POV. NATALIA
Mijają dwa dni, odkąd przeczytałam list. Leży teraz złożony w mojej szufladzie, ale jego słowa wciąż dźwięczą w mojej głowie, jakby ktoś zapętlił melodię, której nie potrafię wyłączyć.
– Myślisz, że powinnam się odezwać? – pytam cicho, spoglądając na przyjaciółkę siedzącą naprzeciwko mnie. Popijam ciepłą kawę, którą mi niedawno przywiozła, jakby jej smak miał ukoić chaos we mnie.
Ona odkłada kubek na stół i patrzy na mnie uważnie. Bez oceny. Tylko z tą jej charakterystyczną czułą szczerością.
– Uważam, że jeden list niczego nie załatwi – mówi spokojnie. – Widziałam, w jakim byłaś stanie i wiem, że nadal to przeżywasz. I jeszcze przez długi czas będziesz. Ale też wiem jedno… wy jesteście dla siebie jak dwa ogromne magnesy.
Milczę. Wpatruję się w parę unoszącą się znad kawy i próbuję nie dać się zalać tym wszystkim, co znów się we mnie budzi.
– Tylko pamiętaj – dodaje ciszej – że magnesy potrafią się przyciągać, ale i odpychać. To zależy, jak je ustawisz.
Czuję, jak coś we mnie drży. Przecież ja wcale nie chcę wracać tam, gdzie było źle. Ale nie umiem też odciąć się od tego, co dobre. Tego, co jeszcze we mnie żyje.
– Nie wiem, czy potrafię znowu mu zaufać – przyznaję szeptem.
– Może nie musisz jeszcze ufać. Może wystarczy, że spróbujesz usłyszeć, co naprawdę czujesz – odpowiada.
Kiwam lekko głową, ale nic już nie mówię. Tylko słucham własnego serca, choć jego głos jest cichy i pełen wątpliwości.
Po wielu przemyśleniach i łzach, siadam z zeszytem na kolanach. Wciąż czuję napięcie w karku, a myśli nie przestają krążyć jak oszalałe. Ale wiem, że muszę to z siebie wyrzucić. Że choć nie wiem, co będzie dalej, chcę odpowiedzieć. Dla siebie. Nie dla niego.
Chwilę trzymam długopis w dłoni. Nie piszę odruchowo — każde słowo wybieram ostrożnie, jakby każde było kolejnym krokiem po cienkiej linie.
Michał,
Dostałam Twój list.
Nie jest łatwo czytać to, co napisałeś — boli i przypomina mi wszystko, co straciłam.
Nie wiem, czy potrafię wybaczyć. Nie wiem, czy chcę znów zaufać.
Ale doceniam, że miałeś odwagę to napisać. Że w końcu powiedziałeś coś prawdziwego, a nie tylko słowa, które łatwo wypowiedzieć.
Teraz potrzebuję czasu. Potrzebuję przestrzeni, by poukładać siebie na nowo — bez ciebie i bez twoich słów.
Nie wiem, co będzie dalej. Nie wiem, czy nasze drogi jeszcze się skrzyżują.
Ale dziękuję, że to zrobiłeś. To dużo dla mnie znaczy.
Natalia
Po napisaniu ostatniego zdania oddycham głęboko. Długo patrzę na kartkę, zanim ją składam. Wkładam list do koperty i kładę na komodzie.
To jest pierwszy krok. Nie pojednanie. Nie decyzja o powrocie. Ale mój sposób, by wyrazić, co czuję — bez krzyku, bez łez, bez patrzenia mu w oczy.
Jeszcze nie jestem gotowa, by pozwolić mu wrócić do mojego świata. Ale jestem gotowa, żeby mu odpowiedzieć.
***
W dniu, w którym postanawiam wrócić do Warszawy, czuję się tak, jakbym dźwigała cały ciężar świata na własnych barkach.
Samochód sunie jednostajnie po autostradzie, a za szybą migają drzewa, znaki, pola… Wszystko wydaje się zbyt odległe, zbyt nierealne w porównaniu z tym, co dzieje się we mnie.
CZYTASZ
PRZY TOBIE || MATA
ФанфикшнHistoria dwójki osobliwych osób. Michała Matczaka, który skupia się na muzyce i często przekracza granice oraz Natalii Budzyńskiej, do niedawna studentki, która do tej pory nie wyobraża sobie życia w innym miejscu. Łączy ich jedno miasto. Wrocław. "...
