POV. NATALIA
Siedzę przy oknie w kawiarni na rogu. Zamawiam herbatę z imbirem i miodem, bo wiem, że jest ona jedyną rzeczą, która teraz spowoduje ukojenie.
Czekam.
I czuję, jak narasta we mnie napięcie. Bo choć to tylko Wika — dobra dusza, ktoś, kto był przy mnie, gdy świat się walił — to mam wrażenie, że dziś wszystko może się rozpaść, jeśli padnie jedno nie takie słowo.
Wchodzi chwilę po piętnastej. Ma na sobie długi beżowy płaszcz i niedbale spięte włosy. Wygląda, jakby wracała z innego świata — normalnego, prostszego, mniej poplątanego niż mój. Ale gdy mnie widzi, jej twarz łagodnieje. Uśmiecha się, tak zwyczajnie, bez współczucia. I już wiem, że dobrze, że przyszłam.
– Hej – mówi, siadając naprzeciwko. – Dobrze cię widzieć.
– Ciebie też – odpowiadam cicho. – Dzięki, że chciałaś się spotkać.
– Przestań.
Przez chwilę żadna z nas się nie odzywa. Obserwuję, jak dmucha w swój kubek z kawą, jak opiera łokcie na stole, jakby nie bała się tej chwili.
– Szczepan mi powiedział – mówi w końcu. – Że napisałaś do Michała.
Przytakuję. Nic nie mówię. Nie muszę. To nie jest rozmowa o faktach, tylko o tym, co się dzieje między wersami.
– To był dobry list – dodaje cicho. – Szczery. I potrzebny.
Zerkam na nią, zaskoczona.
– Czytał?
– Nie. Ale znam Michała. Widziałam, co się z nim dzieje, gdy trzymał go w rękach. Jakby wreszcie mógł coś poczuć, a nie tylko tłumić.
Od tamtego czasu mija kilka dni a ja w końcu powoli wracam do normalnego funkcjonowania. Jestem już po dwóch spotkaniach związanych z pracą. Mam dwa zlecenia do zrealizowania, na których muszę się skupić.
I tak bardzo cieszę się, że wtedy zdecydowałam się na napisanie tego listu, wyrzucając tylko część swoich myśli.
Więcej na razie nie potrafię.
Zaciskam dłonie na kubku, w którym herbata już dawno wystygła.
– Bałam się, że to będzie za mało.
– Może i było. Ale czasem właśnie "za mało" to wszystko, na co kogoś stać. I to wystarczy. Dla kogoś, kto jeszcze chce wierzyć.
Milczę. Bo ona ma rację. Bo może to było małe, kruche, niewystarczające — ale było prawdziwe.
Wiktoria uśmiecha się lekko.
– Wiesz, nie musisz teraz niczego naprawiać. Ani z nim, ani ze sobą. Ale możesz zacząć siebie od nowa. I my wszyscy tu jesteśmy, gdybyś potrzebowała przypomnieć sobie, kim jesteś.
Patrzę na nią i czuję coś, co zaskakuje mnie bardziej niż wszystko inne.
Wdzięczność.
– Dzięki, Wika.
A potem po prostu rozmawiamy. O wszystkim i o niczym. Jak kiedyś. Jakby ten kawałek przeszłości był jeszcze cały.
I przez chwilę… naprawdę czuję się lepiej.
***
Każdy dźwięk powiadomienia wbija się we mnie jak szpilka.
Telefon wibruje po raz kolejny, a ja zamieram w bezruchu, jakby samo spojrzenie na ekran mogło wywołać lawinę wspomnień, które staram się zepchnąć w najciemniejszy kąt siebie.
CZYTASZ
PRZY TOBIE || MATA
Hayran KurguHistoria dwójki osobliwych osób. Michała Matczaka, który skupia się na muzyce i często przekracza granice oraz Natalii Budzyńskiej, do niedawna studentki, która do tej pory nie wyobraża sobie życia w innym miejscu. Łączy ich jedno miasto. Wrocław. "...
