46. Kochasz?

869 33 2
                                        

– Japierdole, kurwa– wyrzuca z siebie wiązankę przekleństw a ja zaczynam się niepokoić– Pojebie mnie, kurwa. Jestem idiotą.

– Michał o co ci chodzi?– pytam zniecierpliwiona i sama wstaję z zajmowanego przez mnie do tej pory miejsca i podchodzę do niego, łapiąc go za nadgarstek, tym samym odciągając dłoń od włosów – Powiedz mi, proszę.

Smutno patrzy na moją twarzy i kręci głową.

– Nie mogę już tak dłużej. Jestem kretynem i to co zaraz ci powiem może całkowicie zmienić wszystko– mówi a ja w jego głosie wyczuwam strach. Boi się a ja póki co nie wiem czego– Czuję się z tym fatalnie i nawet nie wiem od czego zacząć.

– Do rzeczy proszę cię.

Matczak wyswobadza swój nadgarstek z mojego uścisku i ponownie kręci głową.

– Pamiętasz jak jakieś dwa tygodnie temu siedzieliśmy z chłopakami w studiu?– przerwa na moment, a ja czuję, że zaraz nastąpi najgorsze– Zdradziłem cię wtedy Natalia.

Odwraca wzrok od mojej twarzy a ja nieustannie wpatruję się w niego. Początkowo jego słowa do mnie nie docierają, ale już po chwili odbijają się w mojej głowie. Marszczę brwi i tym razem to ja przeczesuję dłonią swoje rozpuszczone włosy.

Nie wierzę.

– Zdradziłem cię mimo że to całkowicie wbrew mnie. Doskonale wiem, że to najgorsze co można zrobić drugiej osobie i w chuj tego żałuję.

Nadal na mnie nie patrzy a kiedy jego słowa pozostają bez odpowiedzi wraca spojrzeniem do mojej twarzy. Wtedy momentalnie dostrzegam jego zełzawione oczy i jestem pewna, że moje wyglądają podobnie.

– Przepraszam. Wiem, że teraz to nic nie zmieni, ale bardzo cię kocham. Dlatego, bez względu na to jaką decyzję podejmiesz ja to uszanuję.

Parskam, jednocześnie czując że moje policzki robią się mokre.

– Kochasz kurwa?

Odwracam się, w pośpiechu chwytając swój telefon ze stołu. Zakładam buty i zabieram kurtkę z wieszaka, po czym wychodzę z mieszkania. Zatrzaskuję drzwi i opieram się o nie plecami, zjeżdżając na dół.

Następne kilka minut spędzam żałośnie płacząc pod jego mieszkaniem. Dygoczę idąc do samochodu, w między czasie szukając po kieszeniach breloka, przy którym mam wszystkie moje klucze. Z ulgą znajduję go w lewej kieszeni kurtki i wsiadam do auta.

***
Wbiegam do domu, nie mając jednocześnie pojęcia w jaki sposób bezpiecznie udało mi się do niego dostać. Zrzucam z siebie ubranie wierzchnie i spędzam następne kilkadziesiąt minut na kanapie pogrążona w swoich myślach i płaczu.

Jedyną rzeczą, z jakiej w tym momencie się cieszę jest to, że moi rodzice nie muszą mnie oglądać w tym stanie, ponieważ wylecieli na kilka dni do Dubaju. Jestem pewna, że, tak jak mi, pękły by im serca.

Widząc, że zostałam skrzywdzona cierpieli by równie mocno jak ja. I choć doskonale wiem, że nie mogę ich o tym poinformować bo zepsułabym im wakacje to sama potrzebuję czyjegoś wsparcia.

Wybieram numer przyjaciółki z Wrocławia i czekam aż ona odbierze.

Gdy to się dzieje w moim głośniku rozbrzmiewa jej radosny głos.

