POV. NATALIA
Kolejne dni po imprezie u Tadka niosą ze sobą jakąś dziwną mieszankę emocji, której nie potrafię jednoznacznie nazwać. To nie radość, ale też nie smutek. Nie gniew. Raczej coś pomiędzy. Jakby rana, która przez tyle miesięcy krwawiła przy każdym wspomnieniu, zaczyna w końcu zasychać. Nie zabliźnia się jeszcze. Ale przestaje boleć przy każdym oddechu.
Czuję zmianę. Nie między nami, nie jeszcze. Ale we mnie. Jakbym znów odzyskiwała miejsce dla siebie w sobie. Powoli. Trochę niepewnie.
Leżę na łóżku, z kubkiem herbaty w ręku, kiedy w końcu piszę tę wiadomość. Zastanawiam się nad każdym słowem, kasuję i piszę na nowo, a potem znów kasuję. W końcu zostawiam najprostsze zdania, bo tylko takie czuję naprawdę.
Do: Michał
Chciałabym porozmawiać. Spokojnie. Jeśli jesteś gotów.
Nie klikam „wyślij” od razu. Przez chwilę patrzę w ekran, serce bije mi szybciej. Nie wiem, czego się boję bardziej — odpowiedzi, czy jej braku.
Klikam. Wysyłam. Odkładam telefon i wchodzę pod koc, jakby to mogło ochronić mnie przed tym, co nadejdzie.
Kilka minut później ekran rozświetla się znów. Jego imię.
Od: Michał
Tak. Kiedy i gdzie chcesz.
Odpisuję szybko, zanim stracę odwagę:
Do: Michał
Powiśle. Mała kawiarnia przy parku. Jutro, 17:00?
Od: Michał
Będę.
I wtedy, pierwszy raz od dawna, czuję… ulgę. Nie wielką. Ale wystarczającą.
***
Następnego dnia zakładam miękki sweter i zbyt długo stoję przed lustrem, zastanawiając się, czy wyglądam „normalnie”. Nie chcę być zbyt elegancka, nie chcę też wyglądać, jakby mi nie zależało.
Wybieram coś wygodnego. Swój zapach. Delikatny makijaż. Włosy związuję w luźny kok. Oddycham.
Przychodzę piętnaście minut wcześniej. Siadam przy oknie. Kawiarnia jest cicha, z głośników sączy się jazz. Kelnerka podaje mi herbatę z cytryną. Dłonie mam zimne. Zawijam je wokół filiżanki i patrzę, jak ludzie mijają się za szybą. Każdy z nich ma jakieś swoje „teraz”. Ja czekam.
Udaję, że to spotkanie nie ma znaczenia. Ale prawda jest taka, że w środku wszystko się we mnie trzęsie.
Michał przychodzi punktualnie. Gdy tylko go widzę, czuję coś w rodzaju znajomego ukłucia w środku. Nie boli. Ale wytrąca mnie z równowagi.
Uśmiecha się lekko. Nie jest to ten jego szeroki, pewny siebie uśmiech. Ten jest inny. Spokojniejszy. Pokorny?
Kiwam głową i wskazuję mu miejsce naprzeciwko. Siada. Przez chwilę tylko patrzymy na siebie w ciszy.
— Cześć — odzywam się pierwsza.
— Hej.
— Długo czekałeś na tę wiadomość?
— Nie — odpowiada, zerkając na mnie. — Czekałem, aż ją napiszesz, nie aż ją dostanę. To różnica.
Zaskakuje mnie tą odpowiedzią. Mądra. Dojrzała. Takiej się nie spodziewam.
— Nie wiedziałam, czy w ogóle ją napiszę — przyznaję cicho. — Bałam się, że znowu wszystko poczuję za bardzo.
— A teraz? — pyta.
Zastanawiam się. Przenoszę wzrok na parującą filiżankę.
— Teraz już mniej boli. Nie dlatego, że coś się uleczyło, ale… chyba bardziej dlatego, że nauczyłam się oddychać z tym bólem. Jak z obcą obecnością w środku.
Przyjmuje to w ciszy, bez prób ratowania sytuacji.
