścił jej rękę. Ze spiętą twarzą odwrócił się w stronę drzwi.
- Czkawka, przepraszam, ja... - zająknęła się. Chłopak stężał, pokręcił głową i nie podnosząc wzroku wyszedł z domu. Fenrir posłusznie za nim podreptał. Szedł przy jego nodze, machając ogonem i próbując zwrócić jego uwagę. Czkawka szedł wpatrzony przed siebie. Hilda zrobiła krok, zatrzymała się z wyciągniętą ręką. Została sama w pomieszczeniu. Z opuszczonym wzrokiem powlekła się do swojego pokoju. Zatrzymała się przy łóżku Elli. Na jej twarzy były jeszcze ledwie widoczne ślady po przebytej chorobie. Teraz leżała oddychając płytko. Jęknęła cicho przez sen. Hilda pogładziła czule jej policzek. Niechętnie odeszła i opadła na krzesło naprzeciwko biurka. Otworzyła księgę na zaznaczonej stronie. Próbowała zestawić objawy epidemii z którąś z chorób opisanych w księdze. Na próżno. Jedyne, co jej pozostało, to opisać chorobę i spróbować znaleźć lekarstwo.
X
Szczerbatek siedział obok swojego jeźdźca. Razem z nim wpatrywał się w urwisko przed nimi.
- Co więcej miałem niby zrobić? - zapytał Czkawka rzucając kamień w dół. Szczerbatek mruknął krótko. - Może jednak mogłem zrobić coś więcej? - spojrzał na smoka. Ten prychnął tylko w odpowiedzi. - Wcale się nad sobą nie użalam - zaprzeczył chłopak. Szczerbatek zakłapał szczękami i zdzielił go ogonem po głowie.
- Hej! Za co to było? - oburzył się Czkawka pocierając tył głowy.
- No może masz rację, chociaż gdybym... - zawahał się widząc jak smok bierze kolejny zamach. - Dobra już nic nie mówię - zasłonił głowę przed kolejnym ciosem. Szczerbatek jednak tylko mruknął i położył swoją głowę na jego kolanach.
CZYTASZ
Smocza Krew
FanfictionFanfiction o tematyce Jak Wytresować Smoka. To moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieję że komuś się spodoba. Zapraszam do czytania. : )