– Co tam, kochana?– zaciskam usta w wąską linię, włączając głośnomówiący. Pociągam kilka razy nosem mocno obejmując swoje ramiona– Ty płaczesz?– Patrycja zmienia całkowicie swoje nastawienie i ewidentnie jest przejęta.

– On... On mnie zdradził.

Pomiędzy nami przez kilka sekund występuje całkowita cisza, a do mnie wraz z tymi słowami dociera, że to się naprawdę stało. Zdradził mnie.

– Michał?– moja wieloletnia bratnia dusza pyta z niedowierzaniem a ja jego imię wybucham głośnym płaczem– Pierdolony chuj. Myszko... Jesteś bezpieczna? Jesteś u rodziców?

– Tak– mówię przez łzy i opieram głowę o dłonie– Dlaczego? To wszystko teraz nie ma sensu. Co ja mam ze sobą zrobić?

– Skarbie, będę w Warszawie najszybciej jak to możliwe– informuje dziewczyna a ja kręcę głową. Zanim dotrze tutaj z Wrocławia minie kilka godzin a ja nie chcę jej zawracać głowy moimi sprawami sercowymi.

– Patrycja błagam cię.

– A do tego czasu nie rozłączaj się, okej?– ignoruje moje słowa a ja ocieram twarz z łez.

– Ta.

***
Nie mam pojęcia ile czasu mija do momentu, w którym ktoś puka do drzwi. A ja doskonale wiem, że to na pewno nie moja przyjaciółka, ponieważ nieustannie od jej prośby wypłakuję się do telefonu. Patrycja cały czas coś do mnie mówi a ja choć trochę staram się okazywać zainteresowanie, ale moje myśli odbiegają od rzeczywistości.

– Ktoś puka– mówię i podnoszę się z kanapy, zrzucając z siebie szary koc– Mam otworzyć?– radzę się mojej rozmówczyni i ocieram policzki. Nie jestem w zbyt dobrym stanie do przyjmowania gości, tym bardziej że nikogo nie zapraszałam a jedyną osobą, której się w najbliższym czasie spodziewam jest Patrycja.

– Sprawdź– odpowiada dziewczyna a ja po jej słowach kieruję się w stronę drzwi wejściowych, słysząc ponowne pukanie. Zatrzymuję się przed drewnianym materiałem i biorę dwa głębokie wdechy, bojąc się że czeka mnie konfrontacja z Matczakiem– No otwórz to w końcu.

Wracam na ziemię i rzeczywiście otwieram. Mój wzrok pada na rudowłosą dziewczynę, którą jest Wiktoria. Posyła mi nieśmiały uśmiech i robi niespodziewany krok w moją stronę. Obejmuje mnie a ja wtedy jestem pewna, że już o wszystkim wie.

– Jak się czujesz?– pyta, wykonując jedną z dłoni ruchy okrężne po moich plecach.

Nie odpowiadam i kładę podbródek na jej ramieniu.

– Chujowo– wzruszam ramionami– Patrycja przyjechała do mnie Wika. To ja może się rozłączę już.

– Jasne skarbie. Do zobaczenia niedługo. Dzięki Wiktoria, że wpadłaś.

– Nie ma sprawy– odzywa się Węgierska a ja dopiero wtedy odrywam się od jej przyjemnego ciała.

Kilka sekund później urywam połączenie i chowam telefon do kieszeni spodni.

– Powiedział ci?– pytam i kiwam niezauważalnie głową– Kazał ci do mnie przyjechać?

– Zasugerował, że nie powinnaś być teraz sama.

A przecież miał takie dobre serce.

– Zjeb, kurwa. A ja go tak ślepo kocham– uderzam się z otwartej dłoni w czoło i przymykam oczy.

_____________
Tym razem odrobinę krótszy, ale nie chciałam już dodawać tutaj perspektywy Matczaka, którą planuje opisać. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie bo wydaje mi się, że może być mi ciężko się przestawić.
Ale no, podziało się...
Do następnego!

PRZY TOBIE || MATAOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz