Hilda siedziała na podłodze nie odrywając wzroku od nieprzytomnego Czkawki. Wcześniej z pomocą Szczerbatka udało im się przenieść go na łóżko. Ella siedziała na krześle tuż obok i co chwila dawała nowe kompresy na jego czoło. Kilkanaście minut temu podały mu lekarstwo, ale nic się nie zmieniło. Skóra dalej blada i rozpalona. Jego oddech, płytki i urywany był jedyną rzeczą która przerywała tę grobową ciszę.
Ella zmieniła kolejny kompres. Przy drzwiach do pokoju rozległo się szuranie. Obie odwróciły głowy w stronę dźwięku. To Fenrir próbował dostać się do swojego człowieka. Musiały zamknąć drzwi, żeby on i Szczerbatek przypadkiem im nie przeszkodzili.
- Khh... khhh... - Czkawka próbował się podnieść. Ledwo uniósł głowę, zanim z powrotem opadł, bliski omdlenia. Hilda zerwała się z podłogi i przyskoczyła do kasłającego Czkawki. Pomogła mu się podnieść i oprzeć o wezgłowie.
- Jak się czujesz? - zapytała Ella. Czkawka ponownie odkszlnął i z trudem odpowiedział:
- Gorąco - omiótł wzrokiem pomieszczenie. - Gdzie Szczerbatek? - zapytał nagle.
- Za drzwiami - odpowiedziała uspokajająco Hilda. - Czujesz się choć trochę lepiej? - starała się go dopytać.
- Nie ma czasu do stracenia. Musimy lecieć pokonać Czerwoną Śmierć - próbował się zerwać z posłania, ale Ella go przytrzymała.
- Czkawka, przecież już walczyliśmy z Czerwoną Śmiercią. Nie pamiętasz? - on jednak tylko przeniósł na nią swój nieobecny wzrok i prychnął.
- Jak tylko będziecie gotowi, wylatujemy. A gdzie jest Magnus? Cholera, znowu trzeba na niego czekać - mruknął jakby do siebie.
- Co mu jest? - obróciła się w stronę Hildy.
- Trucizna zaczęła atakować mózg. Nie jest w stanie odróżnić rzeczywistości od swoich urojeń - odpowiedziała smutno - Nic więcej nie możemy zrobić.
- Przecież nie możemy się poddać - spojrzała z powrotem na chłopaka. - Czkawka, posłuchaj mnie! Musisz się z tego otrząsnąć. To tylko ta cholerna trucizna miesza ci w głowie - chwyciła go za ramiona i delikatnie potrząsnęła. Czkawka zawiesił na chwilę na niej swój wzrok po czym dalej nieobecnie powiedział:
- Cholera, gorąco tu. Muszę wyjść - chciał zdjąć koszulę. Zdał sobie sprawę, że nie ma jej na sobie, a jego ręka napotkała jedynie opatrunek. Chwycił mocniej za bandaż i szarpnął próbując go zerwać. Hilda próbowała go powstrzymać, ale zaskakująco silnie ją odepchnął.
Czkawka dalej blady jak płótno podniósł się z łóżka. Upadł na kolana gdy próbował wstać. Dopiero zauważył, że nie ma na sobie protezy. Podniósł wzrok na zszokowaną Hildę z nosa zaczęła cieknąć mu krew. Podniósł rękę do nosa. Błędnym wzrokiem spojrzał na kapiącą na ziemię czerwoną ciecz. Zgiął się w wymiotnym odruchu i złapał za brzuch. Szczerbatek słysząc jęki swego pana zaczął warczeć i napierać silnie na drzwi. Czkawka upadł na ziemię, ale podparł się rękami. Pod nim wciąż rosła kałuża krwi.
- Kheh...khe...bleegh... - zaczął wymiotować. Z jego ust pociekła krew. Czkawka po raz ostatni podniósł wzrok. Przez zamglone oczy ledwo ujrzał sylwetki obu dziewczyn. Łzy zmieszane z krwią cieknącą nawet z oczodołów malowały swoją drogę po jego bladych policzkach. - Nie chcę umierać... Nie ttak - wycharczał przerażający głosem i opadł bezsilnie na drewniane deski.
Szczerbatek wreszcie przebił się przez drzwi. Wpadł do pokoju wyrywając je z zawiasów. Ella ledwie uniknęła odłamków lecących desek które pod naporem smoczych strzał wystrzeliły na wszystkie strony. Nocna Furia przypadła do swego jeźdźca. Trąciła pyskiem leżące bezwładnie ciało i zakwiliła bezgłośnie. Hilda, w końcu ocknęła się po tym strasznym zdarzeniu i również przypadła do Czkawki. Szczerbatek miotany emocjami warknął w jej stronę. W ostatniej chwili schował zęby i opuścił głowę widocznie zmieszany. Mimo to Hildzie nie udało się go odciągnąć choćby kawałek. Wiernie czekał przy jego boku i cały czas obsługiwał chłopaka.
CZYTASZ
Smocza Krew
FanfictionFanfiction o tematyce Jak Wytresować Smoka. To moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieję że komuś się spodoba. Zapraszam do czytania. : )