— To był bardzo długi czas — mówi po chwili. — Ciszy. Pustki. Dla mnie też. Myślałem, że jeśli cię zostawię w spokoju, zrobię jedyną właściwą rzecz. Ale… może też trochę się chowałem. Nie wiedziałem, jak się zbliżyć, nie będąc dla ciebie ciężarem.
— Nie byłeś ciężarem. Byłeś brakiem. — patrzę mu w oczy. — I to wcale nie było łatwiejsze.
Zaciska dłonie na brzegu stołu. Widzę, że oddycha głębiej. Jakby trzyma coś w środku i nie wie, czy już czas to wypuścić.
— Ja naprawdę nie przestałem cię kochać, Natalia. Ale nie mówię tego, żebyś coś zrobiła z tą informacją. Po prostu… chcę, żebyś wiedziała. Że to się nie wygasiło. Że ono tylko... zmieniło formę.
— A ja nie wiem, co czuję — odpowiadam, bez złości, bez drżenia. — Wiem, że była miłość. Ogromna. Wiem, że potem był żal. I że teraz jest cisza. Ale nie wiem, co jest pod nią.
— To wystarczy — mówi miękko. — Nie chcę, żebyś cokolwiek na siłę odkopywała. Jeśli coś jest, samo się odezwie. Albo nie. I to też będzie w porządku.
Jestem wdzięczna za ten spokój w jego głosie. Nie naciska. Nie próbuje mnie złamać.
— Czułam się… przez te tygodnie… tak, jakbym była zawieszona. Bez kierunku. I to nie była tylko twoja wina. To wszystko, co się wtedy wydarzyło, wytrąciło mnie z siebie.
— Wiem. I wiem, że nie mogę cofnąć niczego z tamtego czasu. Ale chciałem ci powiedzieć, że… ja też się jakoś zmieniam. Staram się. Już nie dla nas. Dla siebie. Ale jeśli kiedyś poczujesz, że możesz znów ze mną rozmawiać nie z miejsca bólu, a ciekawości — ja będę.
Patrzę na niego długo. I nagle robi mi się ciepło. Nie dlatego, że chcę od razu do niego wrócić. Ale dlatego, że mam wrażenie, że nie jestem już sama w tej swojej ciszy.
— Dobrze, że przyszedłeś — mówię cicho. — I że mnie nie poganiałeś.
Uśmiecha się. Delikatnie. Prawdziwie.
— Ty zawsze masz swój rytm, Natalia. I właśnie za to cię kocham.
Nie odpowiadam. Ale to zdanie zapisuje się gdzieś głęboko.
Wychodzimy z kawiarni razem. Nie blisko. Nie za rękę. Ale obok siebie.
Na pożegnanie kiwamy głowami. Żadne z nas nie proponuje nic więcej. Ale wtedy mowię:
— Dbaj o siebie.
I słyszę:
— Ty też, naprawdę...
…czuję, że coś się we mnie zamknęło. A coś innego — cichszego, dojrzalszego — dopiero się zaczęło.
***
Wieczorem siedzę na balkonie z kubkiem herbaty, telefon w dłoni. Dzwonię do Patrycji.
— I co? — pyta od razu.
— Spotkaliśmy się. Pogadaliśmy. Nie było fajerwerków. Nie było też łez. Po prostu... było spokojnie. Dziwnie spokojnie.
— I?
Zastanawiam się.
— I chyba pierwszy raz od dawna nie boję się tego, co dalej. Może nie jesteśmy gotowi być razem. Może nigdy nie będziemy. Ale dziś… nie zamykam tych drzwi. Po prostu zostawiam je uchylone.
Po drugiej stronie cisza. A potem cichy głos:
— To brzmi jak siła, Natalka. Nie słabość.
Uśmiecham się. Trochę smutno. Trochę dumnie.
— Może tak właśnie wygląda dorastanie do siebie.
I tego wieczoru, po raz pierwszy od dawna, zasypiam bez ścisku w gardle. Zostawiając przeszłość za drzwiami, które jeszcze nie są zamknięte.
CZYTASZ
PRZY TOBIE || MATA
FanficHistoria dwójki osobliwych osób. Michała Matczaka, który skupia się na muzyce i często przekracza granice oraz Natalii Budzyńskiej, do niedawna studentki, która do tej pory nie wyobraża sobie życia w innym miejscu. Łączy ich jedno miasto. Wrocław. "...
